06.04.2017 10:57

Jay Weinberg nie zdawał sobie sprawy, że leci na przesłuchanie do Slipknota

Perkusista kolejny raz opowiedział o tym, jak dostał się do swojego wymarzonego zespołu. Pierwotnie jednak nawet nie wiedział, że się o to ubiega...

foto: kadr z wideo

Jay Weinberg już kiedyś zdradzał okoliczności, w których trafił do Slipknota na zastępstwo Joeya Jordisona. W dużej mierze zawdzięczał to ojcu, który współpracował m.in. z Bruce'em Springsteenem, a dzięki wspólnym trasom mógł zapoznać syna z kapelą z Iowa. Wspominał wówczas przede wszystkim posępną atmosferę, jaka panowała w grupie po utracie wieloletniego przyjaciela.

Mimo to bardzo szybko doskonale odnalazł się w świecie zespołu. Nie tylko przekonał jego muzyków, jak wiele znaczy w jego życiu muzyka Slipknota, lecz także popisał się doskonałymi umiejętnościami przy wykonaniu takich kawałków jak „Before I Forget” i „Duality”. Wówczas jednak nie wspominał, że wybierając się na przesłuchanie, nie wiedział nawet, że... stara się o miejsce w swoim ulubionym zespole.

Wszystko miało miejsce zaraz po tym, jak Weinberg skończył szkołę.

"

Dostałem telefon, żebym udał się na przesłuchanie do czegoś. Nie powiedziano mi, o jaki zespół chodzi - po prostu chcieli, żebym wpadł do Los Angeles i zagrał na potrzeby jakiegoś projektu. Nie wiedziałem zupełnie nic więcej. Pomyślałem więc, że dobra, czemu miałbym tego nie sprawdzić? W najgorszym wypadku będę miał przynajmniej darmowy lot do Los Angeles. "

Tym sposobem perkusista trafił do sali prób, a tam czekał już na niego gotowy instrument i połowa Slipknota: Corey Taylor, Jim Root, Mick Thomson i Shawn Crahan. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, w czym bierze udział, mimo że znał już tych muzyków od 16 lat.

"

Obserwowali mnie, jak przez ten czas dorastałem. To wyglądało tak, jakby chcieli rzucić mnie na ring i sprawdzić, jaki będzie tego rezultat. Nie mieli co do tego żadnych oczekiwań. Udało mi się, bo nie zdawali sobie sprawy, że aż tak znam utwory ich zespołu. Wiedzieli, że kocham Slipknota, ale nie wiedzieli, jak bardzo miałem przestudiowany ich repertuar. "

Resztę historii już doskonale znamy: Weinberg wymiótł w przebojach Coreya i spółki, dzięki czemu zaoferowano mu stałą posadę w szeregach Slipknota. Teraz zaś razem z kolegami pracuje nad nowym materiałem, co potwierdzili już zarówno Shawn Crahan, jak i Mick Thomson.

Kto lepiej się sprawdza za perkusją Slipknota?

Tagi: #Rock News #Slipknot