13.07.2016 08:23

Ustawa blokująca strony www trafiła do Trybunału

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył ustawę antyterrorystyczną do Trybunału Konstytucyjnego, uznając ja za sprzeczną z Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Ustawa blokująca strony www trafiła do Trybunału
foto: wikipedia.org /Rizuan, CC BY-SA 3.0

Złożony dokument wraz z argumentacją na – jak zostało to ujęte w komunikacie RPO – „ułomność poszczególnych przepisów” – liczy sobie dokładnie 100 stron. Z jego pełnym brzmieniem można się zapoznać, pobierając go ze strony rzecznika.

Rzecznik Praw Obywatelskich potwierdził tym samym obawy, jakie pojawiały się na łamach naszego serwisu przez kilka ostatnich miesięcy, gdy wskazywaliśmy na wynikającą z nowych przepisów konieczność rejestracji kart SIM czy możliwość zablokowania dowolnych stron internetowych wskazanych przez Szefa ABW.

Przepisy dotyczące rejestrowania numerów pre-paid już teraz wykorzystywane są przez operatorów komórkowych do kuszenia użytkowników. Sieci oferują setki złotych bonusu i dziesiątki GB transferu za zarejestrowanie karty – aktualne promocje można sprawdzić w poradniku Jak zarejestrować kartę SIM.

foto: RPO

RPO nie ma wątpliwości, że cel wprowadzenia ustawy antyterrorystycznej jest słuszny. Rzecznik jest zdania, że demokratyczne państwo prawa nie może ignorować rosnącego znaczenia nowych technologii i skali ich wykorzystywania.

Zastrzeżenia Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich, zaczynają się od trybu uchwalania przepisów.

"

Tryb procedowania ustawy nie był adekwatny do powagi celu ustawy. Zagwarantowanie fundamentalnej wartości, jaką jest bezpieczeństwo publiczne, powinno wiązać się bowiem z szeroką dyskusją na temat kierunków zmian, konkretnych zagrożeń i sposobu reagowania na nie. "

We wniosku o zbadanie ustawy znalazło się między innymi stwierdzenie o niedoprecyzowaniu, czym tak naprawdę jest „zdarzenie o charakterze terrorystycznym” - a to jego wystąpienie daje służbom prawo używania specjalnych uprawnień. RPO przywołuje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stanowiące, że przepisy muszą być jednoznaczne.

"

Ustawodawca nie może poprzez niejasne formułowanie tekstu przepisów pozostawiać organom mającym je stosować nadmiernej swobody przy ustalaniu w praktyce zakresu podmiotowego i przedmiotowego ograniczeń konstytucyjnych wolności i praw jednostki. "

Brak jednoznacznej definicji jest jeszcze bardziej uderzający w przypadku prowadzenia przez Szefa ABW rejestru osób mogących mieć powiązanie ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym. Przegłosowana wersja ustawy stanowi, że zbieranie danych może być odpowiedzią na „uzasadnione podejrzenie możliwości prowadzenia” przez określone osoby działań zmierzających do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym.

Kluczowe jest tu słowo „podejrzenie” - w praktyce może ono oznaczać całkowitą dowolność w oznaczaniu osób jako powiązanych z działalnością terrorystyczną.

Wątpliwości RPO budzi także zapis o pozostawieniu w gestii Szefa ABW zakresu gromadzonych materiałów na temat podejrzanego. Rozwiązania tego nie sposób pogodzić z Konstytucją, która wskazuje, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa, oraz że zarządzenie nie może stanowić podstawy decyzji wobec obywateli, osób prawnych i innych podmiotów.

"

Żaden organ państwowy nie będzie też odpowiedzialny za weryfikację prawidłowości ustaleń Szefa ABW. Żaden przepis nie przewiduje, by Szef ABW zobowiązany był do dokonywania weryfikacji potrzeby dalszego przetwarzania zebranych danych osobowych. "

Ustawa nie tylko nie wprowadziła żadnej możliwości dowiedzenie się inwigilowanej osoby o fakcie znalezienia się w wykazie osób powiązanych z terroryzmem, ani nie przewidziała też żadnej innej możliwości kontroli – nawet bez wiedzy podmiotu zainteresowanego.

Ponadto artykuł 11 ustawy upoważnia Szefa ABW do nieodpłatnego dostępu do danych i informacji zgromadzonych w rejestrach publicznych i ewidencjach prowadzonych przez w zasadzie wszystkie podmioty publiczne na szczeblu centralnym, które prowadzą jakiekolwiek rejestry oraz ewidencje, oraz przez jednostki organizacyjne podległe i nadzorowane.

Dostaje też prawo do wglądu do wszelkich rejestratorów obrazu umieszczonych w obiektach użyteczności publicznej, przy drogach publicznych i innych miejscach publicznych.

RPO zauważa, że oznacza to szeroką ingerencję w prawo do prywatności osób, wobec których ustawa nie przewiduje żadnych uprawnień informacyjnych.

Rzecznik pochylił się także nad kwestią nadania Szefowi ABW uprawnień umożliwiających blokowanie dostępności „danych informatycznych” w „systemie informatycznym”. Brak zdefiniowania tych pojęć pozostawia według RPO zbyt duże pole do interpretacji.

"

Można zatem wyobrazić sobie, że blokada będzie dotyczyła zarówno pojedynczych komentarzy, jak też całych portali społecznościowych, czy elektronicznych wydań gazet. Nie jest też jasne, czy zakaz blokowania ma dotyczyć tylko uniemożliwienia dostępu do określonych informacji na konkretnej stronie internetowej, blokowania całej witryny, czy też całej domeny internetowej, a może nawet aplikacji internetowych, skoro blokowanie dotyczyć ma nie tylko danych, ale również usług teleinformatycznych. "

RPO argumentuje, że użycie niejasnych, nieprecyzyjnych i ocennych pojęć, które w istocie są wykorzystywane przy ograniczeniu praw i wolności jednostki, musi być uznane – z tych samych powodów, o których była mowa we wcześniejszych punktach wniosku – za niezgodne z art. 2 Konstytucji.

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet #Technologia