28.07.2017 12:20

Prototypy statków międzygwiezdnych testowane po cichu na ziemskiej orbicie

Może się okazać, że zanim człowiek postawi stopę na Marsie, nasze statki kosmiczne będą już w drodze do najbliższej gwiazdy. Prototypy powstałe w ramach projektu Breakthrough Starshot są obecnie testowane w kosmosie.

Prototypy statków międzygwiezdnych testowane po cichu na ziemskiej orbicie
foto: kadr z wideo

Założenia programu firmowanego między innymi przez Stephena Hawkinga są ambitne – celem jest stworzenie pojazdu, który będzie w stanie dotrzeć do najbliższego nam systemu gwiezdnego, Alpha Centauri, jeszcze za naszego życia.

Dystans, który światło przebywa w ciągu 4,3 roku najszybsze stworzone do tej pory przez człowieka pojazdy pokonałyby w ciągu dziesiątek tysięcy lat – potrzeba więc naprawdę dużego przełomu. Na dodatek korzystać trzeba z technologii, które są dostępne już teraz i działają w praktyce – co oznacza, że teoretycznie spójny napęd Alcubierre’a (zwany także – i nie bez powodu – napędem Warp, zupełnie jak silniki stosowane w Star Treku) nie są brane pod uwagę. Problemem jest to, że do działania wymaga on egzotycznej materii i energii, której istnienie nie zostało jeszcze potwierdzone.

Naukowcy zrzeszeni w projekcie w kwietniu 2016 roku zadeklarowali, że opracowali sposób na osiągnięcie przez statki kosmiczne 20% prędkości światła – czyli możliwości rozpędzenia ich do 60 000 km/s.

Pozwoliłoby to pokonać dystans między Ziemią a Księżycem w 7 sekund, a do układu Alpha Centauri dotrzeć w ciągu 21,5 roku (dla porównania – sonda New Horizon, która dotarła do Plutona w 2015 roku, leciała do niego przez 9 lat).

Naukowcy zastrzegli, że opracowanie zarówno samych pojazdów, jak i procedury wysyłania ich w podróż zajmie jeszcze długie lata – dlatego oznajmienie, że prototypy zostały już umieszczone na niskiej ziemskiej orbicie, stało się niespodzianką.

6 pojazdów o nazwie Sprite zostało wystrzelone w kosmos 23 czerwca 2017 roku na pokładzie indyjskiej rakiety Polar Satellite Launch Vehicle (PSLV). Do tej grupy w „niedługim czasie” ma dołączyć więcej prototypów.

Przepisem na przełom w podróżach międzygwiezdnych ma być według projektu Breakthrough Starshot miniaturyzacja – bezzałogowe pojazdy mają mieć tylko kilka centymetrów średnicy i ważyć kilka gramów. Dzięki temu będzie można je rozpędzać używają do tego mocnego lasera – skoncentrowane światło w ciągu kilku minut będzie w stanie nadać miniaturowym pojazdom ogromne prędkości.

Prototypy, które znalazły się na orbicie, to dzieło Zaca Manchestera – naukowiec rozwijał pomysł małych statków kosmicznych przez ostatnie 10 lat. Sprite wygląda tak:

fot: Zac Manchester

Jego wymiary to 3,5 na 3,5 centymetra, waga to 4 gramy. Sprite jest wyposażony w ogniwa słoneczne, komputer, sensory i nadajniki radiowe. Fundusze na ich opracowanie i wystrzelenie zostały pozyskane jeszcze w 2011 roku na Kickstarterze, w ramach zbiórki KickSat. Prototypy zostały umieszczone na satelitach Max Valier i Venta, do których zostały przymocowane na stałe.

Naukowcy chcą przetestować, jak ich wizja będzie sprawować się w warunkach panujących w kosmosie:

"

Od początku staramy się maksymalnie zmniejszyć rozmiar statku kosmicznego. Szukamy odpowiedzi na pytanie jak bardzo możemy zmniejszyć satelitę, by cały czas był on w stanie wykonywać pożyteczne rzeczy. Jednym z wyzwań jest dostarczenie wystarczająco dużo energii do działania pojazdu oraz komunikacji z Ziemią. "

Statki zaprojektowane w ramach projektu Starshot mają charakteryzować się małymi rozmiarami i wagą. Postanie kilka, być może kilkanaście rodzajów, wyposażonych w inną elektronikę, pełniącą różne funkcje – część będzie miała za zadanie robić fotografie, część badać inne zakresy fal elektromagnetycznych, będą też modele wyspecjalizowane w komunikacji.

Po doleceniu do układu Apha Centauri statki nie będą mogły się zatrzymać – przelecą koło gwiazdy i planet (w tym Proxima b) z prędkością 20% c, na zebranie danych będzie więc niewiele czasu. Sygnał radiowy wysyłany przez nadajniki dysponujące tak małą mocą nie miałby szans zostać odebrany na Ziemię – naukowcy planują wysyłanie fali za falą małych statków, tak by przekazywały one sygnały pomiędzy sobą, aż w końcu dotarłby on w okolice naszej planety.

Nie mniej ambitne cele postawił sobie Elon Musk - chce on, żeby w przeciągu najbliższych kilkunastu lat przeprowadzka na Marsa kosztowała nie więcej, niż średniej wielkości mieszkanie. Docelowo ma to umożliwić stworzenie stałej kolonii liczącej milion osób - stałaby się ona kopią zapasową ludzkości na wypadek katastrofy na Ziemi.

Kibicujecie projektowi Breakthrough Starshot?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Duperele