01.12.2016 10:12

James Hetfield: Nie jesteśmy wielkimi muzykami

W kolejnym wywiadzie udzielonym przy okazji premiery krążka, „Hardwired... To Self-Destruct”, James Hetfield zwierzył się, że członkowie kapeli nie czują się godni, aby jammować z muzycznymi wirtuozami. Skąd taka opinia?

foto: The Canadian Press / AP/ East News + Stuart Sevastos / CC BY 2.0 + Hrabia pejnta

Jeszcze mało Wam wiadomości związanych z Metalliką, która prowadzi szeroko zakrojoną akcję promocyjną najnowszego wydawnictwa, „Hardwired... To Self-Destruct”? Z tej okazji członkowie zespołu nie tylko udzielają rozlicznych wywiadów, ale występują także w telewizyjnych show, komentują stare zdjęcia i pamiątki kapeli, czy nawet reagują na fotografie celebrytów w koszulkach ich kapeli.

James Hetfield ujawnił, że chłopaki z Metalliki są zwykle onieśmieleni, kiedy dostają propozycje, aby pograć z instrumentalistami z najwyższej półki. Gitarzysta legendarnej metalowej formacji tłumaczy, że nie czują się wystarczająco dobrymi muzykami, aby podczas wspólnej gry z tuzami muzyki czuć się pewnie. To już kolejny raz, gdy gwiazdor wypowiadając się o swojej formacji zachowuje niebywałą skromność.

Członek Metalliki poruszył ten temat opowiadając o niedawnym występie u Jimmiego Fallona, podczas którego zespół zagrał „Enter Sandman” na dziecięcych instrumentach wspólnie z prowadzącym program oraz grupą The Roots.

Muzyk przyznał, że członkowie Metalliki nie czują się wirtuozami swoich instrumentów, przez co z wielką obawą podchodzą do gry z prawdziwymi mistrzami:

"

Dosłownie boimy się grać z pewnymi ludźmi, bo uważamy, że nie jesteśmy tego godni. Nie jesteśmy wielkimi muzykami. "

Artysta opowiedział przy okazji, że Kirk Hammett podszedł do sprawy na poważnie i trenował swoje partie, co wzbudziło jednak pewien protest z jego strony, bo uważał, że pojawili się w show nie dla pokazania instrumentalnej wirtuozerii, ale przede wszystkim dla dobrej zabawy.

"

Nawet z tymi fletami i tak dalej, bałem się... To znaczy - Kirk ćwiczył kawałek na tym małym czymś do nagrywania. To było tak: „Koleś, przestań to ćwiczyć! Po prostu wyjdź i baw się dobrze, stary. Idź to spieprzyć”. "

Przyznał też, że rzeczą, którą ceni sobie w swojej kapeli jest to, że jej członkowie dają sobie przyzwolenie na popełnianie błędów i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie da się zawsze grać perfekcyjnie, bo każdy ma lepsze i gorsze dni, a ewentualne pomyłki czynią jedynie występ bardziej unikalnym.

"

To przyjemne - dawanie sobie wzajemnie przyzwolenia na spieprzenie czegoś. Nie jesteś pod mikroskopem. Ponieważ na żywo, czasem jesteśmy mocno napięci, innym razem - nie, przed wyjściem na scenę, zawsze przypominamy sobie wzajemnie: „Hej, błędy będą się tam zdarzać i to czyni ten koncert unikalnym. Nie bądź dla siebie zbyt wymagający. Jeśli czujesz się kiepsko, po prostu popatrz na innych kumpli - przeniesiemy Cię przez to.” "

James Hetfield podsumował ostatecznie, jak się sprawy mają w kapeli, którą założył wspólnie z Larsem Ulrichem:

"

Dlatego w Metallice jest wolno coś spie*dolić. "

Zespół wydał 18 listopada 2016 roku dziesiąty album studyjny, „Hardwired... To Self-Destruct”. Odnosi on ogromne sukcesy na całym świecie i okupuje najwyższe miejsca list przebojów. Wielu fanów uważa, że to najlepszy krążek w dyskografii kapeli od czasu równie kontrowersyjnego co osławionego „Czarnego albumu”.

komentarze
Tagi: #James Hetfield #Metallica #Rock News