09.03.2017 13:55

Nergal zdradził, jaka jest tajemnica wszechświata

Wokalista Behemotha podzielił się swoim tajnikiem gry na gitarze, który poznał od Johna Portera, i zdradził co nieco o powstającym materiale Behemotha.

foto: Adam Jankowski / Reporter / East News + Bóg Pejnta

Repertuar muzyczny Adama „Nergala” Darskiego uległ ostatnio znacznemu poszerzeniu. Muzyk kojarzony był dotychczas z ekstremalną stylistyką swojego Behemotha, który na całym świecie słynie z death metalu. Jednakże projekt Me And That Man porusza zupełnie inne rejony muzyczne...

Choć duet z Johnem Porterem zaliczy pełnowymiarowy debiut w postaci płyty „Songs Of Love And Death” dopiero 24 marca 2017 roku, choćby po pierwszych utworach wiemy już, czego się po nim spodziewać. Z pewnością nie agresywnych, metalowych brzmień. Prędzej wyciszonych, bardziej kameralnych kompozycji „dwóch samotnych facetów”.

Najwyraźniej potrzeba było takiego projektu, by Nergal poznał od swojego kolegi ostateczny sekret związany z gitarami marki Gretsch.

"

John zdradził mi, że tajemnica wszechświata tkwi w tonacji e-moll. Zgadzam się z nim. Ostatnio, kiedy tworzyłem w tym samym czasie nowe utwory dla Behemotha, wracałem do domu i grałem na moim Gretschu właśnie w tej tonacji, zamiast C z krzyżykiem, z którego korzystamy na co dzień. "

Oto więc poznaliście dwa sekrety za jednym zamachem: ten ostateczny, całego wszechświata, oraz jak być jak Nergal. Muzyk wyjawił, że następnym krokiem, który czyni jego zespół na próbach, jest przełożenie wcześniej przygotowanych w ten sposób pomysłów na szybkie, złowieszcze brzmienie w niższej tonacji. Nie bez znaczenia jest tu wspomniana marka instrumentu...

"

Granie na Gretschu po prostu wywołuje inne emocje. Kiedy na nim gram, nie mogę bawić się w shredding czy fast-picking, bo ta gitara się po prostu do tego nie nadaje. To instrument stworzony do wielkich akordów i przestrzeni, której potrzebują dźwięki, więc wpływa to na komponowanie nowego materiału Behemotha. Będzie w nim więcej przestrzeni, jest bardziej atmosferyczny. "

To wciąż bardzo szerokie pojęcia, które nie pozwolą nam raczej wyobrazić sobie od razu kształtu, jaki przybiera następca „The Satanist” z 2014 roku, ale z wcześniejszych zapowiedzi wiemy też, że nowe kawałki mogą zdradzać postpunkowe inspiracje. Tymczasem muzyk podzielił się jeszcze jedną świetną radą, którą lata temu dostał od Martina Aima z Celtic Frost przed ich wspólnym koncertem u boku Slayera.

"

Gadaliśmy i byli zachwyceni naszym występem, a ja z kolei byłem oczarowany tym, co oni zrobili. Było w tym tyle magii. Pamiętam, że powiedziałem im: „Chłopaki, my w jednym naszym kawałku używamy wszystkich akordów, które starczyły wam na cały koncert!”. A Martin na to: „Wiesz, to dlatego, że musisz pamiętać, aby dać swojemu brzmieniu czas na wybrzmienie”. To mi utkwiło w pamięci. Myślę, że wciąż się tego uczę, a następna płyta Behemotha naprawdę zyska na tej wiedzy. "

Pozostaje więc tylko czekać na jej premierę!

Czekasz na nową płytę Behemotha?

Tagi: #Adam Nergal Darski #Behemoth #Rock News