23.01.2017 12:45

Spiracili jego film w sklepie, więc spiracił w nim zakupy

Oko za oko, ząb za ząb, kradzież za kradzież – z takich założeń wyszedł reżyser spiraconego przez pracowników sklepu spożywczego filmu. Twórca zapakował zakupy i wyszedł bez płacenia – już po 20 sekundach usłyszał, że nie wolno kraść.

Spiracili jego film w sklepie, więc spiracił w nim zakupy
foto: kadr z wideo

Casey Tebo rozpoczął swoją przygodę z show biznesem reżyserując występy for Aerosmith, Mötley Crüe i Judas Priest. Po filmach krótkometrażowych przyszedł czas na pełnoprawny obraz, zatytułowany „Happy Birthday” – w jednej z ról zagrał w nim Steven Tyler.

Współpraca z Aerosmith przyniosła reżyserowi statuetkę Emmy za poniższy teledysk:

Pełnometrażowy film, nakręcony za relatywnie małe środki, nie okazał się być komercyjnym ani artystycznym sukcesem, reżyser jednak jest kontaktowany od czasu do czasu przez osoby, którym jego dzieło przypadło do gustu.

Jeden z fanów w rozmowie z twórcą przyznał, że obejrzał film ściągnięty nielegalnie z internetu przez pracującego razem z nim w sklepie spożywczym znajomego. Rozsierdziło to reżysera, który postanowił odpłacić piękny za nadobne i wybrał się do wspomnianej placówki, żeby „spiracić” składniki na obiad.

Akcja nie spotkała się ze zrozumieniem ze strony pracowników sklepu (jeśli macie problem z obejrzeniem nagrania, kliknijcie tu):

W Polsce piractwo utrzymuje się na wysokim poziomie – jeśli chodzi o oprogramowanie komputerowe, to w 2015 roku po raz pierwszy w historii więcej programów było używanych legalnie niż nielegalnie. W dalszym ciągu jednak piraci próbują sprzedawać swoje oprogramowanie nawet do urzędów, a policja natrafia na prawdziwe fabryki podrobionego oprogramowania.

Co sądzicie o takiej walce z piractwem?

Michał Tomaszkiewicz