18.12.2015 19:00

73 lata temu urodził się Keith Richards

Żyjąca legenda 18 grudnia 2016 roku obchodzi swoje 73. urodziny. Z tej okazji przypominamy ciekawostki  z jego barwnego życia. Czego jeszcze nie wiecie o słynnym gitarzyście?

73 lata temu urodził się Keith Richards
foto: Retna/Photoshot/REPORTER/East News

Stary żart głosi, że zagładę nuklearną przeżyją tylko karaluchy i… Keith Richards. Muzyk urodził się w 1943 roku w Dartford w hrabstwie Kent i był jedynym dzieckiem Doris oraz Herberta Richardsów.

Artysta wydaje się niezniszczalny, bowiem jeszcze, gdy był małym dzieckiem, przeżył bombardowanie Londynu w 1944 roku. Wraz z matką zostali ewakuowani z domu. Gdy wrócili dowiedzieli się, że niektórzy sąsiedzi zginęli, zaś dziecięce łóżko Keitha zostało zniszczone przez bomby.

Muzyk skomentował to zdarzenie w następujący sposób:

"

Hitler zrzucił jedną ze swoich bomb na moje łóżko. On ścigał mój tyłek, wiesz o tym! "

Tak rozpoczyna się historia jednego z najważniejszych muzyków historii rocka, który według magazynu „Rolling Stone” został uplasowany na 4 miejscu w rankingu 100 najlepszych gitarzystów, a jego utwór „(I Can’t Get No) Satisfaction” z charakterystycznym riffem na stałe wpisał się w dzieje muzyki.

Początki The Rolling Stones

Richards jechał metrem i miał przy sobie najnowszy album Muddy'ego Watersa. Na krążek zwrócił uwagę Mick Jagger, który zapytał go, skąd ma tą płytę i czy może ją sobie przegrać. Wówczas Jagger wraz z Dickiem Taylorem występował w kapeli Little Boy Blue and the Blue Boys, do której wkrótce dołączył gitarzysta.

Posłuchajcie, jak brzmiał ten zespół:

W konsekwencji Richards wraz z Mickiem Jaggerem uważani są za jeden z najbardziej twórczych duetów w historii rocka, tuż obok Lennona i McCartney'a oraz Page'a i Planta. Początek The Rolling Stones datuje się na 1962 rok, a pomysłodawcą nazwy zespołu jest Jagger, który zainspirował się właśnie utworem Watersa „Rollin' Stone”:

Na początku swojej kariery kapela mocno nawiązywała do bluesowego brzmienia swoich idoli, mówiąc czasem, że są białymi artystami, którzy wykonują „czarną” muzykę. Zespół był przeciwieństwem The Beatles. Demoniczne ruchy frontmana zespołu, narkotykowe ekscesy, życie w stylu sex, drugs & rock'n'roll - to wszystko sprawiło, że grupa wyrobiła sobie markę skandalicznego zespołu. Matki nastolatek protestowały określając Jaggera demonem i zakazywały swoim dzieciom chodzić na koncerty kapeli. Pomimo tego, grupa stała się reprezentantem swojego pokolenia śpiewając o tym, że nie może uzyskać żadnej satysfakcji.

Obejrzyjcie jedno z najsłynniejszych nagrań przeboju „(I Can’t Get No) Satisfaction”:

Zespół posiada bogatą historię wzlotów i upadków, ale muzycy pozostają nadal aktywni i nie zamierzają schodzić ze sceny. Na 2016 rok The Rolling Stones planuje wejść do studia i nagrać studyjny krążek.

Heroinowe historie

Keith Richards słynie nie tylko ze swojej muzycznej działalności. Biografia artysty obfituje w narkotyczne ekscesy, które już nie raz spowodowały, że muzyk był o krok od śmierci. W latach 70. gitarzysta był uzależnieni od heroiny. Często tracił przytomność nadal trzymając zapalonego papierosa, co nieraz było powodem niebezpiecznych sytuacji.

W 1971 w czasie nagrywania podwójnego albumu „Exile on Main St.” w jego willi we Francji, Richards przysnął z tlącym się papierosem, przez co zapaliło się łóżko. Całe szczęście muzyk ocknął się na czas. Zresztą podobna sytuacja miała miejsce jeszcze nieraz w późniejszych latach.

Gitarzysta niejednokrotnie otarł się o śmierć. W latach 70. miało miejsce wydarzenie, które idealnie oddaje w jak dramatycznym stanie był artysta:

"

W Szwajcarii ktoś wsypał mi do heroiny strychinę. Byłem wykończony, ale też i pobudzony. Mogłem słyszeć, jak ludzie mówili: „On umarł! On umarł!”. Szturchali mnie, a ja myślałam – „Nie umarłem!”. "

W świecie rocka krąży mit, że w 1973 roku krew Richardsa była na tyle toksyczna, że specjaliści wykonali eksperymentalną procedurę, w której muzyk miał wymienić całą swoją brudną krew. Oczywiście jest to nieprawda, ale są pewne dowody na to, że muzyk podjął się hemodializy w Szwajcarii w 1973 roku, co spowodowało, że toksyczne substancje zostały wydalone z jego organizmu. Aby wykonać ten zabieg Keith musiał zapaść w śpiączkę na parę dni. Na całe szczęście lekarze przypomnieli mu, by zgasił wpierw papierosa.

