12.02.2016 15:27

TOP 10 produktów, których Apple powinno się wstydzić

Apple jest dzisiaj gigantem sprzedającym miliony urządzeń. Fani produktów spod znaku jabłka potrafią stać w kolejce po najnowszą wersję modelu nawet przez kilka dni. Bywały jednak czasy, gdy propozycje Apple były omijane szerokim łukiem.

TOP 10 produktów, których Apple powinno się wstydzić
foto: materiały prasowe

W swojej 40-letniej historii producent zaliczył sporo wpadek, w tym kilka spektakularnych, które nieomal przypłacił bankructwem. Przygotowaliśmy zestawienie 10 produktów Apple, które okazały się rynkowymi niewypałami. Im dalej, tym gorzej.

10. Apple Power Mac G4 Cube (2000)

foto: flickr.com / Angelus YODASON, CC BY-SA 2.0

Piękno nie zawsze idzie w parze z praktycznością. Power Mac G4 Cube z miejsca podbił serca fanów dzięki futurystycznemu wyglądowi. Zgodnie z deklaracją zawartą w nazwie, komputer mieścił się w sześcianie o boku 20,32 cm.

W środku udało się upakować wydajne podzespoły, porównywalne ze specyfikacją topowego modelu PowerMaca pokazanego zaledwie rok wcześniej. Cube nie miał być demonem prędkości, tylko dziełem sztuki.

Wystarczyło jednak, żeby komputer zaczął trafiać do klientów, a na jego wizerunku pojawiły się rysy. I to dosłownie – obudowy, wykonywane z przezroczystego materiału, pękały na brzegach, niszcząc perfekcję projektu.

Apple uspokajało co prawda klientów, że widzą naturalne pozostałości po łączeniu ze sobą poszczególnych części składowych osłony, duża część z nich pozostała jednak sceptyczna.

Problemy pojawiały się również przy próbie skorzystania z opcji rozbudowana konfiguracji modelu G4 Cube. Do płyty głównej i podzespołów można się było dostać w bardzo prosty sposób, a Apple chwaliło się, że zastąpić można było nawet kartę graficzną, korzystającą z magistrali AGP. Dla części użytkowników brzmiało to jak żart – małe wymiary G4 Cube sprawiały, że do środka nie można było zmieścić innych niż fabrycznie zamontowanych kart.

PowerMac G4 Cube sprzedawany był przez rok – zainteresowanie było zdecydowanie mniejsze, niż zakładało Apple. Komputer został wyceniony na 1599 dolarów.

9. Apple eWorld (1994)

foto: wikipedia.org

Popularyzacja internetu skłoniła Apple do przygotowania zestawu usług on-line. System, nazwany eWorld, miał być maksymalnie prosty w obsłudze – zdecydowano się na symboliczne przedstawienie zawartości jako wirtualnego miasta, w którym poszczególne budynki pozwalały na dotarcie do innego rodzaju informacji.

W projekcie znalazły się dane przygotowane przez ponad 400 przedsiębiorstw, system wykorzystywano jako platformę edukacyjną i do świadczenia wsparcia technicznego. Najpopularniejszymi usługami eWorld był eMail Center (poczta elektroniczna) oraz Community Center, w którym można było wziąć udział w tematycznych czatach. Subskrybenci systemu mogli także przeglądać zasoby internetu.

Wszystko to było możliwe za 8,95 dolara miesięcznie. W cenę wliczone były dwie darmowe godziny korzystania z usługi w dowolnie wybranym przez użytkownika terminie. Czas spędzony w usłudze poza tymi godzinami był dodatkowo płatny.

Godzina korzystania z eWorld w dni powszednie, pomiędzy godziną 6.00 rano i 18.00, została wyceniona na 4,95 dolara. Inny cennik obowiązywał wieczorami i w weekendy: użytkownik eWorld musiał przygotować 7,95 dolara za godzinę dostępu.

Usługę zamknięto w 1996 roku, gdy Apple uznało się za pokonane przez AOL.

8. Apple Bandai Pippin (1996)

foto: wikipedia.org / Evan-Amos, CC BY-SA 3.0

Rok po zaprezentowaniu przez Sony konsoli PlayStation Apple odpowiedziało własnym projektem. Pippin zaprojektowano jako komputer mający pracować w sieci, jednak postanowiono skoncentrować się na możliwości uruchamiania gier wprost z płyt CD.

