12.08.2016 09:14

UOKiK i GIODO biorą się za Facebooka

Instytucje stojące na straży praw obywateli mają zamiar wszcząć postępowania wyjaśniające dotyczące działalności Facebooka. Wśród pojawiających się nieoficjalnie zarzutów można usłyszeć o wątpliwościach dotyczących śledzenia internautów i nadużywania dominującej pozycji na rynku.

UOKiK i GIODO biorą się za Facebooka
foto: materiały prasowe

Jak podkreśla UOKiK, samo wszczęcie postępowanie nie jest jednoznaczne z uznaniem, że istnieją nieprawidłowości – mają jednak określić, jak wygląda fakty. Na podstawie ustaleń mogą zostać podjęte dalsze kroki – w tym także ukaranie serwisu społecznościowego grzywną finansową.

Zazwyczaj samo wszczęcie postępowania wystarczy, żeby podejrzewane o nieprawidłowości przedsiębiorstwo – na przykład takie, na które wpływa wiele skarg od konsumentów – starało się polubownie rozstrzygnąć konflikty z klientami. Tak było między innymi z Cyfrowym Polsatem, który zaczął oddawać pieniądze klientom zawiedzionym jakością transmisji EURO 2016 w serwisie Ipla niemal natychmiast po ogłoszeniu zamiaru bliższego przyjrzenia się sprawie przez UOKiK.

Zaangażowanie w sprawę GIODO świadczy, że to właśnie kwestia zapewnienia użytkownikom odpowiedniego poziomu prywatności jest głównym powodem zainteresowania instytucji. Podobne postępowania toczą się lub toczyły między innymi we Francji i Niemczech. Paryż wydał decyzję zakazującą Facebookowi wysyłania informacji o francuskich użytkownikach do USA.

Oprócz inspiracji tymi sprawami UOKiK wskazuje także na skargi otrzymywane przez użytkowników serwisu – wskazują oni na nieprecyzyjne informacje dotyczące celów i sposobów przetwarzania i udostępniania danych osobowych zbieranych podczas śledzenia internautów.

Działania Facebooka wzbudzają liczne kontrowersje. Serwis przyznał, że używa przycisków „Lubię to!” rozmieszczonych na różnych stronach internetowych do zapisywania informacji nie tylko o osobach korzystających z jego usług, ale także o internautach, którzy nawet nie posiadają na Facebooku konta.

Prawdziwą bombą była informacja o tym, że serwis włącza mikrofon i nasłuchuje, co użytkownik robi i mówi podczas pisania posta. Facebook zapewnił Antyradio.pl, że dane te nie są wykorzystywane w celach marketingowych.

Gigant znalazł także sposób na to, żeby śledzić poczynania użytkowników nie tylko w internecie, ale w prawdziwym świecie – udostępnione w czerwcu 2016 narzędzia dla reklamodawców pozwalają sprawdzić, kto po obejrzeniu reklamy odwiedził ich sklep i jakich dokonał w nim zakupów.

Dla naszych Czytelników przygotowaliśmy poradnik pokazujący, jak zmienić ustawienia na Facebooku, aby zminimalizować liczbę gromadzonych przez serwis informacji na nasz temat.

Jeśli polskie postępowania skończą się stwierdzeniem nieprawidłowości – a wiele na to wskazuje – Facebook zostanie zobowiązany do wprowadzenia odpowiednich zmian. W grę wchodzą także surowe kary finansowe.

Jesteście za ukaraniem Facebooka?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Facebook #Internet