07.09.2017 11:53

Piraci mają nową dziuplę na nielegalne pliki - najciemniej jest pod latarnią

Z internetu jeden po drugim znikają serwisy kojarzone z dostępem do spiraconych filmów, muzyki i programów. Nie zraża to piratów, którzy znajdują coraz to nowe sposoby na przemycanie do sieci nielegalnych treści. Teraz pomaga im w tym Google.

Piraci mają nową dziuplę na nielegalne pliki - najciemniej jest pod latarnią
foto: Descrier/Lord Jim, CC BY 2.0

Witryny, które od lat irytowały wydawców udostępnianiem linków do nielegalnych kopii ich dzieł, padają ostatnio jak muchy. Do odpowiedzialności pociągani są także ich twórcy – i dzieje się to nawet w Polsce. To właśnie w naszym kraju zatrzymano administratora Kickass Torrents.

Wymieniający się plikami poszukują więc alternatywnych sposobów na ich udostępnianie i pobieranie – okazuje się, że piractwo, zupełnie tak jak życie, zawsze znajdzie sposób.

W potrzebie piraci zwrócili się do Google, a dokładniej rzecz ujmując – do Dysku Google. Internetowy gigant oddaje do dyspozycji użytkowników miejsce an przechowywanie plików w chmurze z zastrzeżeniem, że nie można przechowywać na nim nielegalnie treści chronionych prawem autorskim.

Zakaz jest egzekwowany czynnie – jeśli ktoś spróbuje wgrać piracki plik, zostanie od z usługi usunięty po jego przeanalizowaniu. Opracowane przez Google algorytmy skanują nazwy plików, potrafią także rozpoznać treść po sumie kontrolnej.

Mimo tego piratom udało się znaleźć sposoby na wykorzystanie 15 GB oferowanego przez Google miejsca – filmy, które są udostępniane nielegalnie w Dysku Google, można nawet podobno obejrzeć bez pobierania.

W rezultacie Google otrzymuje w ciągu miesiąca około 5 000 żądań usunięcia treści, składanych przez organizacje zarządzania prawami autorskimi. To zdecydowanie więcej, niż inne usługi przechowujące pliki w chmurze.

Do rekordzistów jednak jest bardzo daleko – największy polski pirat, zajmujący pod względem liczby wykrytych nielegalnych materiałów czwarte miejsce na świecie, otrzymuje grube miliony takich żądań.

Co ciekawe, to nie pierwszy raz, gdy usługi dostarczane przez Google zostały użyte w sposób wybitnie "kreatywny" - internauci znaleźli między innymi sposób na trzymanie kolekcji filmów porno wprost w serwisie YouTube.

Piracicie coś?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet