19.01.2017 10:12

Adoptly - Tinder do adoptowania dzieci

Rodzicielstwo jest tylko o dotknięcie ekranu od nas – przekonują twórcy Adoptly, aplikacji pozwalającej przebierać w dzieciach pozbawionych opieki ze strony biologicznych rodziców.

Adoptly - Tinder do adoptowania dzieci
foto: zrzut ekranu

Program korzysta z interfejsu spopularyzowanego przez Tindera – przesunięcie zdjęcia dziecka w prawo oznacza, że nie mamy nic przeciwko przyjęcia go pod swój dach, schowanie go po lewej stronie przekreśla jego szanse na życie w naszej rodzinie.

Twórcy Adoptly argumentują, że mimo otoczenia przez cudy technologiczne XXI wieku proces przeprowadzania adopcji jest wyjęty żywcem z muzeum – biurokratyczne procedury potrafią trwać latami.

To czas stracony zarówno dla osób chcących zostać rodzicami, jak i dla samych dzieci, które dorastają pozbawione należytej miłości i opieki.

Nie wystarczy oczywiście tylko wyrazić zainteresowania adopcją dziecka, żeby odebrać go w przesyłce na następny dzień. Pary zainteresowane poszczególnymi kandydatami są oceniane przez odpowiednie agencje zajmujące się adopcją – można powiedzieć, że także przewijane są w lewo lub prawo, w zależności od oczekiwań instytucji.

Jeśli kandydatury zadowalają obie strony, potencjalni rodzice powiadamiani są przez wbudowany w aplikację czat. Procedury adopcyjne zostają zachowane.

Aplikacja pozwala wstępnie wybierać potencjalnym rodzicom między innymi płeć, wiek i rasę dziecka – ma to znacznie usprawnić proces odnajdywania sierot do przygarnięcia.

Adoptly prowadzi kampanię na Kickstarterze – celuje w zgromadzenie 150 000 dolarów.

To nie jedyna aplikacja związana z rodzicielstwem, która wzbudza kontrowersje. Innym przykładem jest „order a daddy” – program pozwalający zamówić spermę do sztucznego zapłodnienia od wybranego dawcy.

Polska aplikacja SMARTkiss pozwala za to łapać osoby na randki niemal jak stworki w Pokemon GO - położenie potencjalnie zainteresowanych oznaczane jest na skanującym okolice radarze.

Czy adoptowanie dzieci przez aplikację to dobry pomysł?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Mobile