17.07.2017 11:18

Prawica chce nadzorować transmisje na żywo w internecie

Takie zjawiska „do niedawna funkcjonowały wyłącznie w ukrytej przestrzeni środowisk przestępczych czy patologicznych” - czytamy w apelu o zrobienie porządku z transmisjami na żywo kierowanym do premier Beaty Szydło.

Prawica chce nadzorować transmisje na żywo w internecie
Ricky Aponte, CC BY 2.0

Autorem listu otwartego jest prawicowy publicysta, który poczuł się na wskroś dotknięty zepsuciem panującym w polskim internecie. Czarę goryczy przelało wydarzenie, które pod względem konsekwencji społecznych jednym tchem wymieniane jest razem ze słynną audycją radiową Orsona Wellesa o ataku Marsjan oraz wybijaniem szyb przez faszystowskie bojówki w hitlerowskich Niemczech.

Panika, jaka miała opanować wtedy widzów streamu, który tak oburzył publicystę, miała mieć podobne rozmiary. Transmisja na dodatek została oceniona jako zalążek nowej doktryny totalitarnej, porównywalnej tylko z faszyzmem i komunizmem - na Zachodzie, według słów apelu, jest już ona doskonale ukształtowana.

Jaka transmisja w serwisie YouTube wstrzymała Ziemię i sprawiła, że zatrzęsło się całe Państwo Polskie? Autor apelu nie ma wątpliwości (zachowana pisownia oryginalna):

"

Najbardziej spektakularnym obrazem działania osób w tej przestrzeni było wydarzenie z dnia 14 lipca 2017 r., kiedy to padł rekord oglądalności jednego ze streamów, w którym młodzi ludzie postanowili wywoływać duchy. Przy olbrzymiej widowni (użytkownicy YouTuba to 5,5 miliona osób) przede wszystkim młodzieży i co istotne dzieci, szargali imię śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, katastrofy smoleńskiej, a zwłaszcza świętości wynikającej z tradycji 1000 letniego chrztu Polski, tego olbrzymiego dziedzictwa. Urazili też uczucia religijne! A przede wszystkim eskalując wulgaryzm przekazu zniszczyli dorobek nauczycieli, którzy z oddaniem i za państwowe środki starają się kształtować młodzież w duchu patriotyzmu i humanizmu. "

List otwarty wnosi w związku z tym o objęcie internetowych transmisji na żywo nadzorem identycznym z tym, jaki Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma nad stacjami telewizyjnymi.

Z apelu o ratowanie dotychczas przyjętych norm społecznych można dowiedzieć się, że nie tylko wymienione powyżej zarzuty bolą publicystę, którego list otwarty został opublikowany przez Telewizję Republika:

"

Mowa tu o nowym zjawisku, które w świadomości dorosłych nie jest tak zauważalne, jak wśród młodzieży w wieku 18-24 lat. Ta grupa staje się zupełnie odizolowana od społecznego przekazu zawartego i transmitowanego przez masowe środki komunikacji społecznej (prasa, radio i telewizja). Oni korzystając z szerokopasmowego internetu zbudowali na bazie nowego zjawiska, czyli internetowego przekazu na żywo, strukturę całkowicie odbiegającą od norm społecznych, zwłaszcza w formie językowej, pełnej wulgaryzmów i łamania wszelkiego tabu, które do niedawna funkcjonowało wyłącznie w ukrytej przestrzeni środowisk przestępczych czy patologicznych. "

Widzowie relacji z wywoływania duchów miały według publicysty podzielić się na dwa antagonistyczne obozy. Domyśleć się można, że autorzy streamu byli atakowani przez prawdziwych patriotów za swoją niegodną postawę - raczej to nie takich „obrońców polskości” miał na myśli publicysta pisząc o faszystowskich bojówkach, starających się siłą narzucić swoją ideologię wszystkim mieszkańcom kraju.

Co myślicie o pomyśle nadzorowania transmisji na żywo w internecie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet