02.02.2016 14:17

„Dystopia” największym sukcesem Megadeth od 24 lat

15. album kapeli Dave'a Mustaine'a zajął najwyższe miejsce na liście Billboard 200 od niemal ćwierćwiecza.

„Dystopia” największym sukcesem Megadeth od 24 lat
foto: Thargol, domena publiczna

Nasz ulubiony rudy gitarzysta ma powody do świętowania. Jego najnowszy album „Dystopia” wydany 22 stycznia 2016 roku zadebiutował na 3. miejscu amerykańskiej listy Billboard 200. To drugi najlepszy wynik w ponad 30-letniej historii zespołu i zarazem najlepszy od czasu „Countdown to Extinction” z 1992 roku.

Kultowy album z singlem „Symphony of Destruction” zadebiutował niespełna ćwierć wieku temu oczko wyżej i osiągnął ostatecznie status podwójnej platyny. Niewiele gorzej poradził sobie jego następca, wydana w 1994 roku „Youthanasia”, trafiając od razu na miejsce 4. Ta płyta z kolei sprzedała się w Stanach w nakładzie miliona egzemplarzy.

„Dystopia” rozeszła się w pierwszym tygodniu w liczbie 48 000 sztuk - usługi streamingowe (które również wliczane są przez Billboard do ogólnej sprzedaży) dorzuciły do tego wyniku kolejny tysiąc. Biorąc pod uwagę, że futurystyczny krążek przegrał tylko z Adele i Justinem Bieberem, Dave Mustaine naprawdę ma się z czego cieszyć.

Jak widać zmiany personalne wyszły Megadeth tylko na dobre, a osobiste problemy gitarzysty, z którymi musiał zmierzyć się w 2014 roku, znalazły pozytywny finał.

"

To naprawdę niesamowite, jak się to wszystko potoczyło, bo komponowaliśmy te riffy jeszcze w 2013 roku. Później mieliśmy naprawdę tragiczny 2014 rok, a potem wszystko zaczęło się na nowo układać, gdy przeprowadziłem się z rodziną do Nashville. W 2015 roku wszystko zaczęło się na dobre formować. "

„Dystopia” to nowy rozdział w historii zespołu, również dzięki obecności nowych muzyków: gitarzysty Kiko Loureiro i perkusisty Chrisa Adlera z Lamb of God. Jak zdradził Mustaine, praktycznie do ostatniej chwili nie wiedział, czy nie będzie musiał też poszukać sobie nowego basisty.

"

Na początku 2015 roku nie miałem nawet pełnego składu. Miałem wyłącznie wizję i poczucie determinacji. Zostałem praktycznie sam, bo nie wiedziałem, co będzie z Ellefsonem - zajął się Metal Allegiance. Zacząłem rozważać, czy nie powinienem się zacząć rozglądać za nowym basem. "

Na szczęście kolega z zespołu szybko zjawił się z powrotem na swoim miejscu, a także uspokoił fanów, że to w obecnych czasach zupełnie normalna praktyka, by udzielać się w jak największej liczbie projektów.

"

Uwierzcie mi, jestem w Megadeth. Nie popełnijcie błędu, Megadeth to mój zespół. Ale kiedy robię sobie przerwę na inne koncerty albo nagrać płytę z kimś innym, w dzisiejszym świecie i przemyśle muzycznym ludzie to lepiej rozumieją. Akceptują, że to część kultury, w której teraz żyjemy. "

A Wam jak się podoba „Dystopia”?

Jakub Gańko
Tagi: #Megadeth #Rock News