19.09.2016 13:02

Permanentna inwigilacja wystartowała w Polsce

Miejskie kamery monitoringu zostały włączone do inteligentnego systemu, w którym algorytmy będą rozpoznawać niebezpieczne sytuacje i informować o nich ludzkich operatorów. Osobom martwiącym się prywatność policja odpowiada – KISMiA według szacunków może obniżyć przestępczość nawet o 75%.

Permanentna inwigilacja wystartowała w Polsce
foto: UM Katowice

Katowicki Inteligentny System Monitoringu i Analizy składa się z niemal 200 kamer rozmieszczonych po całym mieście. Docierający z nich obraz jest przez specjalne oprogramowanie przetwarzany w poszukiwaniu niebezpiecznych lub zabronionych zdarzeń.

Jeśli KISMiA wykryje podejrzaną aktywność, przekaże o tym wiadomość – wraz z fragmentem wideo, na którym zarejestrowano zdarzenie – do weryfikacji ludzkiemu operatorowi. Od jego decyzji zależeć będzie, czy i w jaki sposób zareagują miejskie służby. Katowicki Urząd Miasta nie kryje zadowolenia.

"

To pierwszy w Polsce system, który sam wykrywa i alarmuje dyspozytorów w zakresie kilkunastu określonych zdarzeń. Podobne systemy funkcjonują m.in. w Chicago, Rio de Janerio i Madrycie. "

Automatyzacja systemu ma podnieść zdecydowanie skuteczność monitoringu – do tej pory w Katowicach na obraz z niemal 200 kamer patrzyło tylko kilka osób, przez co łatwo było przeoczyć niebezpieczne zdarzenie.

Co potrafi KISMiA? Powstały w Polsce system potrafi rozpoznać i przesłać alert o dobrych kilku rodzajach zdarzeń. Wśród nich znajdą się powiadomienia o:

  • leżącym/przewróconym człowieku 
  • pozostawionym obiekcie (np. walizce lub plecaku)
  • usuniętym (ukradzionym lub uszkodzonym) obiekcie
  • zbiegowisku lub manifestacji
  • przekroczeniu strefy (piesi przechodzący prze ulicę w miejscu niedozwolonym, jazda na chodniku itp.)
  • pojawieniu się zwierząt (zarówno dzikich, jak i domowych wprowadzonych do stref zakazanych)
  • zmianie położenia obiektu (dewastacja, szkody poczynione przez wiatr)
  • próbie włamania do pojazdu
  • jeździe pod prąd
  • parkowaniu w niedozwolonym miejscu
  • kolizji pojazdów

Jak widać, możliwości systemu są rozbudowane – a trzeba pamiętać, że to nie jest nawet jego ostateczna forma. W planach katowickiego magistratu jest sieć monitoringu składająca się z 1024 kamer.

Pomoc KISMiA we wskazywaniu nagłych wypadków może być nieoceniona – system może nawet uratować życie osobom biorącym udział w kolizji, gdy w pobliżu nie znajdzie się żaden przechodzień mogący wezwać pomoc. Rozwiązanie ma także pomagać w odnajdywaniu kradzionych pojazdów.

foto: UM Katowice

W tym celu kamery umieszczone nad katowickimi ulicami zapisują numery rejestracyjne przejeżdżających samochodów – wystarczy przeszukanie bazy danych, żeby móc prześledzić trasę poszukiwanego pojazdu. System pomoże także w monitorowaniu natężenia ruchu na poszczególnych drogach.

Stworzenie systemu kosztowało 14 mln złotych. Nie wiadomo, czy miasto zdecyduje się na przykład na włączenie do systemu kamer umieszczonych na dronach – testy takich urządzeń przeprowadzała polska policja, polując zarówno na przekraczających przepisy kierowców, jak i pieszych.

Brak też informacji o tym, jak dużo innowacyjności znajdzie się w systemie rozmieszczania kamer – amerykanie ustawili tu poprzeczkę dość wysoko, nie bawiąc się w chowanie aparatów w koszach na śmieci, ale oklejając samochód z kamerami na dachu logiem Google Street View.

Czy dzięki takiemu systemowi czulibyście się bezpieczniej?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele