08.03.2017 09:58

Jack White: Chcę komponować tak jak Michael Jackson

Lider The White Stripes udzielił wywiadu, w którym opowiedział o nagrywaniu nowej płyty, przebiciu się do mainstreamu i... że prawie został księdzem.

Jack White: Chcę komponować tak jak Michael Jackson
foto: Retna / Photoshot / Reporter / East News

Jack White to jedna z najbardziej zapracowanych osób w świecie współczesnego rocka. Po sukcesie z The White Stripes szybko poszedł za ciosem i powołał do życia takie zespoły jak The Raconteurs i The Dead Weather. Zaczął wydawać także solowe płyty oraz powołał do życia własną wytwórnię Third Man Records. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej...

Ostatnio muzyk nagrał na przykład kawałek „Don’t Hurt Yourself” z Beyonce, który doczekał się nominacji do nagrody Grammy. Wszyscy, których ta współpraca w jakiś sposób oburzyła, mogą spać spokojnie - Jack White właśnie pracuje nad następcą solowego „Lazaretto” z 2014 roku i bynajmniej nie zanosi się, aby miał to być odpowiednik niesławnego „Scream” Chrisa Cornella.

Choć rockman wyjątkowo rzadko udziela wywiadów, na temat nowego materiału zdecydował się nieco otworzyć:

"

Będę próbował skomponować utwory, w których moi sąsiedzi zza ściany nie będą mogli mnie usłyszeć. I chcę komponować tak, jak zrobiłby to Michael Jackson. Zamiast pisać poszczególne partie instrumentów albo mruczeć melodie, po prostu o nich myślisz. Robisz wszystko w swojej głowie, a potem pracujesz w ciszy, korzystając z tylko jednego pokoju. "

Pokój, z którego korzysta Jack White, to apartament w Nashville, w którym zgodnie ze swoimi zamiarami odcina się od świata. Do nagrań używa zaś tylko szpulowego magnetofonu, który kupił w wieku 14 lat za... pieniądze zarobione na koszeniu trawników. Kameralne warunki i staroszkolny sprzęt zdają się dyktować warunki w obecnym procesie twórczym White'a.

"

Mam do dyspozycji tylko cztery ścieżki. Na komputerach możesz używać trzystu dziesięciu ścieżek, jeśli tylko chcesz, ale to daje zbyt dużo wolności. Zawsze ustalam sobie własne zasady, ale jeśli tylko mam na to ochotę, to je naginam. Zdaję sobie sprawę z tego, z jakimi ograniczeniami pracuję, ale nikt inny o nich nie wie. "

Podobne zasady obowiązywały za czasów The White Stripes, gdzie przecież cała twórczość zespołu sprowadzała się tak naprawdę do gitary, perkusji i wokalu. Mimo to zespół odniósł wielki sukces, a albumy „Elephant”, „Get Behind Me Satan” i „Icky Thump” to dziś klasyka rocka XXI wieku.

"

Wcale nie zależało nam na przebiciu się do mainstreamu. Zakładaliśmy, że nasza muzyka jest w pewnym sensie bardzo osobista. Początkowy scenariusz zakładał, że widzimy jakieś pięćdziesiąt osób w każdym mieście. Coś się jednak wymknęło spod naszej kontroli. Nagle na naszym koncercie pojawiało się pięćset osób. I potem znowu - co się dzieje? Czy wszyscy oszaleli? "

I pomyśleć, że niewiele brakowało, by White obrał zupełnie inną ścieżkę kariery... Choć muzyka była obecna w jego życiu od zawsze: czy to grał ze swoim bratem, czy też pomagał ojcu w naprawach sprzętu hi-fi (i stąd miał dostęp do magnetofonów szpulowych). Jednak pod koniec liceum dostał się do... seminarium w Wisconsin.

"

Myślałem wtedy, że mógłbym zostać księdzem. Przynajmniej do czasu, kiedy dowiedziałem się, że nie mogę tam zabrać swojej gitary. "

Która płyta The White Stripes jest Waszą ulubioną?

Jakub Gańko
Tagi: #Jack White #Michael Jackson #Rock News