W 1979 roku muzyk rzucił heroinę, ale nadal przyjmował inne narkotyki. Oczywiście strychina nie była najdziwniejszą substancją, którą gitarzysta zaaplikował sobie do organizmu, bowiem Richards wciągnął nawet… prochy swojego zmarłego ojca. Artysta zresztą zachęca również swoje córki, by po jego śmierci zrobiły dokładnie to samo.

Obejrzyjcie mały dokument na temat uzależnienia heroinowego Richardsa i wynikających z tego powodu problemów z prawem:

Całe to narkotyczne zamieszanie muzyk podsumował bardzo krótko:

"

Nigdy nie miałem problemu z narkotykami. Miałem problem z policją. "

Nieśmiertelny gitarzysta

Heroinowe przygody nie były najniebezpieczniejszymi historiami w długiej historii Richardsa. Potwierdzeniem tego jest koncert w Sacramento w 1965 roku.

Jak sam określa, był to jego najbardziej spektakularny występ. W momencie, gdy kapela zamierzała zagrać „The Last Time” Keith uderzył gitarą w statyw mikrofonu i w wyniku elektronicznego spięcia został porażony prądem i upadł nieprzytomny na ziemię. Dźwięk wybuchu brzmiał jak wystrzał z broni, więc promotor koncertowy Jeff Hughson pomyślał, że Keith był ofiarą ataku. Wszystko jednak skończyło się szczęśliwie.

Kto by mógł pomyśleć, że muzyk po tylu niebezpiecznych przygodach z narkotykami i wypadkami na scenie mógł zginąć od… sterty książek. Gitarzysta opowiadał tę historię już wielokrotnie – był on u siebie w domu w bibliotece, stał na krześle, by wziąć książkę o badaniach Leonardo da Vinci na temat anatomii, aż nagle się poślizgnął i wiele tomów na niego spadło. W wyniku tego wypadku muzyk złamał sobie trzy żebra i zespół był zmuszony do przeniesienia koncertów.

Kolejna nietypowa historia miała miejsce w czasie rodzinnych wakacji wraz z najbliższymi Ronniego Wooda w 2006 roku na Fidżi. Richards wspiął się na palmę, z której oczywiście spadł. Podczas tego upadku muzyk uderzył się w głowę, ale za bardzo się tym nie przejął. Z powodu bólu dwa dni później gitarzysta zgłosił się do punktu medycznego. Okazało się, że miał pękniętą czaszkę, co poskutkowało oczywiście operacją i odwołaniem koncertów The Rolling Stones.

Solowa kariera

Pierwszy raz Richards zaprezentował swój wokal w pełnej okrasie na nagraniu „You Got the Silver” na krążku The Rolling Stones zatytułowanym Let It Bleed z 1969 roku. Jednak dopiero w czasie swoich solowych projektów rozwinął swoje umiejętności jako wokalista.

Jego pierwszy album „Talk Is Cheap” wydany wraz z kapelą X-Pensive Winos w 1987 roku okazał się totalną klapą. Mimo to, muzyk nie zrezygnował z grania poza The Rolling Stones. W sumie gitarzysta wydał trzy solowe krążki, z czego ostatni „Crosseyed Heart”, ukazał się w 2015 roku album. Artysta przyznał ostatnio, że nigdy nie brał pod uwagę rozpoczęcia solowych projektów. Zmuszony był do tego dopiero w momencie, gdy Mick Jagger postanowił w latach 80. zrobić przerwę od kapeli.

Posłuchajcie, jak brzmi jego ostatni singiel „Trouble”:

The Rolling Stones w muzeum

Niektórzy żartują, że muzycy są już jak eksponaty, które nadadzą się na wystawę. W 1989 roku zespół został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame, zaś w 2016 roku odbędzie się wystawa „Exhibitionism” w prestiżowej Saatchi Gallery w Londynie z The Rolling Stones w roli głównej. Wszyscy zastanawiają się nad przepisem na wieczną młodość muzyków. Ta tajemnica nie została jeszcze rozwiązana, ale artyści zostają młodzi duchem i nadal imprezują, jak za dawnych, dobrych lat. 

Chciałoby się krzyknąć 100 lat, ale w wypadku tego gitarzysty wydaje się to nietaktowne, bo znając Richardsa szybko nie da za wygraną.

Obejrzyjcie film, który powstał z okazji jego 70. urodzin, ale nadal pozostaje aktualny:

Wznieśmy toast za zdrowie Richardsa!

Aleksandra Degórska
Tagi: #Keith Richards #Rock News #The Rolling Stones