14.11.2016 11:32

Michael Kiske i Kai Hansen wrócą do Helloween

Do powermetalowców z Helloween powróci ich dawny wokalista Michael Kiske oraz gitarzysta Kai Hansen. Byli członkowie legendy niemieckiego metalu dołączą do kapeli w związku z planowaną na 2017 i 2018 rok trasą koncertową o nazwie „Pumpkins United”.

Michael Kiske i Kai Hansen wrócą do Helloween
foto: kadr z wideo

Michael Kiske zaśpiewał na najsłynniejszych albumach grupy, czyli obu częściach „Keeper of the Seven Keys”, a także „Chameleon” z 1993 roku. Według plotek miał on zastąpić samego Bruce'a Dickinsona w Iron Maiden, jednak ostatecznie ta rola przypadła Blaze'owi Baileyowi. Kai Hansen natomiast, oprócz udziału w „Keeperach”, grał na gitarze także na debiutanckim krążku Helloween - „Walls of Jericho”, a w późniejszym okresie występował w Gamma Ray.

Obydwie części „Keeper of the Seven Keys” odcisnęły ogromne piętno na europejskiej scenie powermetalowej i mocno zainspirowały zespoły, które dziś uznawane są za drugą falę power metalu - Blind Guardian, Stratovarius, HammerFall, Rhapsody czy Edguy.

Cały skład kapeli podczas zapowiadanej trasy będzie liczył aż siedmiu muzyków, w tym aktualnego wokalistę Andiego Derisa oraz gitarzystę Saschę Gerstnera. Materiał grany na tych koncertach ma pokrywać przeszło trzydzieści lat twórczości artystycznej kapeli.

Kiske opuścił Helloween w 1993 roku i od tego czasu był bardzo przeciwny powrotowi w szeregi zespołu. W wywiadzie z 2013 roku opowiadał o nieprzyjemnościach, jakie spotkały go ze strony byłych współpracowników:

"

Nie zrobiłbym tego. Jestem za pokojem, za mówieniem wszystkiego wprost i pozbywaniem się wszystkiego z naszego systemu. Spotkałem się z Weikathem w Szwecji. Był niesamowicie miły i przyjazny. Było oczywiste, że zmienił się im nastrój. Zmieniło się ich podejście wobec mnie. Przez lata naprawdę wyrządzili mi wiele złego. Nie chcę zrzucać winy, ale oskarżyli mnie o robienie rzeczy, o których doskonale wiedzą, że nie są w porządku. Potrzebowali czegoś, aby przekonać starych fanów, że to dobrze, że nie jestem już w Helloween i poszli z tym zbyt daleko. Jedną z rzeczy, o które bardzo się wkurzyłem była gadka o „kierunku muzycznym” - jakbym był tą osobą, która mówi każdemu jaką muzykę ma tworzyć. Każdy, kto mnie zna - każdy kto naprawdę mnie zna - wie, że moje podejście jest zupełnie odmienne. Zawsze mówię: „Rób to, w co wierzysz. Jakakolwiek piosenka nie jest twoją piosenką, wyjdź i zagraj ją”. Nigdy nie byłbym tą osobą, która mówi komukolwiek w Helloween, w jakim kierunku powinniśmy iść. To takie zabawne, oskarżać mnie o rzeczy, które wypłynęły. Tak, byłem odpowiedzialny za swoje własne utwory, ale to było coś, co kapela sprawiła, że działało... albo nie. "

Wokalista wyjawił też wtedy, że byłby w stanie wybaczyć dawnym kolegom z Helloween, jednak nie byłoby to wcale proste:

"

Nie wiem, dlaczego nagle zmienili śpiewkę i dlaczego powinienem uczestniczyć w ogóle w takiej trasie. Tak jak powiedziałem, jestem za tym żeby zaprowadzić pokój, jednak nie można cofnąć przeszłości. Jestem standardową osobą - mogę łatwo przebaczyć, ale nigdy nie zapomnę. Jeśli ktoś mnie zdradzi, powiem mu: „Ok, przebaczam Ci. Idź w pokoju. Nie ufam Ci już. Pokazałeś mi, kim jesteś. Nie mówię, że nie możesz się zmienić, jednak musisz zrobić wiele, żeby przekonać mnie, że tak się stało. ”. "

Po kolejnych pytaniach o to, czy uważa, że jego występ jako gość specjalny na festiwalowym koncercie Helloween jest możliwy, Kiske, który przez ostatnie lata regularnie gra i nagrywa wspólnie z Kaiem Hansenem pod szyldem kapeli Unisonic zdecydował się opowiedzieć, dlaczego jego zdaniem taki obrót spraw jest mało prawdopodobny:

"

Mogę to robić z Unisonic. Fani, którzy kochają nagrania z tamtych czasów, jak np. „Keepery” - rozumiem, że mają nadzieję i myślą, że to by była fajna inicjatywa. Nie wydaje mi się jednak, że byliby w stanie zapłacić mi taką kasę, żebym powiedział „tak” ze względów czysto biznesowych. Moje serce po prostu już tam nie jest. Jeśli daliby mi 2 miliony euro byłbym głupi, gdybym odmówił, jednak wiem, że nigdy tego nie zrobią. To nigdy nie będzie wchodzić w grę. Dla fanów można zrobić wiele, jednak dla mnie byłoby to bardzo trudne - być na scenie i śpiewać pośród ludzi, którzy nie są moimi przyjaciółmi, pośród ludzi z którymi mam takie negatywne wspomnienia i czuję się przez nich tak bardzo zdradzony. Prawdopodobnie straciłbym głos. "

Także gitarzysta niemieckiej legendy powermetalu, Michael Weikath, opowiedział w podobnym okresie o trudnościach związanych z planami odtworzenia składu kapeli z czasów klasycznych „Keeper of the Seven Keys”:

"

Myśleliśmy nad tym i usłyszeliśmy słowa Kiske'go, że nie lubi, kiedy ludzie rozwodzą się o rzeczach tego typu podczas publicznych wywiadów. Jedynie odpowiadałem na pytania tych, którzy się nad tym zastanawiali, więc nie rozmarzyłem się. Nie potrzebuję jego powrotu tak bardzo, jak on go chce, albo jak go nie chce. Jeśli kiedykolwiek ulegnie, można będzie przysiąc, że prawdopodobnie spróbujemy czegoś w tym stylu. Może zarobimy niezłą kasę i zabawimy się podczas, gdy ludziom będzie się to podobać to, co robimy wtedy, jako szczególna odsłona aktualnego składu Helloween, z kilkoma byłymi członkami - nigdy nie wiadomo. "

Zwiastun zapowiadający historyczną trasę kapeli z Hamburga:

Widocznie Niemcy bardzo wysoko cenią sobie naszą publiczność, bo w tym krótkim klipie znalazł się materiał nagrany w 2011 roku podczas ich występu na Przystanku Woodstock. W takim przypadku dość bezpiecznie jest zakładać, że jeden z koncertów z serii „Pumpkins United” odbędzie się także w naszym kraju. Zespół odwiedził nasz kraj w lutym 2016 roku i zagrał koncert w Warszawie.

Pełny skład Helloween podczas ich występów w ramach trasy „Pumpkins United” będzie prezentował się następująco:

  • Michael Kiske - wokal
  • Andi Deris - wokal
  • Kai Hansen - gitara
  • Michael Weikath – gitara
  • Sascha Gerstner - gitara
  • Markus Grosskopf - bas
  • Daniel Löble - perkusja

Zacieracie ręce z powodu powrotu kapeli do klasycznego składu?

Maciej Daszuta
Tagi: #Helloween #Rock News