24.05.2016 15:06

Jak wyglądają „Gwiezdne wojny” dronów?

Pilotowanie X-Wingów i TIE fighterów przestało być domeną gier i filmowców z Lucasfilm – marzenie może spełnić każdy dzięki dronom i odrobienie komputerowej magii.

Jak wyglądają „Gwiezdne wojny” dronów?
foto: kadr z wideo

Udowodnili to twórcy filmiku o wiele mówiącym tytule „Atak dronów”. W kilkuminutowym obrazie widać pojedynek pomiędzy samotnym X-Wingiem (którego jedynym pasażerem jest droid podejrzanie podobny do R2-D2) i trójką myśliwców Imperium – dwoma szeregowymi TIE/Ln oraz TIE Advanced x1, pilotowanym w „Nowej nadziei” przez samego Dartha Vadera.

Kokpity pojazdów powstały jako wydruki 3D. Latanie i walczenie należało do profesjonalnych pojazdów pilotowanych w trybie FPV – czyli z widokiem przekazywanym do okularów operatora wprost z umieszczonej na bezzałogowcu kamery. Ten system wykorzystywany jest między innymi podczas wyścigów dronów.

Nakręcenie filmów wymagało przede wszystkich dużych umiejętności pilotowania, szczególnie podczas kręcenie sekwencji szybkich przelotów między drzewami. Nawet specjaliści potrzebowali kilku, a czasem nawet kilkunastu prób, by ominąć wszystkie przeszkody i nie zderzyć się z drzewem lub gałęzią.

Widać to doskonale na filmie pokazującym sekrety tworzenia „Ataku dronów” i pozwalającym zorientować się, które sceny wymagały asysty speców od efektów specjalnych (i nie chodzi tu tylko o laserowe salwy).

Miłośnicy „Gwiezdnych wojen” (których plan zdjęciowy strzeżony jest przez bezzałogowce) nie muszą uciekać się do tak skomplikowanych przygotowań, żeby móc pilotować prawdziwego drona rodem z filmu – w internecie można bez przeszkód kupić pojazdy w kształcie Sokoła Millenium.

Jak podobał się Wam „Atak dronów”?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele #Gwiezdne wojny