21.09.2017 13:19

Sklep chce dopłaty do już sprzedanych konsolek SNES mini

Szczęśliwy polscy nabywcy wspominkowych konsol SNES mini otrzymali ultimatum – albo dopłacą niemal 50%, albo mogą pożegnać się z zamówionymi w przedsprzedaży gadżetami. O co chodzi i czy sklep miał prawo zażądać dodatkowych pieniędzy?

Sklep chce dopłaty do już sprzedanych konsolek SNES mini
foto: materiały prasowe

Nintendo wpadło na pomysł, jak zarobić na nostalgii swoich fanów. Najpierw w sprzedaży pojawił się NES Classic (u nas znany lepiej jako Pegasus), czyli zminiaturyzowana wersja popularnej w Polsce komunijnej zabawki z wbudowanym zestawem gier uznanych za największe przeboje.

Konsolki rozeszły się na całym świecie jak świeże bułeczki – manewr postanowiono więc powtórzyć z następcą 8-bitowego sprzętu, 16-bitowym Super Nintendo Entertainment System. Sprzęt zniknął z internetowych sklepów błyskawicznie, jeszcze na etapie przedsprzedaży.

SNES mini można było kupić w Polsce w cenie sugerowanej przez samo Nintendo, która dla Europy miała wynosić 80 euro. Przekładało się to na około 400 zł – i rzeczywiście, ultima.pl prowadziła sprzedaż gadżetu wyceniając go na 390 zł. Nabywcy otrzymywali e-maila z potwierdzeniem złożenia zamówienia.

Szczęśliwi nabywcy konsolek SNES mini otrzymali jednak od Ultimy wiadomość, w której dostają do wyboru anulowanie zamówienia bądź zrealizowanie go – pod warunkiem, że zgodzą się zapłacić za sprzęt nie 390, a 549 zł.

Czy sklep mógł zmienić warunki transakcji już po jej zawarciu? Wszystko wskazuje na to, że nie – złożenie zamówienia zostało już potwierdzone przez Ultimę. Sklepy internetowe często stosują zabezpieczenia przed błędami w cenach – co przydało się na przykład stronie morele.net, w której internauci zamówili kilka tysięcy gamingowych laptopów po 10 zł sztuka – w tym przypadku jednak nie mogą być już one raczej zastosowane.

Podobnego zdania jest UOKiK, który poradził, aby pisać do sklepu wezwanie o wydanie zakupionego towaru.

W czym tkwi problem Ultimy? Jak tłumaczy sklep w korespondencji z użytkownika, nowa cena została narzucona przez dystrybutora, która pomimo ustalenia przez Nintendo sugerowanej ceny sprzedaży dla klienta końcowego (a więc wraz podatkami i marżami pośredników) na 80 euro, życzy sobie od sklepów opłat w wysokości 95 euro netto (130 euro z podatkami).

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Gadżety