04.05.2017 10:38

Rob Halford: Marilyn Manson to dla mnie ostatni wielki moment w muzyce

Wokalista Judas Priest dołączył do chóru głosów, według których od dawna nic nie wstrząsnęło światem muzyki.

Rob Halford: Marilyn Manson to dla mnie ostatni wielki moment w muzyce
foto: face to face / Reporter / East News + Ferrari Press / East News

Czy rock jest martwy? Wspomniany Marilyn Manson śpiewał o tym już w 1998 roku na swojej hitowej płycie „Mechanical Animals”. Dziś wtórują mu m.in. Gene Simmons z Kiss i Flea z Red Hot Chili Peppers, choć z drugiej strony Anthrax czy Zakk Wylde przekonują, że cięższa muzyka ma się świetnie.

Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, bo nie da się ukryć, że rynek muzyczny wygląda dziś już zupełnie inaczej niż choćby w latach dziewięćdziesiątych. Podobnego zdania jest Rob Halford, który rozważał niedawne słowa Trenta Reznora o tym, jak internet uczynił wszystko w muzyce bezpieczniejszym i spokojniejszym.

"

Jest w tym sporo racji. Myślę, że to, co miał na myśli, to konkretnie... Pamiętacie ostatni raz, kiedy zobaczyliście albo usłyszeliście coś, na co zareagowaliście słowami „wow, to dopiero interesujące, pełno w tym złości - czy to prawdziwy ogień”? Bo ja nie. Nikt mi nie przychodzi do głowy. A nie jestem wcale jakimś starym prykiem. Ostatni wielki moment w muzyce dla mnie... Musiałbym się cofnąć aż do Marilyna Mansona. Nie mam nikogo innego, a Wy? "

Z pewnością pojawienie się na amerykańskim rynku muzycznym rockowego antychrysta wywołało spory szok. Nie zapominajmy jednak, że Manson czerpał pełnymi garściami z wcześniejszych tradycji zapoczątkowanych przez m.in. Alice Coopera czy Davida Bowiego. Czy naprawdę od tamtego czasu nie wydarzyło się nic podobnego?

"

Na początku lat dziewięćdziesiątych to Nirvana wyzwoliła pierwotną energię. Wtedy bez wątpienia kapelami, które najmocniej wszystkim wstrząsnęły, były Nirvana, Pearl Jam i Alice in Chains. Dodatkowo to był początek nowej dekady, więc wszystko było bardzo ważne. I chyba to miał właśnie na myśli Trent. Kiedy sprawy się robią zbyt bezpieczne, wszyscy są z siebie zadowoleni i robi się trochę nudno. "

Czy sam Marilyn Manson byłby w stanie dokonać jeszcze raz podobnego przewrotu w muzyce? Przekonamy się o tym, gdy wreszcie zdecyduje się wydać zapowiadany pierwotnie na Walentynki 2017 roku album „Say10”. Materiał jest już zmiksowany, a według tajemniczych zapowiedzi na Instagramie może trafić na rynek 19 czerwca 2017.

Zgadzacie się ze słowami Roba Halforda?

Jakub Gańko
Tagi: #Rob Halford #Rock News