22.02.2017 10:10

Dave Mustaine zwolnił producenta „Rust in Peace”, bo... też nazywał się Dave

Takich ciekawych rzeczy dowiadujemy się po latach od inżyniera dźwięku, który także pracował przy słynnym albumie...

Dave Mustaine zwolnił producenta „Rust in Peace”, bo... też nazywał się Dave
foto: kadr z wideo

Dave Mustaine jaki jest, każdy widzi - a fanom metalu nie trzeba tłumaczyć już jego zachowań. Ex-gitarzysta Metalliki oczywiście zasłużył przez kilkadziesiąt lat na scenie na ogromny szacunek, a takie płyty Megadeth jak „Rust in Peace” czy „Countdown to Extinction” to dziś niekwestionowane klasyki thrash metalu. Rudy odebrał też wreszcie w 2017 roku pierwszą nagrodę Grammy - nad jego talentem raczej nie ma co dyskutować.

Jeśli jednak chodzi o jego osobiste podejście... Cóż, dość powiedzieć, że nie wydaje się, aby był to człowiek, z którym łatwo się współpracuje (mimo że sam temu zaprzecza). Choć ostatnie „nabytki” w jego zespole - gitarzysta Kiko Loureiro i perkusista Dirk Verbeuren - nie narzekają, a wszystko zdaje się iść jak z płatka, fakt, że przez grupę przewinęło się ok. 20 muzyków mówi sam za siebie.

Okazuje się jednak, że nie tylko sami instrumentaliści mieli z Dave'em Mustaine'em na pieńku. Micajah Ryan, inżynier dźwięku, który miał okazję pracować m.in. przy nagrywaniu „Appetite for Destruction” Guns N' Roses i „Rust in Peace” Megadeth zdradził, co się działo przy powstawaniu tego ostatniego.

Wedle jego słów album miał początkowo jeszcze jednego współproducenta:

"

Mustaine i Mike zdecydowali, że zatrudnią Dave'a Jerdena, by dołączył do nich i wyprodukował ten krążek. Dave pojawił się w studiu, a po paru dniach Dave Mustaine powiedział coś w stylu: „Wydaje mi się, że w tym pomieszczeniu jest zbyt dużo kolesi o imieniu Dave, pozbądźmy się jednego z nich”. No i tak zakończyła się współpraca z Dave'em Jerdenem... "

„Rust in Peace” został ostatecznie wyprodukowany przez samego Dave'a Mustaine'a oraz Mike'a Clinka, który w tym samym czasie zajmował się również Guns N' Roses. Amerykański producent pracował nad całym studyjnym dorobkiem grupy Axla Rose'a wyłączając „Chinese Democracy”. Sam Micajah Ryan nie szczędził superlatyw pod adresem Jerdena.

"

To była naprawdę dziwna decyzja, bo Jerden to geniusz. Jeśli chodzi o produkowanie płyty, gość z pewnością wie, co robić. Nie ma co do tego wątpliwości. Wydaje mi się, że nie chciał być ograniczony tym, co zdążył już nagrać Mike - partiami basu i perkusji - pragnął zrobić to w inny sposób. Myślę, że czuł się, jakby miał związane ręce i to był czynnik decydujący. "

Tyle w kwestii zabawnych anegdotek z przeszłości. Dziś na szczęście Dave Mustaine zdaje się już być szczęśliwy i nie narzekać tak jak kiedyś. Być może przyczyni się to na szybszej premierze nowego materiału Megadeth?

Kogo jeszcze powinien zwolnić Dave Mustaine w okresie „Rust in Peace”?

Jakub Gańko
Tagi: #Dave Mustaine #Megadeth #Rock News