07.12.2016 11:32

Porozmawiasz z Google za pomocą emoji, ale nie o seksie

Google ma nowego robota na Twitterze, który z pewnością przypadnie do gustu wszystkim lubiącym nadużywać emotów na serwisach społecznościowych. Od niedawna, jeśli zatweetujemy emoji na konto korporacji, jej Twitter odpowie nam poręcznym linkiem do lokalnych rezultatów wyszukiwania.

Porozmawiasz z Google za pomocą emoji, ale nie o seksie
foto: materiały prasowe

Przykładowo, jeśli zatweetujemy emotkę burgera, Google wskaże nam pobliskie restauracje, w których zjemy najsmaczniejsze burgery w okolicy:

Lider rynku wyszukiwarek podaje, że interakcje działają dla przeszło 200 zróżnicowanych emoji, poczynając od jedzenia, przez ciekawe miejsca, aż po lokalne wydarzenia. Wydaje się, że nowa funkcjonalność googlowego Twittera jest elementem kampanii promującej lokalne rezultaty wyszukiwania. Te podejrzenia są oparte głównie na dodawanym do tych tweetów tagu #KnowNearby (z ang. „#ZnajOkolicę”).

Wygląda na to, że firma doskonale bawiła się przy tworzeniu tego narzędzia. Przykładowo, Google uznaje, że emotka kształtnej brzoskwini jest „Bootylicius”. Użycie takiej ikonki zaowocuje odpowiedzią, w której dostaniemy link do tekstu kawałka Destiny's Child o tym właśnie tytule:

Równie urocze rezultaty dają też wysyłane na Twittera Google emotki przedstawiające kupę oraz bakłażana. Takich emoji jest zapewne więcej, ale pozostawiamy Wam możliwość odkrycia wszystkich tajników nowej usługi giganta branży komputerowej.

Jak to wszystko działa? Zobaczcie przykład poniżej. Użytkownik wpisał emotkę dolara, po czym został poinformowany, jaki jest aktualny kurs dolara:

Oczywiście wkrótce po wystartowaniu eksperymentu Google, użytkownicy wpadli na pomysł, aby wykorzystać narzędzie do ulubionej zabawy internautów - wyszukiwania porno. Niestety, okazało się, że Google było na to przygotowane i nie zamierza ułatwiać poszukiwań mocnych wrażeń przed monitorem.

Jak reaguje robot na Twitterze Google po zaserwowaniu mu połączenia ikonek bakłażana i kropel wody, które dość mocno sugerują nawiązanie do aktu męskiej ejakulacji?

Według Google użytkowniczka wyraziła w ten sposób swoją żądzę poznania przepisu na Baba ganoush, popularną na Bliskim Wschodzie potrawę kuchni arabskiej, której podstawowym składnikiem są bakłażan i sezam.

Użytkownicy próbowali jednak także bardziej bezpośrednich symboli, w tym znanego wszem i wobec symbolu łóżkowych uniesień. Google zgrywa jednak, że nie ma pojęcia, o co chodzi autorowi tweeta i prosi o inną emoji:

Rezultaty są zautomatyzowane, więc prawdopodobnie nic nas nie zaskoczy tak mocno, jak w przypadku robota Microsoftu, który uczył się wiedzy o świecie na podstawie czatowania z internautami. Tamten eksperyment zakończył się bardzo kontrowersyjnie, bo wyuczony przez niewybrednych żartownisiów bot zaczął prędko wygłaszać nie tylko seksistowskie i rasistowskie kwestie, ale także wychwalać nazistów.

Miło jednak ze strony Google, że zadbali o to, by rezultaty wyszukiwania pokazywały miejsca w pobliżu lokacji, w której znajduje się aktualnie użytkownik. Niestety, wiadomość o tym, że funkcjonalność zawodzi miłośników pornografii zapewne poskutkuje mniejszym zainteresowaniem, niż gdyby kalifornijski gigant zadbał o wersję dla dorosłych.

Udało Wam się odnaleźć jakieś interesujące rezultaty wyszukiwania przez emotki?

Maciej Daszuta
Tagi: #Google #Internet