05.12.2016 14:46

Właściciel praw do Dooma grozi polskiemu twórcy gier

Kornel Kisielewicz od 2003 roku tworzył grę Doom, the Roguelike. Aktualnie twórca pracuje nad finansowanym na Kickstarterze projektem Jupiter Hell, jednak to jego poprzednie dzieło skupiło na sobie ostatnio uwagę branżowych mediów na całym świecie.

Właściciel praw do Dooma grozi polskiemu twórcy gier
foto: materiały prasowe + Hrabia pejnta

Projekty fanów bazujące na istniejących grach są zawsze ryzykowne. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie reakcja wydawców i właścicieli praw do klasycznych tytułów. Mogą na przykład zażądać usunięcia całego projektu, który kosztował autora wiele godzin pracy, ewentualnie zadowolą się mniej drastycznymi krokami podjętymi przez osobę, która „ukradła” ich własność intelektualną.

Ostatnimi czasy pisanie o projektach fanów wzbudza sporo kontrowersji. Z jednej strony istnieje pokusa, aby wspomnieć o tych najbardziej udanych przedsięwzięciach biorących się często z czystej miłości do komputerowej rozrywki i pomóc w ich rozreklamowaniu, jednak z drugiej - zbytni rozgłos może przyciągnąć wzrok bezlitosnych prawników odpowiedzialnych za ochronę praw autorskich do marek będących własnością największych firm z branży.

DoomRL to tytuł nawiązujący do klasycznej gry Rogue, wydanej w 1980 roku na Unixa. Była to gra w formie tekstowej, luźno oparta na mechanice Dungeons & Dragons, w której gracz przedzierał się przez kolejne labirynty znaków ASCII. DoomRL już od kilku lat zwraca uwagę mediów branżowych, jednak dopiero niedawny ruch ZeniMax, spółki będącej właścicielem Bethesdy oraz id Software, więc także i praw do marki Doom spowodował, że o tytule stało się głośno.

doom rl menu

Firma do tej pory nie wystosowywała żadnych żądań odnośnie tej, jakże popularnej wśród różnorakich modderów, gry. To zmieniło się jednak w ostatni czwartek, 1 grudnia 2016 roku, kiedy ZeniMax wysłał list do twórcy DoomRL, w którym nakazuje mu zdjęcie strony internetowej gry, na której używane są elementy oryginału, m.in. charakterystyczne logo serii.

Sama sytuacja nie wzbudziłaby może wielkich kontrowersji, gdyby nie fakt, że gra jest dostępna już od kilkunastu lat, a tego samego dnia, gdy prawnicy ZeniMaxu wysyłali maila do polskiego autora, na gali The Game Awards 2016, Bethesda oraz id Software dumnie akceptowali nominację innej fanowskiej produkcji, Brutal Dooma 64, do jednej z nagród. Gorzej wyglądała sytuacja nominowanych na tej gali korzystających z elementów, do których prawa ma Nintendo - ich projekty zostały wycofane z konkursu.

Zanim przyjrzymy się zawartości listu, którym podzielił się autor DoomaRL na Twitterze, warto wspomnieć o nowym projekcie twórcy, czyli Jupiter Hell. Według zapowiedzi to „nowoczesny, turowy roguelike science-fiction” inspirowany zarówno wcześniejszym Doom, the Roguelike jak i samym Doomem. Twórcy zbierają aktualnie pieniądze na ten projekt za pośrednictwem Kickstartera. Całkiem prawdopodobne, że właśnie to jest powodem, dla którego ZeniMax przyczepił się do Kornela Kisielewicza i jego zespołu - jest to bowiem projekt komercyjny i ma bezpośrednie powiązania do DoomaRL. Oczywiście wydanie w 2016 roku czwartej odsłony Dooma również może być powodem do wzmożonej aktywności sztabu prawników firmy.

Jak dotąd, strona DoomRL pozostaje bez zmian, a na górnym bannerze wciąż widać znajome logo Dooma utrzymane w tradycyjnej kolorystyce. Ostatni post wspomina o kickstarterowej kampanii Jupiter Hell, a jeszcze wcześniejszy pochodzi z marca 2013 roku i zapowiada wersję DoomRL 0.9.9.7.

Autorzy do tej pory nie ukrywali źródła inspiracji swojego Roguelike'a, jednak wcześniej był to projekt niekomercyjny, a sytuacja nieco się skomplikowała ze względu na zapowiedzi Jupiter Hell. Polacy w taki sposób opisywali Doom, the Roguelike:

"

Idealna na przerwę na kawę, szybka i wściekła gra Roguelike mocno inspirowana popularnymi FPS-ami Doom od id Software. "

ZeniMax w swoim liście prosi o usunięcie:

"

Wszystkich trademarków ZeniMaxu z meta-tagów, słów kluczowych, mediów i pozostałych widocznych lub ukrytych tekstów, które są częścią strony internetowej. "

Jak widać, nie wygląda to jak na razie bardzo poważnie. Wygląda wręcz na to, że właściciele praw do Dooma nie są zainteresowani samą grą, a głównie stroną internetową projektu Doom, the Roguelike, która ewidentnie wykorzystuje elementy oryginalnych artworków do gry. ZeniMax nie zażądał od Kornela Kisielewicza usunięcia samej gry, a nawet jej elementów, które we współczesnej, graficznej formie nawiązują do postaci znanych z pierwowzoru id Software - w DoomieRL pojawiają się między innymi Kakodemony i Cyberdemony z klasycznego shootera.

doom rl wyglad

Na stronie Kickstartera projektu nazwa „Doom” jest zapisana z gwiazdkami, jako „D**m”. Być może ta zmiana pojawiła się już po odebraniu korespondencji od właścicieli Bethesdy i to właśnie użycie nazwy franszyzy w kontekście komercyjnego projektu wzbudziło zainteresowanie prawników.

Zobaczcie, jak Jupiter Hell zapowiada Kornel Kisielewicz i jego zespół :

Przypomnijmy, że kluczowym argumentem właścicieli praw do Dooma było:

"

Nieautoryzowane użycie własności intelektualnej ZeniMaxu błędnie sugeruje patronat i aprobatę ZeniMaxu dla Waszej strony internetowej. "

Warto wspomnieć, że projekt Jupiter Hell wsparł sam legendarny John Carmack, twórca silnika do pierwszego Dooma i Quake'a. Rozgłos przy okazji kontrowersyjnego pisma wystosowanego przez ZeniMax może jedynie rozreklamować polski tytuł. Do tej pory udało się zebrać przeszło dwie trzecie z planowanych 60 tysięcy funtów, a do końca akcji zostało jeszcze osiem dni.

Nie wygląda na to, aby DoomRL został „wykasowany z Internetów”. Prawdopodobnie cała akcja skończy się dla polskich twórców jedynie większym zainteresowaniem dla ich nadchodzących projektów. Zagraniczne media już rozpisały się o tej sprawie i prawdopodobnie będą informować o rozwoju zaistniałej sytuacji.

Uważacie, że zachowanie ZeniMax wobec polskich autorów jest w porządku?

Maciej Daszuta
Tagi: #Doom #Gry