20.02.2017 09:35

YouTube żegna niepomijalne 30-sekundowe reklamy

Przymusowe oglądanie reklam w serwisie YouTube będzie nam zabierać nieco mniej życia – serwis zapowiedział, że zamierza wycofać się z puszczania niepomijalnych, 30-sekundowych spotów przed filmami. Gigant nie pozostawia jednak złudzeń – to będzie „coś za coś”.

YouTube żegna niepomijalne 30-sekundowe reklamy
foto: zrzut ekranu

Pół minuty reklamy to dla użytkowników YouTube’a niemal wieczność – konieczność czekania tak długo na możliwość odtworzenia wybranego wideo (często trwającego poniż minuty) nie wpływała pozytywnie na ogólną ocenę korzystania z serwisu.

Część z oglądających wolała więc zaprzyjaźnić się z Facebookiem, który do tej pory nie wtrącał się ze spotami do prezentowanych filmów – aczkolwiek portal zapowiedział już, że wszystko co dobre musi się skończyć i że będzie przerywał filmy reklamami po 20 sekundzie odtwarzania.

YouTube traktuje zagrożenie ze strony Facebooka bardzo poważnie i dlatego też – jak podano w oficjalnym komunikacie, w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu satysfakcji zarówno u użytkowników, jak i reklamodawców – zamierza pozbyć się uciążliwego dla tych pierwszych i nie pozostawiającego zbyt dobrego wrażenia o tych drugich niepomijalnego, dłużącego się spotu.

Na wejście w życie tej decyzji trzeba będzie czekać do 2018 roku – a w międzyczasie YouTube zamierza zrekompensować sobie potencjalnie utracony czas reklamowy popularyzacją niepomijalnego formatu trwającego 6 sekund, a więc mieszczącego się jeszcze w granicach tolerancji użytkowników.

Reklamodawcy, którzy chcieliby rozwodzić się nad zaletami swoich produktów lub usług nieco dłużej i nie chcieliby, żeby przeszkadzał im w tym przycisk „Pomiń”, będą mogli w dalszym ciągu narzucać użytkownikom swoje spoty trwające 20 sekund.

Trwające rok pożegnanie 30-sekundowych, obowiązkowych dla użytkowników spotów ma dać branży reklamowej odpowiednio dużo czasu na przystosowanie się do nowych, bardziej restrykcyjnych czasowo zasad.

YouTube obawia się, że Facebook wyrośnie mu na poważnego konkurenta – serwis nadrobił na początku 2017 roku zaległości w mobilnych transmisjach na żywo (teraz są już dostępne także w YouTubie, choć nie dla wszystkich), stara się także znaleźć sposoby na zwiększenie przychodów, czego przykładem jest wprowadzenie płatnych komentarzy.

Najczęściej klikany przez Ciebie przycisk podczas odtwarzania wideo w internecie to:

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet