21.07.2016 09:07

Rząd wprowadził stan alarmowy w internecie

W związku ze zwiększonym zagrożeniem atakiem terrorystycznym w cyberprzestrzeni Beata Szydło wprowadziła w polskim internecie drugi stopień alarmowy – BRAVO-CRP. Groźba ataku na systemy teleinformatyczne związana jest z obchodami Światowych Dni Młodzieży.

Rząd wprowadził stan alarmowy w internecie
foto: materiały prasowe

Stan podwyższonej gotowości w polskim internecie ma trwać od pierwszej minuty 21 lipca 2016 do ostatniej 1 sierpnia 2016 roku.

Równocześnie w Polsce będzie obowiązywać także pierwszy stopień zagrożenia zdarzeniem terrorystycznym w świecie rzeczywistym. Czteropoziomową klasyfikację – ALFA, BRAVO, CHARLIE, DELTA – oraz odpowiadające im zadania dla służb wprowadziła ustawa antyterrorystyczna.

Przygotowane specjalnie z myślą o Światowych Dniach Młodzieży oraz szczycie NATO przepisy mają poprawić możliwości zapewnienia bezpieczeństwa publicznego – twórcy wprowadzili w niej jednak także wymóg rejestrowania numerów na kartę.

Jak widać, według rządu większe niebezpieczeństwo ataku terrorystycznego dotyczy internetu niż „realu”. Stopień BRAVO-CRP wprowadzany jest nie na podstawie podejrzeń, ale sprawdzonych informacji:

"

W przypadku uzyskania informacji o możliwości wystąpienia zdarzenia o charakterze terrorystycznym lub sabotażowym. Stopień ten jest wprowadzany w przypadku zaistnienia zwiększonego i przewidywalnego zagrożenia działalnością terrorystyczną lub aktem sabotażu, jednakże konkretny cel ataku nie został zidentyfikowany. "

Według ustawy ogłoszenie stanu alarmowego w internecie wiąże się z wprowadzeniem ściśle określonych obowiązków dla administratorów serwerów i usług. Przez najbliższe dni są oni zobligowani do:

  • zapewnienia dostępności w trybie alarmowym członków personelu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo systemów teleinformatycznych
  • sprawdzenia aktualnego stanu bezpieczeństwa infrastruktury teleinformatycznej
  • zapewnienia gotowości do niezwłocznego podejmowania działań przez administratorów systemów kluczowych dla funkcjonowania organizacji
  • wprowadzenia dyżurów w trybie alarmowym osób uprawnionych do podejmowania decyzji w sprawach bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych
  • wprowadzenia wzmożonego monitorowania stanu bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych
  • monitorowania i weryfikowania czy nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa komunikacji elektronicznej
  • sprawdzania dostępności usług elektronicznych

To jeszcze nie jest ten moment, w którym należy ściągnąć z internetu wszystkie swoje dane i zapisać je na lokalnym dysku, należy jednak liczyć się z uzasadnioną według rządu możliwością wystąpienia utrudnień w działaniu sieci oraz ataków na polskie instytucje.

Takich było w ostatnich dniach całkiem sporo. Na kilka dni przez szczytem NATO w Warszawie (odbywał się on w dniach 8-9 lipca 2016) hakerzy wykradli dane osobowe klientów Netii. Mniej więcej w tym samym czasie awaria sparaliżowała sieć komórkową Orange – użytkownicy nie mogli przez kilka godzin prowadzić rozmów telefonicznych ani korzystać z internetu.

Ministerstwo Obrony Narodowej postanowiło sprawdzić, czy operator nie został zaatakowany – w odpowiedzi hakerzy straszyli, że opublikują ściśle tajne informacje wykradzione wprost z serwerów MON, pokazali nawet przykładowe – i jak się okazało, prawdziwe – dane.

Będziecie bardziej uważać, na co klikacie w internecie?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet