30.12.2015 09:49

Lekarze dawali Lemmy'emu od 2 do 6 miesięcy życia

28 grudnia 2015 roku zmarł frontman Motorhead. Menedżer zespołu opowiedział o chorobie wokalisty.

Lekarze dawali Lemmy'emu od 2 do 6 miesięcy życia
foto: Oskar Olczak / Antyradio.pl

Muzyk już od dłuższego czasu skarżył się na zdrowie, jednak większość postrzegała go za nieśmiertelnego. W wieku 70 lat Lemmy odszedł przegrywając walkę z „ekstremalnie agresywnym rakiem”, jak to zostało określone w oświadczeniu zespołu.

Menedżer Motorhead, Todd Singerman, zdradził, że problemy zaczęły się jeszcze kilka tygodni temu, a dokładnie po urodzinowej imprezie wokalisty w Whisky a Go Go, która odbyła się 13 grudnia 2015 roku. Wówczas na jednej scenie zagrali między innymi Slash, Duff McKagan, Matt Sorum, Robert Trujillo, Scott Ian, Zakk Wylde, Steve Jones, Steve Vai, Billy Duffy czy Billy Idol.

Singerman wyjawił, że Kilmister wybrał się do lekarzy, którzy zauważyli, że ma on problemy z mową. W związku z tym przeprowadzono skrupulatne badania, które wykazały poważne problemy zdrowotne:

"

Lemmy wrócił do domu z trasy, zorganizowaliśmy dużą imprezę urodzinową w Whisky a Go Go. Zeszli się jego przyjaciele i wspólnie wystąpili. Dwa dni później nie czuł się dobrze, więc zabraliśmy go do szpitala. Przeprowadzono tomografię i znaleziono raka w mózgu oraz szyi… Kilka dni później lekarz pokazał wyniki i powiedział… to nieuleczalne. "

Todd Singerman opowiedział, że muzyk przyjął tę informację godnie, nie skarżąc się na swój los:

"

Zniósł to lepiej niż my wszyscy. Jego jedyny komentarz był: „O, tylko 2 miesiące?”. Lekarz powiedział: „Tak Lem, nie chcę Cię okłamywać. Nikt nic nie może zrobić. Skłamałbym mówiąc Ci, że jest jakakolwiek szansa”. "

Taki obrót sprawy był zaskoczeniem dla wszystkich, a zegar tykał nieubłaganie:

"

Nikt nawet się tego nie domyślał. Dowiedzieliśmy się w sobotę, kilka dni temu, że miał raka i lekarze powiedzieli mu, że ma od 2 do 6 miesięcy życia. Zmarł w momencie, gdy dzwoniłem do Phila i Mikkey'ego, by pożegnali się z nim, gdy był nadal w miarę dobrej formie. "

Singerman jest zdziwiony, że nowotworu nie wykryto wcześniej, bowiem muzyk na przestrzeni lat walczył z wieloma chorobami:

"

Ten rak był ostatnią rzeczą, o której mogliśmy pomyśleć. Gdy się zastanowisz nad tym, był już u wszystkich lekarzach i w szpitalach na całym świecie. Nikt tego wcześniej nie zdiagnozował… to jest ogromny szok. "

Niestety perkusista Mikkey Dee stwierdził, że kapela umarła wraz z Lemmym:

"

To oczywiście koniec zespołu. Motorhead to Lemmy, ale zespół będzie żyć w pamięci wielu. Nie zagramy już żadnych koncertów, nie będzie też nowych nagrań, ale marka przetrwa. Lemmy żyje we wszystkich sercach. "

Wielu artystów z rockowego i metalowego świata złożyło hołd muzykowi i wyraziło swój żal po stracie Kilmistera. Dave Grohl nawet zdecydował się na nowy tatuaż nawiązujący do Ace of Spades składając tym hołd liderowi Motorhead:

Wielu artystów takich, jak Ozzy Osbourne, Philip Anselmo czy Tom Morello za pośrednictwem mediów społecznościowych podzieliło się swoimi wspomnieniami związanymi z Kilmisterem. Lemmy był dla nich nie tylko wielkim muzykiem, ale również bliskim przyjacielem...

Aleksandra Degórska
Tagi: #Lemmy Kilmister #Motorhead #Rock News