07.07.2017 15:23

Doładowanie karty miejskiej za pół ceny nie ujdzie płazem

Osoby, które skusiły się w ostatnich latach na „promocyjne” doładowanie karty miejskiej za połowę ceny mogą spodziewać się wizyty policji. Toczone są właśnie śledztwa obejmujące tysiące osób.

Doładowanie karty miejskiej za pół ceny nie ujdzie płazem

ZTM szacuje, że w latach 2012-2015 kartę miejską doładowano nielegalnie niemal 150 000 razy. Przestępcy rozpracowali system zabezpieczeń i byli w stanie zapisywać na nich kontrakty identyczne z kupowanymi u przewoźnika.

Za fałszywe uprawnienia pobierali najczęściej połowę ceny wyznaczonej przez ZTM, co naraziło przedsiębiorstwo na duże straty.

Ogłoszenia o „doładowaniach za pół ceny” można było bez problemu znaleźć w internecie – część przestępców udało się schwytać, gdyż bez oporów umawiali się na mieście w celu dokonania transakcji i doładowania karty.

Jak informuje prokuratura, prowadzone są śledztwa zarówno wobec osób oferujących nielegalne doładowania kart miejskich, jak i ich klientów. W ramach tylko jednego z nich śledczy przypatrują się 750 osobom.

Część spraw obejmujących pasażerów korzystających z nielegalnych doładowań już się zakończyła. Wydano 43 wyroki skazujące, w wyniku których osoby doładowujące nielegalnie karty miejskie wpłaciły na rzecz ZTM ponad 21 tysięcy złotych.

Poważniejsze kary grożą sprzedawcom – za nielegalną sprzedaż doładowań grozi im nawet 5 lat pozbawienia wolności. W grę wchodzi także zadośćuczynienie finansowe – warszawska prokuratura oszacowała, że tylko trójka zidentyfikowanych sprzedawców (działających niezależnie od siebie) naraziła ZTM na straty w wysokości 120 000 zł.

Nielegalne doładowywanie kart miejskich to nie pierwszy przypadek złamania podobnej technologii – już 15 lat temu napotkać można było oferty uzupełnienia za połowę ceny impulsów na kartach Telekomunikacji Polskiej wykorzystywanych do dzwonienia z budek telefonicznych.

Zdarzyło się Wam skorzystać z „doładowania za pół ceny”?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele