26.10.2016 15:24

Za co Phil Anselmo kocha The Cure?

Nigdy nie wiadomo czego należy się spodziewać po artystach. Czy ktoś mógł bowiem przypuszczać, że Anselmo lubi zimne, nowofalowe granie?

Za co Phil Anselmo kocha The Cure?
foto: EMPICS Entertainment / East News; Bill Ebbesen, CC-BY-SA-3.0

Formacja Roberta Smitha choć szczyt swojej popularności ma już za sobą to nadal posiada wielu wiernych fanów, którzy są gotowi wydać ostatnie pieniądze na bilety na koncert. Łódzka Atlas Arena podczas koncertu The Cure była wypełniona po brzegi, a Smith pokazał, że nadal zna się na rzeczy i potrafi zachwycić publiczność.

Jednym z fanów kapeli jest Phil Anselmo, choć wydawać by się mogło, że gustuje on w zupełnie innych klimatach. Wszystko jednak zaczęło się, gdy wokalista był piękny i młody:

"

Byłem nastolatkiem żyjącym w Teksasie, gdy pierwszy raz kumpel wkręcił mnie w The Cure. Szczerze mówiąc są dwa starsze nagrania, które mnie pochłonęły: „Seventeen Seconds” jest definitywnie moim numerem jeden, potem będzie „Faith”. Lubię konkretne utwory ze wszystkich płyt, ale te dwa albumy mnie porwały. Mam wielki szacunek do zespołu, ale w momencie, gdy stał się tak popularny straciłem zainteresowanie i zdaję sobie sprawę, że rzuca to pewne podejrzenia na mnie. "

Jednak jeżeli już chodzi o „Seventeen Seconds” z 1980 roku to ta płyta jest według Anselmo naprawdę dobra:

"

Album brzmi, jakby składał się z 4 numerów. W zasadzie na płycie mamy Roberta Smitha i automat perkusyjny, ale jest na niej niesamowita atmosfera. Podoba mi się zmienność nastrojów na tym albumie. Jest to idealny krążek na wieczór z mroczną i seksowną atmosferą. "

Właśnie ten specyficzny klimat spowodował, że Anselmo nadal odnosi się do twórczości formacji z takim szacunkiem:

"

Jedną z najbardziej imponujących rzeczy dotyczących The Cure jest sposób w jaki Robert Smith wywołuje taką wspaniałą atmosferę tworzącą oprawę tych utworów. Możesz robić cokolwiek w tej atmosferze: zapalić świeczki, kadzidło, ugotować coś i spędzić czas z dziewczyną. "

Muzyk podkreśla, że The Cure nie jest dla każdego, a jego znajomi z czasów nastoletnich, którzy byli metalowcami nie rozumieli do końca dlaczego słucha on tego dziwnego roztrzepanego faceta. Anselmo jednak nic sobie z tego nie robił, przy czym jego najbliżsi przyjaciele akceptowali jego wybór.

Siłą rzeczy The Cure wpłynął również na jego twórczość, choć może nie jest to zauważalne na pierwszy rzut oka:

"

Definitywnie zainspirowałem się Robertem Smithem, prostotą jego muzyki i jego brzmieniem. Jego utwory są... romantyczne, brakuje mi lepszego określenia. "

Phil Anselmo twierdzi, że właśnie piękno numerów Smitha potrafi mocno go poruszyć. Okazuje się, że muzyka wbrew pozorom dosyć łatwo można wzruszyć...

A Wy za co cenicie The Cure?

Aleksandra Degórska
Tagi: #Philip Anselmo #Rock News #The Cure