27.01.2017 09:49

ZUS wyszukuje na nas haki na Facebooku

Zakład Ubezpieczeń Społecznych sięga po nowe środki w poszukiwaniu powodów do odmówienia wypłacania świadczeń. Śledztwo przeprowadzone na Facebooku stało się powodem odmowy przyznania zasiłku macierzyńskiego.

ZUS wyszukuje na nas haki na Facebooku
foto: Krzysztof Maria Różański, CC BY-SA 3.0

Serwis społecznościowy staje się dla instytucji ważnym źródłem informacji – w 2016 roku okazało się, że ZUS kontroluje na Facebooku osoby, które korzystają ze zwolnienie lekarskich L4. Jeśli okaże się, że zamieszczają na nich zdjęcia pokazujące coś innego niż kurowanie się pod pierzyną – na przykład fotki z wyjazdu za granicę – jest to powód do żądania zwrócenia wypłaconych podczas chorobowego pieniędzy.

Facebook okazał się być dla ZUS-u prawdziwą kopalnią danych przydatnych także w innych przypadkach, zwłaszcza gdy Zakład podejrzewa chęć popełnienia przez ubezpieczonych oszustwa. Za takie traktowane było wykorzystywanie luk pozwalających na otrzymywanie od instytucji wysokich świadczeń podczas urlopu macierzyńskiego.

Zakładanie działalności gospodarczej i przyznawanie sobie wysokiej pensji na trzy miesiące przed udaniem się na urlop było traktowane jako próba wyłudzenia pieniędzy, teraz podobne zdanie ZUS ma o zatrudnianiu kobiet ciężarnych.

Każdy przypadek zatrudnienia spodziewającej się dziecka jest dokładnie analizowany przez Zakład, dla którego takie działanie jest podejrzane. Ubezpieczyciel stara się znaleźć informacje na potwierdzenie tezy, że zatrudnienie jest fikcyjne i ma służyć tylko wyłudzeniu zasiłku macierzyńskiego.

W jednym z takich przypadków posunięto się do przeszukania profili na Facebooku zatrudnionej kobiety oraz jej szefa. ZUS odkrył, że osoby te znały się na długo przed angażem ciężarnej, wymieniając się komentarzami jeszcze w 2012 roku (podano nawet dokładne daty – 9 maja i 22 listopada). Szef z kolei oznaczył 8 lutego 2015 roku swoją pracownicę na zdjęciu wykonanym trzy lata wcześniej.

Dla ZUS-u sytuacja jest jasna i klarowna – na mocy przedstawionych dowodów zatrudnienie jest fikcyjne, a świadczenie nie należy się. Pracodawca i pracobiorca oświadczyli wcześniej, że się nie znają.

Nie wiadomo, czy przeszukiwaniem postów na Facebooku zajmują się urzędnicy, czy też ZUS korzysta ze specjalnego programu. Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS przyznaje, że instytucja poszukuje informacji o ubezpieczonych na ich profilach, nie jest to jednak główny sposób na walkę z próbami oszustw.

"

Aktywność w mediach społecznościowych nie może być kluczowym elementem materiału dowodowego. W sprawach spornych, w których Zakład stwierdzi nieważność umowy wydawana jest decyzja, od której stronom przysługuje odwołanie do sądu. "

Kontrole ZUS mogą być prowadzone w sprawach nie starszych niż 5 lat. Nie ma jednak ograniczeń co do tego, jak daleko na linii czasu można sprawdzać posty publikowane na profilu na Facebooku.

ZUS przypomina, że ma obowiązek wykrywania oszustw i chronić środki, którymi dysponuje, przed wyłudzeniami.

Czy ZUS powinien sprawdzać profile na Facebooku?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Internet