23.09.2016 15:40

4chan walczy z cenzurowaniem internetu przez Google

Jigsaw Conversation AI, Sztuczna Inteligencja stworzona przez Google w celu wykrywania i blokowania mowy nienawiści w komentarzach, przez serwis 4chan została uznana jako sposób na cenzurowanie sieci. Zagłębie trolli internetowych wydało wyszukiwarce wojnę w ramach „Operacji Google”.

4chan walczy z cenzurowaniem internetu przez Google
foto: materiały prasowe

4chan to witryna, która jest miejscem spotkań użytkowników internetu o dość wysublimowanych gustach i zwyczajach. To właśnie na tej witrynie narodził się ruch Anonymous, walczący w sieci ze zjawiskami uznanymi przez nich za niesprawiedliwe i niesłuszne. Grupa ma na swoim koncie wiele spektakularnych akcji.

Serwis nie wyznacza dla swoich użytkowników granic dla ich dobrego i złego smaku i wiele z pojawiających się na jego łamach treści (publikowane są anonimowo w wątkach, które usuwają się automatycznie, gdy nie ma w nich aktywności) jest rasistowska w wymowie. Użytkownicy 4chan uważają, że serwis jest przystanią wolnego słowa w pełnym cenzury internecie.

Dlatego też internauci z 4chana bardzo ostro zareagowali na wieść o powstaniu Jigsaw Conversation AI – systemie Sztucznej Inteligencji, która w pierwszym rzucie ma być stosowana przez serwis New York Times i Wikipedię. Zadaniem SI jest analizowanie komentarzy i wpisów i ocenianie, czy nie są przypadkiem osobistymi, obraźliwymi atakami i czy nie kwalifikują się jako mowa nienawiści.

Algorytm powstał dzięki uczeniu maszynowemu – system otrzymał do analizy 17 mln wpisów ze strony NY Times wraz z adnotacją, jak ocenili je ludzcy moderatorzy. Google chwali się, że skuteczność wykrywania nieodpowiednich treści przez system wynosi 92% - a to pozwala na wdrożenie go do użytku. Conversation AI ma być pierwszym moderatorem dla komentarzy pojawiających się pod artykułami gazety.

Jak każdy program tego typu, algorytm Jigsaw analizuje użyte w wypowiedzi słowa, starając się jednak także brać pod uwagę ich kontekst. W ten sposób potrafi (zazwyczaj) odróżnić słowa rzucane jako humorystyczne przytyki bądź kąśliwe uwagi od prawdziwych prób obrażenia innego internauty lub grupy społecznej.

Ogłoszenie o powstaniu Sztucznej Inteligencji kontrolującej otwartość i poziom kultury dyskusji internetowych zbiegła się w czasie z dotykającymi publikujących filmy w serwisie YouTube problemem odmawiania przez Google wyświetlania reklam, na których twórcy mogą zarabiać. Wystarczy, żeby w filmie lub opisie padło słowo uznane przez system za obraźliwe lub niepożądane, żeby wideo zostało wyłączone z programu monetyzacji.

W ocenie użytkowników 4chan znaczyło to jedno: w ramach walki z mową nienawiści Google zaczyna cenzurować internet i wkrótce strony z obraźliwymi sformułowaniami znikną z wyszukiwań. Wystarczył jeden post, żeby trolle internetowe zaczęły organizować akcję mającą uratować światową sieć przed zapędami cenzorskimi wyszukiwarki.

foto: 4chan.org

Użytkownicy 4chan postanowili wykorzystać sposób, w jaki działa algorytm wyszukiwania i zmusić go do uznania słowa „google” za tak samo obraźliwe, jak określenia do cenzurowania których przyznała się wyszukiwarka. Są to slangowe nazwy dla czarnoskórych, Żydów czy osób o odmiennych niż hetero orientacjach seksualnych.

Rezultatem pospolitego ruszenia 4chan jest „Operacja Google”.

foto: 4chan.org

Jak widać, celem trolli jest rozpowszechnienie używania słowa „google” jako rasistowskiego określenia osoby o czarnym kolorze skóry. W ten sposób wyszukiwarka będzie musiała albo zacząć cenzurować własną nazwę, albo pogodzić się z występowaniem treści uznanych za mowę nienawiści, będących dla 4chana przejawem wolności słowa.

Wojna ma być prowadzona także na arenie wizualnej – 4chan zachęca do tworzenia obrazków zawierających zdjęcia czarnoskórych w połączeniu z markami należącymi do Google.

foto: 4chan.org

Działania zaczynają już przynosić efekty, co widać chociażby po wynikach wyszukiwania – zarówno w tekście, jak i obrazach. Nie wiadomo, jak długo może potrwać zapoczątkowana przez 4chan operacja i czy Google nie będzie po prostu w stanie przeczekać tej oddolnej ofensywy – jak jednak pokazuje historia, internauci korzystający z tego serwisu potrafią wkładać w swoje akcje dużo serca.

Kwestia cenzurowania internetu jest wysoce kontrowersyjna, szczególnie jeśli zostanie oddana Sztucznej Inteligencji. Z jednej strony mamy tutaj polityczną poprawność i chęć uchronienia części użytkowników internetu przez słowną przemocą, z drugiej zaś – możliwe daleko idące reperkusje w dziedzinie wolności wypowiedzi.

Kto według Was ma rację – Google czy 4chan?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Google #Internet