11.05.2017 16:17

Spotify zaczynało od udostępnienia pirackich mp3?

Plotki o pirackich pierwszych krokach najpopularniejszego serwisu strumieniującego muzykę krążą po internecie od lat – teraz pojawiły się informacje, które je potwierdzają.

Spotify zaczynało od udostępnienia pirackich mp3?
foto: materiały prasowe

Osobom, które miały kontakt ze Spotify w zamierzchłych czasach (okolice roku 2008) z łezką rozrzewniania w oku zdarzało się wspomnieć, że po pobraniu interesującego ich utworu często okazywało się, że mają one charakterystyczne nazwy, kryjące informacje o pirackiej grupie, sposobie kodowania i używanym bitrate.

Opowieści takie były jednak traktowane z przymrużeniem oka – wiadomo, że w internecie zawsze znajdzie się ktoś, kto ze śmiertelną powagą będzie głosił dowolnie wybraną teorię spiskową.

W sprawie pojawiły się jednak nowe fakty – a pochodzą one od Rasmusa Fleischera, działającego w Szwecji w ruchach lobbujących za wolną wymianą informacji.

Poinformował on, że w roku 2008 grał w kapeli, która zdecydowała się na opublikowanie swojego albumu na The Pirate Bay – i tylko i wyłącznie tam. Jak wspomina Fleischer, był bardzo zaskoczony, gdy niedługo po udostępnieniu ujrzał własną twórczość dostępną na Spotify.

"

Pomyślałem, że to zabawne. Napisałem więc e-maila do Spotify z prośbą o wyjaśnienie, jak weszli w posiadanie materiału. Odpisali, że teraz, podczas okresu testowego, korzystają z muzyki, którą są w stanie znaleźć. "

Fleischer podkreśla, że nie ma żadnych zarzutów do Spotify – chce tylko podkreślić w ten sposób, jak bardzo „piracka kultura” przyczyniła się do powstania serwisu. Jego pracownicy umożliwili po prostu wolny dostęp do plików, które mieli na swoich dyskach.

Zwróciliśmy się do Spotify z prośbą o odniesienie się do cytowanej wypowiedzi - serwis przysłał nam krótkie oświadczenie:

"

Spotify nie komentuje doniesień Pana Fleishera. "

Dostępność dóbr kulturalnych na Pirate Bay miała pomóc w narodzeniu się nowych modeli biznesowych, które dziś święcą prawdziwe triumfy i wypłacają artystom grube miliardy złotych wynagrodzenia.

Dużo polskich gigantów – w tym CD Projekt RED – powstało dzięki warszawskiej giełdzie komputerowej, na której bez problemów można było kupić gry bez szczególnego zwracania na zagadnienia praw autorskich.

Jak słuchacie muzyki?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet