17.10.2016 09:43

Phil Campbell: Nie chcemy grać tylko Motorhead

Gitarzysta Motorhead udzielił nam wywiadu przed swoją wizytą w Polsce. Zobaczcie, co opowiedział o planach swojego solowego projektu oraz jakie jest jego ostatnie wspomnienie Lemmy'ego.

Phil Campbell: Nie chcemy grać tylko Motorhead
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl

Choć nie będziemy mieli już szans, by zobaczyć na żywo Motorhead, nie oznacza to wcale, że Phil Campbell uda się teraz na emeryturę. Wręcz przeciwnie - gitarzysta, który przez ponad 30 lat współpracował z Lemmym, rozkręca teraz na pełnych obrotach swój solowy projekt Phil Campbell's All Starr Band (niedawno przemianowany na Phil Campbell And The Bastard Sons). Już 24 października 2016 roku polscy fani będą mogli zobaczyć go na żywo w warszawskim klubie Proxima. W naszym konkursie możecie wygrać podwójne wejściówki na ten wieczór.

Ogrywanie utworów Motorhead z innym zespołem nie jest dla Phila Campbella niczym nowym - muzyk już od kilku lat występował w taki sposób, biorąc na warsztat również klasyczne kompozycje Black Sabbath, Davida Bowiego czy Led Zeppelin. Obecnie z gitarzystą występują jego trzej synowie - Todd, Dane i Tyla - oraz wokalista Neil Starr. Po śmierci Lemmy'ego oczywiście koncerty nabrały nieco innego charakteru...

"

Jasne, zdarza się, że robi mi się smutno, ale wiemy, że robimy to dobrze. Mamy świetnego wokalistę, przepełnia nas dobra energia. Sam jestem współautorem wielu z tych kompozycji, a na występach staramy się sięgać po kawałki, których nie graliśmy zbyt często z Motorhead. Oczywiście wykonujemy „Ace of Spades”, każdy chce to usłyszeć, ale nie chcemy grać tylko utworów Motorhead, bo to już nie my. Mamy teraz nasz zespół, z którym gramy własny materiał, byliśmy na Wacken i Bloodstock, a nasza EP-ka jest już gotowa. "

Wszyscy jesteśmy bardzo ciekawi, jak będzie wyglądał wydawniczy debiut z autorskim materiałem Phil Campbell's All Starr Band. Muzyk zdradził nam, że wspomniana EP-ka jest już bardzo blisko - dziś wiemy, że płyta ukaże się 18 listopada 2016 roku i można już składać na nią zamówienia przedpremierowe. Na krążku znajdzie się pięć oryginalnych kompozycji.

"

Tym razem żadnych coverów. Ta EP-ka jest wspaniała, jestem z niej bardzo zadowolony. Motorhead już nigdy nie będzie - zrobiliśmy w tym zespole wiele świetnych rzeczy... Ta muzyka przetrwa i będzie żyła dalej. My też musimy żyć dalej, a nasza twórczość będzie z nami wiecznie. Wszystko to, co zrobił Lemmy, Mikkey, Philthy, Wurzel, Eddie... Musimy iść dalej z podniesionym czołem. "

- - : - - / - - : - -

Kolejnym wydawnictwem, którego wypatrują obecnie fani Motorhead i nie tylko, będzie solowa płyta Phila Campbella, na temat której zdążyło już narosnąć nieco plotek. Słyszeliśmy już m.in. że w ramach gościnnych występów pojawi się Rob Halford, a za perkusją usiądzie na niej Chris Fehn ze Slipknota. Co z tych informacji zdołaliśmy potwierdzić u samego źródła?

"

Tak, Chris już nagrał swoje partie na to wydawnictwo. Rob się dopiero musi zameldować, mam nadzieję, że uda mi się go ściągnąć. Mam dla niego gotowy kawałek. Myślę też, że coś zaśpiewa mój dobry przyjaciel, Whitfield Crane z Ugly Kid Joe. Planuję również innych wyjątkowych gości, ale nie jestem w stanie powiedzieć więcej, bo po prostu jeszcze nie skończyliśmy. Został prawie rok do premiery tej płyty, planujemy premierę na lato 2017. Być może znajdą się na niej utwory w stylu Motorhead, ale przede wszystkim będzie zrobiona po mojemu. Chcę, żeby pojawił się na niej fortepian i różne takie rzeczy. Musicie zaczekać aż będzie gotowa, żeby się przekonać! Nie mogę powiedzieć nic więcej, bo sam niewiele jeszcze wiem. "

- - : - - / - - : - -

Skoro gitarzysta szczerze przyznał nam, że cały czas pracuje nad swoim solowym materiałem i nie podjął jeszcze wszystkich decyzji, postanowiliśmy cofnąć się z nim w przeszłość. Ponad trzydzieści lat u boku Lemmy'ego musiało zaowocować niesamowitymi historiami - a jaki moment sam wspomina jako najcięższy z wieloletniej kariery Motorhead?

