22.07.2016 13:29

Google chce obserwować Cię w łazience

Czujniki i kamery mają nie tylko przyglądać się aktywności osoby w łazience i toalecie, ale analizować te dane i udostępniać je przez internet. Wszystko to dla naszego dobra.

Google chce obserwować Cię w łazience
foto: materiały prasowe

Według wizji Google – dowiedzieliśmy się o niej dzięki patentowi – łazienka może stać się zdecydowanie bardziej rozwiniętą wersją modnych opasek fitnessowych. Elektronika ubieralna już dziś potrafi monitorować wiele aspektów funkcjonowania naszego organizmu, „elektronika mieszkalna” wydaje się być naturalnym rozwinięciem tego trendu.

Rodzaje czynności wykonywanych w łazience i toalecie umożliwiają bliższe przyjrzenie się kondycji użytkownika. W inteligentnym lustrze mają zostać umieszczone kamery. Ich zadaniem będzie monitorowanie ewentualnych zmian skórnych – na przykład barwy – mogących wskazywać na rozwijanie się jakiejś choroby.

W wannie znaleźć się mają czujniki ultradźwiękowe, których zadaniem będzie rejestrowanie pracy serca. Sensor znalazłyby się nawet w dywaniku – wystarczyłoby, żeby osoba po nim przeszła, żeby system zapisał odnotowaną wagę.

foto: Google

Nie da się też uciec przez faktem, że informacje zbierane byłyby także podczas posiedzenia na toalecie. Tutaj możliwości jest sporo – codzienna analiza moczu mogłaby wyłapać symptomy mogące zwiastować pogarszanie się stanu zdrowia.

Działanie systemu ma być zupełnie niewidoczne dla korzystającej z łazienki osoby – nie będzie ona musiała wykonywać dodatkowych, specjalnych czynności, czujniki będą gromadzić informacje podczas normalnego korzystania z łazienki i toalety.

Dane można byłoby przeglądać dzięki aplikacji na smartfona – podobnie jak teraz można zapoznać się z informacjami zebranymi przez inteligentną opaskę. Oprogramowanie musiałoby oczywiście pomagać w interpretacji zebranych wyników, na przykład ostrzegając użytkownika o zauważonych niepokojących zmianach i zalecając udanie się na badanie medyczne.

Można sobie także wyobrazić – i taką wizję przedstawiło także Apple – że takie dane można by udostępniać lekarzowi, który dzięki temu byłby w stanie przeprowadzić lepszą diagnozę. Takie przypadki znane są już teraz – lekarz, który odczytał informacje o pulsie mężczyzny zarejestrowanym przez opaskę podjął decyzję, która uratowała pacjentowi życie.

Zbieranie i przesyłania osobistych danych medycznych budzi jednak wiele kontrowersji. Można się zastanowić, czy w razie przechowywania w chmurze na pewno będą one bezpieczne przed próbami wykradzenia ich przez hakerów.

Pytaniem otwartym jest także to, jak zebrane informacje chciałyby wykorzystywać firmy – na przykład Google. W przyszłości może się okazać, że o chorobie nie powie nam lekarz, tylko reklama leku wyświetlona przez internetowego giganta na podstawie analizy zgromadzonych danych.

Projekt Gogole to jednak cały czas pieśn przyszłości - bliższe praktycznego zrealizowania jest specjalne lustro, które śledzi postępy fitnessowe użytkowników robiąc im nagie fotki.

Chcielibyście mieć taką inteligentną łazienkę?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Gadżety #Google