Pinpin był sprzedawany w Japonii przez Bandai – ze 100 000 wyprodukowanych konsol udało się sprzedać 42 000. Brak popularności wynikał z małej liczby dostepnych gier (można się doliczyć raptem 18 tytułów) oraz ceny, ustalonej na 600 dolarów. To zdecydowanie więcej, niż kosztowały sprzedawane równolegle Sega Saturn, Sony Playstation i Nintendo 64.

Konsola Apple wyposażona była w modem o prędkości 14,4 kbps – maksymalny teoretyczny transfer wynosił 1,8 KB na sekundę.

7. Mysz Apple „krążek hokejowy” (1998)

foto: wikipedia.org, CC BY-SA 3.0

Powrót Steve’a Jobsa do Apple zaowocował wprowadzeniem w 1998 roku iMaca. Szef Apple nie ukrywał dumy z opracowanego sprzętu, zachwycając się szczególnie „rewolucyjną” myszą, określając ją nawet jako najlepszą w historii. Użytkownicy pozwolili sobie mieć nieco inne zdanie.

Okrągły kształt wyglądał dobrze, ale okazał się być całkowicie niepraktyczny – brak wyraźnie zarysowanej osi kontrolera sprawiał, że łatwo było złapać go nieco przekręconego, przez co ruchy ręki nie korespondowały zbyt dokładnie z przemieszczaniem się wskaźnika po ekranie.

Narzekano także na zbyt krótki kabel łączący mysz z komputerem, w porównaniu do głównego zarzutu była to jednak drobnostka. Apple starało się ratować sytuację, wprowadzając dołek na obudowie kontrolera – pozwalał on wyczuć, czy mysz jest odpowiednio trzymana.

Użytkownicy Apple męczyli się z okrągłymi myszkami do 2000 roku.

6. Apple Macintosh TV (1993)

foto: wikipedia.org / domena publiczna

Początek lat 90. XX wieku to czas, gdy komputery dojrzewały do obsługi multimediów. Nowe możliwości powstałe dzięki rosnącej mocy obliczeniowej procesorów postanowiło wykorzystać Apple, wprowadzając model Macintosh TV.

Na papierze pomysł wyglądał genialnie: bierzemy Maca, dokładamy tuner TV i cieszymy się komputerem, na którym możemy oglądać telewizję. Wszystko rozbiło się jednak o sposób zrealizowania tej idei.

W praktyce bowiem powstała konstrukcja hybrydowa, która umożliwiała albo korzystanie z komputera, albo obcowanie z programami telewizyjnymi. Entuzjaści spodziewający się okienka z obrazem TV bezpośrednio w systemie operacyjnym srogo się zawiedli.

Jakby tego było mało, Apple zadecydowało, że Macintosh TV potrzebował nie więcej niż 8 MB pamięci operacyjnej, podczas gdy jego protoplasta – model LC 520 – obsługiwał nawet 36 MB RAM.

Macintosh TV był produkowany przez pięć miesięcy – powstało około 10 000 sztuk. Każda z nich kosztowała nabywcę 2097 dolarów.

5. Apple QuickTake (1994)

foto: wikipedia.org / Jaqian, CC BY-SA 3.0

W 1994 roku Apple wyszło nieco przed szereg, wprowadzając do sprzedaży opracowany razem z Kodakiem cyfrowy aparat fotograficzny. Kamera okazała się jednak być zbyt prymitywną i nie zyskała popularności.

Jakim cudem szczyt techniki może być prymitywny? Po pierwsze, aparat nie był wyposażony w funkcję fokusa i zooma. Łapanie ostrości oraz ustawianie powiększenia odbywało się w najprostszy możliwy sposób: trzeba było przejść się z aparatem w miejsce, co do którego miało się podejrzenie, że jest odpowiednie do zrobienia zdjęcia.

Apple QuickTake nie był wyposażony w wyświetlacz i nie oferował żadnego sposobu na podejrzenie zrobionego zdjęcia – z wykonanym ujęciem można się było zapoznać dopiero po podłączeniu aparatu do komputera i skopiowaniu obrazów.

