05.12.2016 12:28

Jonathan Davis: Jesteśmy ostatnią gwardią rocka

Wokalista Korna zabrał głos w sprawie obecnej kondycji cięższej muzyki. Czy jesteśmy świadkami jej upadku?

Jonathan Davis: Jesteśmy ostatnią gwardią rocka
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl

Temat śmierci rocka powraca jak bumerang co kilka lat. W ostatnim czasie o jego końcu przekonywali m.in. Gene Simmons z Kiss, Flea z Red Hot Chili Peppers i wokalista The Who. Z kolei o zgoła odmiennym stanie rzeczy wypowiadali się David Draiman z Disturbed i muzycy Anthrax. Co na ten temat sądzi Jonathan Davis?

Wokalista Korna zwrócił uwagę, że w dzisiejszych czasach nie ma co liczyć na wielkie konflikty na scenie rockowej i metalowej - po części dlatego, że tak się już dziś po prostu nie robi, ale przede wszystkim ze względu na to, że tak naprawdę nie ma komu już drzeć między sobą kotów.

"

Wszystko przez to, że masa zespołów, które osiągnęły nasz kaliber, właśnie wymiera. Nie zostało nas już wielu na placu boju. Teraz wszystko się robi inaczej, dlatego musimy trzymać ze sobą sztamę. Jesteśmy ostatnią gwardią i musimy się nawzajem wspierać. "

Munky i Head przekonywali już, że przyszłość rocka widzą w Bring Me The Horizon. Na szczęście sam Korn raczej nie ma powodów do narzekania. Jego ostatni krążek, „The Serenity of Suffering” promowany m.in. klipami do „Rotting in Vain”, „Insane”, „A Different World” i „Take Me”, zadebiutował na 4. miejscu listy Billboard 200 z nakładem rzędu 57 tysięcy egzemplarzy. Fanów nie zniechęcił - a być może właśnie dodatkowo zachęcił - tytułowy „spokój cierpienia”, który zdaniem wokalisty odnosi się do jego osobistych bojów z depresją.

"

Zdaje się, że to miejsce jest mi po prostu bliskie. Czuję się tam lepiej niż gdy jestem szczęśliwy. Powiedzmy, że cieszę się przez cały czas, lecz gdy zajmuję się moją sztuką i muzyką, zabieram się za złe rzeczy. Jestem jak każdy: wszyscy mamy swoje gorsze i lepsze chwile. Gdy komponuję, skupiam się na tych pierwszych, tak mi po prostu pasuje. Przechodziłem przez pewne problemy, gdy zajmowałem się tym krążkiem i tytuł pojawił się sam z siebie. "

Muzyk zwrócił uwagę, że na ogół tytułami zajmuje się Munky, lecz tym razem pomysł wyszedł ze strony wokalisty. Jego zdaniem doskonale pasuje do materiału, a ludzie, którzy mieli do czynienia z depresją, od razu będą wiedzieli, o co chodzi. Jonathan Davis uważa, że tych nadal nie brakuje pośród fanów Korna i to właśnie oni napędzają jego twórczość - to ich pozytywną reakcję i wpływ na ich życie chce oglądać, komponując kolejne utwory.

"

Masa ludzi wokół cierpi, a muzyka to uniwersalne lekarstwo, które ma dla nich właściwości lecznicze. To jedyna rzecz na świecie, co do której możemy się wszyscy zgodzić: każdy kocha muzykę. A patrzenie, jak ludzie się cieszą, sprawia, że dobrze się czuję. Gdy byliśmy młodsi i tylko siebie niszczyliśmy, nie zależało nam, chcieliśmy się tylko nawalić i zapomnieć o wszystkim, wiodąc szalone życie. Ale z wiekiem zapragnęliśmy pomagać innym dzieciakom. "

Zdaniem wokalisty to większa nagroda niż jakiekolwiek pieniądze: robić to, co się lubi i jeszcze pomagać przy tym innym. Potem fani, którym Korn pomógł, przychodzą na jego koncerty z własnymi dziećmi i tak rośnie kolejna generacja miłośników jego twórczości. Jeśli więc grupa Jonathana Davisa ma być ostatnią gwardią rocka, robi chyba wszystko jak należy.

A Waszym zdaniem obecna kondycja mocniejszej muzyki pozostawia dużo do życzenia?

Jakub Gańko
Tagi: #Jonathan Davis #Korn #Rock News