17.02.2016 09:27

Po czym poznać dobry bar, cz.2

Czego najtrudniej nauczyć się w zawodzie barmana, to nie sztuki przygotowywania drinków, tylko rzeczy bardzo wydawałoby się prostej, jaką jest uśmiech. 

foto: Pexels.com

W 1. części poradnika doradzaliśmy m.in. jak wybrać odpowiedni koktajl bar. Tym razem skupimy się na pracownikach, po których bardzo prosto można ocenić, jak zostaniemy przyjęci w lokalu.

Być uśmiechniętym na zawołanie każdy potrafi, mimo naszego spaczenia narodowego, ale pracować zachowując zadowolenie na twarzy potrafią już tylko profesjonaliści. Podstawową rzeczą wpajaną na szkoleniach wszystkim barmanom jest „uśmiech i patrzenie przed siebie”. Gość musi postrzegać barmana zadowolonego z pracy, bo to oznacza, że w każdy przygotowywany koktajl wkładane jest serce. Dlatego szukajmy barmanów uśmiechniętych, bo to jest gwarancją dobrych koktajli i miłej atmosfery.

Jednym z bardziej irytujących momentów dla klienta jest oczekiwanie na bycie zauważonym; nierzadko machamy czy też wołamy bezskutecznie naszego barmana, który jest tak pochłonięty swoją pracą, iż nie jest w stanie obserwować tego, co dzieje się dookoła. Znowu nic bardziej mylnego. Barman, nawet ten, który nie ma zbyt wielkiego stażu za barem, jest w stanie prawie wszystkie czynności wykonywać nie patrząc sobie na ręce, począwszy od sięgania po wybraną butelkę, a skończywszy na nalewaniu określonej porcji (o ile oczywiście butelka wyposażona jest w tak zwany nalewak, czyli dzióbek zawężający strumień). Tylko od dobrej woli barmana zależy to, czy chce nas zauważyć i dać znać, że będziemy następni, czy też pozwoli nam dodatkowo się rozgrzewać bezskutecznie wymachując rękami przed jego nosem.

Kiedy już taki barman łaskawie zwróci swoją uwagę w naszym kierunku, pada bezinteresowne „słucham”. To kolejny znak wskazujący, że ta osoba z drugiej strony lady nie traktuje nas poważnie, nie wkłada nawet minimum zainteresowania naszą osobą. Barman, któremu zależy na tym, aby goście go zapamiętali i ponownie pojawili się w barze musi pamiętać, że nie sprzedaje 3 kilo ziemniaków, a my nie przyszliśmy na stragan w dzień targowy. Wymiana kilku słów, zaproponowanie jakiegoś koktajlu powoduje, iż zacieśniają się kontakty na linii gość-barman, a my nie czujemy się jak kolejny petent. Kiedy już w końcu barman zajmie się przygotowywaniem naszego drinka, zwróćmy uwagę na sposób, w jaki to robi. Czy wszystkie czynności wykonuje na widoku? Czy używa w tym samym czasie obu rąk? Oburęczny barman nie tylko emanuje profesjonalizmem, ale dodatkowo wykonuje wszystkie koktajle dużo szybciej, co oznacza, iż zależy mu na czasie tak swoim, jak i naszym.

Tak jak pierwsze odczucie, czyli powitanie, jest najważniejsze, tak pożegnanie gości jest równie istotne; w końcu jest to ostatni moment na pozostawienie dobrego wrażenia. Zwróćmy uwagę na to, jak nasz barman żegna pozostałych gości, jak zmienia się wyraz jego twarzy w zależności od wysokości napiwku. Czasem, co do złotówki można wyczytać z twarzy barmana wysokość napiwku, jaki otrzymał. Profesjonalista wie, że gość, który nie zostawił nic jest równie wartościowym jak ten, który sypnął monetą, a w świecie barmańskim jednego dnia zarobi się sporo, a drugiego niewiele. Dobry barman każdego obsługuje tak samo profesjonalnie, bez względu na wygląd i zamówienie gościa.

Jeżeli zrobimy sobie teraz rachunek wszystkich sytuacji, z jakimi mieliśmy do czynienia przy barze, to okaże się, że nie ma zbyt wielu barów i barmanów bez skazy. Gdziekolwiek pójdziemy, natkniemy się na pewne niedociągnięcia. Prawie wszędzie brakuje tej wspomnianej otoczki, tej wyjątkowości, jaką chcemy czuć. Dostajemy piękne koktajle i ekskluzywny wystrój, ale nie dostajemy tego, po co tak naprawdę przyszliśmy.

Patryk Le Nart

Więcej na: www.mojbar.pl

Tagi: #Reklama