06.12.2016 14:47

Aplikacja do szukania romansu w samolocie

Programy na smartfony stają się coraz bardziej wyspecjalizowane. Nowa aplikacja randkowa nie ma na celu znalezienia miłości na całe życie – jej celem jest zapewnienie ciekawych wrażeń podczas przelotu samolotem.

Aplikacja do szukania romansu w samolocie
foto: zrzut ekranu

Latające pojazdy to najszybszy środek transportu publicznego, dlatego też łowy na ciekawego współtowarzysza wzniesienia pod niebiosa można zacząć jeszcze przed dostaniem się na pokład aeroplanu miłości.

Twórcy aplikacji AirDates zachęcają do rozpoczęcia poszukiwania osoby, dzięki której lot będzie przyjemniejszy, jeszcze na hali odlotów. Program pozwala sprawdzić, jacy inni użytkownicy wybierający się na ten sam kurs znajdują się w pobliżu. Można nawet wymieć się dokładną lokalizacją, pozwalającą na odnalezienie się w realu.

Program już na pierwszy rzut oka jest seksistowski – twórcy postanowili, że tylko kobiety będą mogły wykonać pierwszy krok i zagaić rozmowę z wybrankiem na dany lot. Ma to zapobiec problemowi rozsyłania zaczepek przez mężczyzn, którzy o jednym myślą w wysoce nieelegancki i nieestetyczny sposób.

Jeśli okaże się, że osoba, która wzbudziła zainteresowanie nie spełnia jednak pokładanych w nim nadziei, aplikacja pozwala na jej zablokowanie. Do użytkownika należy też decyzja, czy chce być widoczny dla innych korzystających z programu, czy też woli pozostać w ukryciu.

AirDates nie potrzebuje do działania dostępu do internetu – o co byłoby trudno w sporej części lecących samolotów. Autorzy postawili na bezpośrednią komunikację między urządzeniami – według ich zapewnień, można liczyć na dobre kilkadziesiąt metrów zasięgu. Telefon może znajdować się przez cały czas w trybie samolotowym – trzeba tylko włączyć Wi-Fi i Bluetooth.

Twórcy aplikacji randkowej przekonują, że samolot to najbezpieczniejsze miejsce z możliwych na randkę – znajduje się w nim tyle ludzi, że jeśli przebieg rozwoju podniebnej znajomości będzie szedł nie po myśli użytkownika, zawsze będzie mógł poprosić o pomoc tłum współpasażerów.

Jeśli podniebna znajomość będzie miała swój dalszy ciąg, nie trzeba zmieniać platformy komunikacji – AirDates może integrować się z serwisami typu Facebook, Spotify czy Pinterest. To ostatnie zostało wybrane, gdyż nie ma na nim cenzury – co oznacza, że będzie umożliwiać wymienianie się erotycznymi fotkami.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby aplikacji AirDates używać także w innych środkach transportu – na przykład autobusie miejskim.

Na razie z aplikacji mogą korzystać tylko użytkownicy iPhone'ów - ci sami, którzy zostali przez naukowców uznani za bardziej skłonnych do kłamania od właścicieli smartfonów z Androidem.

Co sądzicie o AirDates?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #Mobile