25.09.2014 13:38

Aleksander Ostry Ostrowski

Prezenter

Aleksander Ostry Ostrowski

Jestem jaki jestem.

Część osób kojarzy mnie z motocyklami, jeszcze inni uważają, że potrafię być dość wredny (szczególnie walczący w El-konkursso). Powiem szczerze, jedni i drudzy mają trochę racji. Jednak Ci, którzy znają mnie dobrze, wiedzą, że najbardziej lubię żółty ser, złocisty napój i złote filtry. Motocykle lubię bardziej od samochodów, kiedy nie pada.

Kiedy pada śnieg, nie zwiększam ilości bawełny na moim ciele, bo uważam, że facet w gaciach nie wygląda jak żołnierz, choć po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że nie wiem, jakie gacie nosi żołnierz, ponieważ wszelkie formy skoszarowania są mi obce.

Jako praktyk i człowiek doświadczony mogę stwierdzić, że wszyscy ludzie są fajni przez pierwszy tydzień. Po tygodniu fajnych zostaje trochę mniej. Po miesiącu jeszcze mniej. Ci, którzy zostaną roku nazywani są przyjaciółmi.

Lubię przyrodę, pod warunkiem, że nie lata nad moim samochodem.

Opcje polityczne są mi bliskie tylko wtedy, kiedy zgadzają się moim pojęciem normy. Dlatego też nie jestem zwolennikiem żadnej opcji politycznej, bo żadna nie pasuje do mojej normy. Idąc dalej tym głębokim wywodem, dochodzę do wniosku, że tylko moja opcja polityczna jest słuszna, ale boję się jej precyzować, ponieważ po wypłynięciu jej szczegółów na światło dzienne mógłbym zostać aresztowany w ciągu 48 godzin, bo tyle zajmie zrozumienie chociaż pierwszego jej elementu obecnej, byłej czy przyszłej władzy.

Lubię dzieci, jak nie płaczą.

Lubię rowery, kiedy stoją w sklepach i nie wyobrażam sobie siebie w tych dziwnych majtkach, które przywdziewają w celach wyczynowych rowerzyści.

Lubię muzykę, pod warunkiem, że wykonujący ją ludzie tworzący tzw. Zespół nie próbują udowodnić kto jest szybszy, głośniejszy i bardziej wykwintny. Dotyczy to także Artura Rojka.

Świat generalnie uważam za pięknie skonstruowany z wyjątkiem: ograniczeń prędkości, dopuszczania do prowadzenia pojazdów mechanicznych obiektów o mimozowatym wyglądzie, likwidacji barów mlecznych i lokali dla palących.

Wolny czas spędzam, zastanawiając się jak sobie go zapełnić. Jak już nie mogę nic głupszego zrobić, próbuje oglądać filmy i omijam wszystkie te, które w wypożyczalni określają jako wyjątkowo śmieszne, głębokie i pełne ambitnych treści. Po takim wprowadzeniu sięgam po coś sprawdzonego.

Nie lubię deklaracji, manipulacji, drogi na Ostrołękę, PKS-ów i samochodów z mniej niż sześcioma cylindrami. Piętnuję podnoszenie cen paliwa, cen żółtego sera i ceny mojego wewnętrznego spokoju. Nienawidzę koloru czerwonego (chyba, że na samochodzie), spoconych łap i jednego wokalisty, który wbrew pozorom nie nazywa się Szcześniak. Ściskam Wasze spracowane dłonie.

Skromny prezenter

Tagi: #Aleksander Ostry Ostrowski #Ludzie