01.06.2017 11:06

Upadek z 300 metrów niestraszny Nintendo Switch

Żeby w to uwierzyć, trzeba to zobaczyć – konsolka Nintendo Switch przeżyła upadek z wysokości 300 metrów. Prosto na beton.

Upadek z 300 metrów niestraszny Nintendo Switch
foto: kadr z wideo

Ten przenośny sprzęt jest narażony na działanie w ekstremalnych warunkach – jego użytkownikami mogą w końcu zostać dzieci. Tego, że konsolka Nintendo jest w stanie wpędzić w kompleksy nawet legendarną Nokię 3310 (i to nie tylko jej nowe oblicze, pokazane w 2017 roku) – nikt raczej się nie spodziewał.

Nintendo Switch po czułym ostatnim pożegnaniu od swojego właściciela została przymocowana do drona, który wzniósł się w powietrze na wysokości około 305 metrów (1000 stóp). Tam zaczep został zwolniony i zaczęło się kilka sekund terroru – lot swobodny w kierunku ziemi.

Już pierwszy rzut oka na sprzęt po uderzeniu w beton był niespodzianką – jeśli nie liczyć utraty jednego z kontrolerów, na konsolce ciężko było znaleźć nawet jakieś zadrapanie:

Nikt nie spodziewał się jednak, że po upadku z 300 metrów konsolka będzie wciąż działać – nowoczesne smartfony poddają się nawet po upuszczeniu z wysokości metra (aczkolwiek, jak widać na tym filmie, niekiedy trzeba taki zrzut powtórzyć do skutku całkiem sporą liczbę razy).

Dobre wyniki testów zderzeniowych z naszą planeta to dla właścicieli Nintendo Switch naprawdę dobra wiadomość – jak głoszą plotki, japoński producent przeżywa kłopoty produkcyjne.

Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o większe niż się spodziewano zainteresowanie sprzętem ze strony graczy – Nintendo przegrywa rywalizację o dostawy komponentów z Apple, które rozpoczyna produkcję jubileuszowego iPhone’a i szykuje się na prawdziwe oblężenie sklepów.

Oznacza to nie tylko przejściowe trudności z dostępnością konsoli dla klientów, lecz także problemy z dostępnością części zamiennych do ewentualnych napraw.

Kto według Was jest większym twardzielem?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Gadżety