27.05.2016 14:33

Dave Lombardo: Śmierć Bowiego mnie rozpieprzyła

Ex-perkusista Slayera zabrał głos w sprawie plagi śmierci, która toczy świat rocka i metalu. Oprócz Davida Bowiego wspomniał dawnego kolegę z zespołu, Jeffa Hannemana.

Dave Lombardo: Śmierć Bowiego mnie rozpieprzyła
foto: Krzysztof Zatycki / Reporter / East News

Nikt nie jest już w stanie zliczyć, ilu cenionych artystów odeszło od początku 2016 roku. Od Davida Bowiego, przez Keitha Emersona, aż po Prince'a i ex-perkusistę Megadeth, Nicka Menzę. Śmierć nie ominęła wcale polskich ziem, zabierając od nas m.in. Piotra Grudzińskiego z Riverside. Sytuacja wydaje się naprawdę przerażająca, o czym wypowiadał się już m.in. Ozzy Osbourne.

Tym razem głos w sprawie zabrał Dave Lombardo, który w swoim najbliższym otoczeniu doświadczył utraty zaprzyjaźnionego muzyka jeszcze w 2013 roku. To właśnie w maju tamtego roku po długiej chorobie zmarł Jeff Hanneman. Gitarzysta miał od dawna problemy z alkoholem, które doprowadziły do marskości wątroby. Perkusista przyznał, że teraz patrzy na to zupełnie inaczej - tym, co najbardziej wpłynęło na jego sposób myślenia, była śmierć Ziggy'ego Stardusta.

"

Odejście Bowiego było tym, które mnie naprawdę rozpieprzyło. Bo cały czas wiedział... Z artystycznego punktu widzenia, zdawał sobie sprawę, że umrze. I co mógł z tym zrobić? Nagrywać, nagrywać, nagrywać, nagrywać, nagrywać, złożyć do kupy cały album. Dobra, wypuścił go w tamtym czasie. A potem jeszcze wszystko zaplanował... To niesamowite. "

Lombardo pozostaje pod wrażeniem tego, w jaki sposób Bowie przypieczętował swój artystyczny dorobek, przewidując zbliżającą się śmierć w okresie nagrywania płyty „Blackstar”. A przecież sami jeszcze nie wiemy do końca, co muzyk wymyślił przed odejściem na dalsze lata... Perkusista porównał taki rodzaj pożegnania do sytuacji Hannemana, któremu próbowano pomóc przez lata, lecz nic nie działało.

"

Myślę, że to jest najgorsze, kiedy zespoły się rozpadają i już razem nie pracują. Bo kiedy ktoś umiera, to naprawdę koniec - nie będziesz już z nim jammował. I to mnie najbardziej rusza w śmierciach muzyków - nieważne, czy mówimy o naturalnych przyczynach, chorobach czy alkoholu. To najbardziej łamie mi serce, gdy odchodzi kolega po fachu i tracisz tę muzyczną więź. Tę całą magię, która przytrafiała się wam tylko wtedy, gdy graliście razem. Możesz znaleźć sobie innych, ale to już nie będzie to samo. "

Muzyk zdradził też, że chociaż jego emocje względem śmierci dawnego kolegi z zespołu zdołały się nieco uspokoić, nadal często o nim myśli i wspomina wspólne chwile. Pełnego wywiadu z perkusistą posłuchacie poniżej:

Tymczasem Dave Lombardo dalej realizuje się w projekcie Dead Cross i nadal występuje w szeregach Suicidal Tendencies. Tym razem grupa jeździ z nim w składzie po europejskich festiwalach, a już 30 maja 2016 roku odwiedzi Kraków.

Wybieracie się na koncert Suicidal Tendencies z Dave'em Lombardo?

Jakub Gańko
Tagi: #Dave Lombardo #David Bowie #Jeff Hanneman #Rock News