"

„Bad Magic”, to był z mojego punktu widzenia bardzo stresujący czas. Sam nie wiem, ale nie byłem do końca zadowolony z mojej gry na tej płycie. Trochę się przez to denerwowałem... Żaden z naszych albumów nie był bezproblemowy, ponieważ wszystkim nam bardzo na nich zależało. Gdybyśmy mieli w dupie naszą muzykę, po prostu zgadzalibyśmy się grać jakieś dziadostwo. Ale wszyscy dbaliśmy o poziom naszej muzyki i dzięki temu Motorhead był tak wspaniały. Dlatego wszystkie były nieco stresujące... Ale to jak z wyborem ulubionego gitarzysty - naprawdę ciężko powiedzieć. Ale z „Bad Magic” miałem rzeczywiście problemy. Na szczęście ostatecznie wyszła świetna płyta. "

- - : - - / - - : - -

Po śmierci Lemmy'ego zainteresowanie twórczością Motorhead sięgnęło apogeum, nadal jednak nie brakuje ludzi, którzy kojarzą ten zespół wyłącznie z „Ace of Spades”. Jednym z krążków, które pokazałby im Phil Campbell, jest faworyt wielu fanów, album „Bastards” z 1993 roku. Gitarzysta regularnie przypomina go na solowych koncertach za sprawą utworu „Born to Raise Hell”, lecz w chwili wydania było to mocno problematyczne wydawnictwo...

"

Pamiętam, że wydawaliśmy go w niemieckiej wytwórni ZYX, która zajmowała się muzyką taneczną. Obiecali nam w ch*j kasy za niego, więc go nagraliśmy, a potem nikt go nie kupił. Rzecz w tym, że osobiście uważam „Bastards” za mój ulubiony krążek Motorhead. Zrobiliśmy go z Howardem Bensonem, bardzo nam wszystkim zależało na dobrej produkcji. Poświęciliśmy całe miesiące, by skomponować jak najlepsze kawałki. Pożyczaliśmy gitary, robiliśmy wszystko, by mieć każdą rzecz, na jakiej nam zależało. Dzwoniliśmy po ludziach i pytaliśmy, jak coś zrobić... Włożyliśmy w to naprawdę mnóstwo pracy i myślę, że udało nam się zrobić coś niesamowitego. Wierzę, że jeśli puścisz „Bastards” naprawdę głośno, możesz odmienić życie każdego. "

- - : - - / - - : - -

W czym tkwi magia tego albumu? Gitarzysta przede wszystkim zwraca uwagę na szczerą pasję, którą słychać w każdym dźwięku. Wszystkim muzykom wyjątkowo zależało wówczas, by dać z siebie absolutnie wszystko.

"

To nic komercyjnego, to pieprzony rock'n'roll. Nigdy nie próbowaliśmy być komercyjni, zawsze komponowaliśmy dla siebie, nie dla producentów, ani nawet dla fanów. Nigdy nie zależało nam na wytwórniach. Tworzyliśmy dla nas samych i po prostu mieliśmy nadzieję, że innym też to się spodoba, abyśmy mogli to kontynuować: mieli za co jeść i płacić czynsz. Myślę, że kiedy zaczynasz tworzyć z myślą o innych, przestajemy mówić o sztuce. Żaden artysta nie powinien pytać innych ludzi o opinię na temat swojej twórczości. Powinieneś po prostu robić to, co gra ci w duszy. Jednym się spodoba, innym nie. Ja na przykład lata temu grałem solówki i pytałem pozostałych, co o nich myślą. Lemmy mówił, że to zajebiste, ktoś inny, że totalne gówno, a ja byłem gdzieś pomiędzy. Więc w końcu stwierdziłem, że pie*dolę ich zdanie i tak nauczyłem się być prawdziwym artystą. Myślę, że dlatego Motorhead tyle przetrwał i ludzie go docenili. Może nie lubili wszystkich utworów, ale każdy płynął prosto z serca, nie dla wytwórni czy fanów. Je*ać wytwórnie. "

- - : - - / - - : - -

W grudniu 2015 roku cały świat rocka i metalu okryła żałoba po śmierci Lemmy'ego. Korzystając z okazji, spytaliśmy Phila Campbella o jego ostatnie wspomnienie związane z wieloletnim przyjacielem.

"

Schodziliśmy ze sceny po koncercie w Berlinie. Tradycyjnie się się uściskaliśmy. Lemmy poszedł do garderoby i tam uściskał wszystkich muzyków. To był ostatni występ na tamtej trasie. Mieliśmy się zobaczyć ponownie przy okazji kolejnej. Ale to się już oczywiście nie wydarzy. Zadzwoniłem do niego w jego urodziny, ale już nigdy nie oddzwonił. Mam mnóstwo świetnych wspomnień o nim. "

- - : - - / - - : - -

Do wszystkich, którzy wybierają się na koncert Phil Campbell's All Starr Band, gitarzysta ma szczególną prośbę:

"

Weźcie jak najwięcej pierogów! "

- - : - - / - - : - -

Weźmiecie udział w polskim koncercie gitarzysty Motorhead?

Jakub Gańko
Tagi: #Phil Campbell #Wywiady