03.02.2017 14:01

KE bada, czy Valve nie naruszył na Steamie unijnego prawa

Komisja Europejska przyjrzy się, czy właściciel Steama nie naruszył prawa unijnego umową o blokadach regionalnych zawartą z 5 dużymi wydawcami.

KE bada, czy Valve nie naruszył na Steamie unijnego prawa
foto: materiały prasowe + Bóg Pejnta

Steam to dziś dosłownie para, która napędza całą branżę gier komputerowych. Gdy Valve integrował go w 2004 roku z grą Half-Life 2, nikt nawet nie śnił, że kilka lat później stanie się największym sklepem z grami na świecie i główną platformą dystrybucji cyfrowej, jeśli chodzi o produkcje na PC. Choć co więksi producenci próbują forsować własne rozwiązania - jak Origin od Electronic Arts czy Uplay Ubisoftu - a coraz lepiej radzi sobie również polski GOG, nikt dziś w tej branży nie ma wątpliwości: jeśli nie ma Cię na Steamie, nie istniejesz.

Oczywiście taki stan rzeczy otwiera bardzo szeroką drogę dla wszelkiego rodzaju nadużyć. Valve doskonale wie, że muszą się dziś z nim liczyć absolutnie wszyscy, może więc sobie pozwalać na wiele. Czy tym razem nie przekroczył granic? Uważnie przyjrzy się temu Komisja Europejska, która właśnie wszczęła śledztwo w sprawie blokad regionalnych.

Firma zawarła bowiem umowę o tzw. geoblokadach z piątką dużych wydawców: Zenimax, Capcom, Bandai Namco, Koch Media i Focus Home. Najważniejsza jest tutaj ta pierwsza, będąca właścicielem Bethesdy: wydawcy takich hitów jak Skyrim, Fallout 3 i 4, a także ostatnich dzieł kultowego id Software: Rage'a i Dooma. Również Capcom ma dużo do powiedzenia na rynku za sprawą takich marek jak Resident Evil czy Street Fighter.

Dzięki blokadom regionalnym, wydawcy mogli manipulować cenami, dostosowując je do poszczególnych krajów. Co za tym idzie, ich gry mogły być tańsze np. w Polsce czy Rosji - zakupione w tym regionie klucze nie działałyby bowiem w innym kraju.

Szkopuł w tym, że porozumienie z firmą Valve pozwalało stosować takie praktyki również pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej - ta zaś od dawna dąży do ujednolicenia cen na rynku cyfrowym. Biorąc pod uwagę różnice w dochodach poszczególnych krajów, ustalanie dla nich zróżnicowanych cen ma dużo sensu. Unia ma jednak na ten temat odmienne zdanie.

Żaden z wydawców, ani samo Valve, nie skomentowało jeszcze śledztwa Komisji Europejskiej. Jej działania mogą zaś zająć jeszcze wiele miesięcy i ciężko przewidzieć, jakie mogą przynieść konsekwencje. Gracze obawiają się przede wszystkim podwyżek, jednak już jakiś czas temu ceny w europejskich regionach zostały na Steamie wyrównane. Całe zamieszanie dotyczy więc głównie działań z przeszłości.

Waszym zdaniem Valve powinno zostać ukarane przez KE?

Jakub Gańko
Tagi: #Gry