Meszki i komary nadlatują nad stolicę. Miasto nawet nie próbuje walczyć.
No i się zaczęło. Meszki i komary przyfrunęły do stolicy i coraz dokuczliwiej podgryzają warszawiaków. Na ławeczce usiąść się nie da, browarek nad wodą to męczarnia, a kryjówka w cieniu pod drzewami, kończy się bąblami.