Cyfrówka Apple była wyposażona w matrycę 0,3 Mpix, co pozwalało na wykonywanie zdjęć w rozdzielczości 640x480 punktów. W pamięci mieściło się… 8 ujęć. Skasować można je było, a jakże, dopiero po podłączeniu aparatu do komputera.

Aparat Apple QuickTake kosztował 749 dolarów. Powstały nawet ulepszone wersje; model 200 był już aparatem, którego dało się używać – stworzył go Fujifilm (model DS-7). Produkcję cyfrówek firmowanych przez Apple skończono w 1997 roku.

4. Apple Macintosh Portable (1989)

foto: wikipedia.org / Rama, CC BY-SA 2.0 fr

Przenośny komputer Apple był ciekawą, ale nie do końca przemyślaną konstrukcją. Z powodu zastosowania akumulatorów kwasowo-ołowiowych Macintosh Portable ważył 7,2 kg. Niskie zapotrzebowanie na energię sprawiało, że komputer mógł pracować nawet przez 10 godzin.

Żaden z właścicieli Macintosha Portable nie odważył się jednak nawet zbliżyć do tej granicy. Dlaczego? Komputer zaprojektowany był w taki sposób, że po całkowitym wyczerpaniu baterii nie można było jej naładować. Mało tego – nie było sposobu na uruchomienie Macintosha nawet po podłączeniu go po takim wypadku do źródła prądu.

Niezbyt szczęśliwie zaprojektowano także ekran, stwarzający ogromne problemy z odczytaniem informacji w słabym oświetleniu. Apple udało się rozwiązać ten problem, wprowadzając możliwość podświetlania wyświetlacza. Efektem ubocznym było zmniejszenie o połowę oczekiwanego czasu pracy na baterii.

Macintosh Portable sprzedawany był w cenie 6500 dolarów.

3. Twentieth Anniversary Macintosh (1997)

foto: wikipedia.org / Morn, CC BY-SA 3.0

Aby uczcić 20 lat działalności, Apple postanowiło stworzyć wyjątkowy komputer. Znajdujący się wtedy o krok od upadku producent postanowił sięgnąć po już istniejące komponenty. W ten sposób powstał TAM - Twentieth Anniversary Macintosh – który został wprowadzony do sprzedaży w cenie wynoszącej 7499 dolarów.

Co otrzymywało się za te kwotę? Apple przebrało w awangardową obudowę komputer przenośny PowerBook 3400c – wykorzystano między innymi ekran o przekątnej 12,1 cala (rozdzielczość 800 x 600) i całą klawiaturę (włącznie z gładzikiem), ogołoconą z mobilnych komponentów.

TAM oferował obszyte skórą podstawki pod nadgarstki i miał pomalowaną metaliczną farbą obudowę. Stworzony przez Bose głośnik potrafił wydawać z siebie ciągłe buczenie, co zdecydowanie wpływało na komfort użytkowania. TAM wyposażony był w tuner telewizyjny i radiowy.

Główną zaletą Twentieth Anniversary Macintosh był jego wygląd, nie wystarczyło to jednak do odniesienia sukcesu.

Wyprodukowano 12 000 egzemplarzy. Odpowiadając na okazywane przez kupujących zainteresowanie, Apple niemal natychmiast obniżyło cenę do 3,5 tysiąca dolarów. TAM znajdował się w ofercie krócej niż rok, pod koniec będąc oferowanym za 1900 dolarów (aby udobruchać klientów, którzy zdecydowali się na zakup TAM w pełnej cenie, Apple dosłało im po PowerBooku).

TAM to podwójny powód do wstydu – Apple przypomniało sobie o swojej rocznicy nieco po fakcie, przez co model świętujący 20-lecie producenta pojawił się na rynku rok po faktycznym jubileuszu.

2. Macintosh Performa / LC (1992)

foto: wikipedia.org, CC BY-SA 3.0

Apple, które usadowiło się na rynku edukacyjnym, poszukiwało sposobu na zaistnienie na rynku biznesowym i indywidualnym. Linia komputerów Macintosh Performa, zaprezentowana po raz pierwszy w 1992 roku, nie przyniosła jednak upragnionego sukcesu. W ciągu kilku lat doprowadziła za to Apple niemal do upadku.

Pierwszym z problemów było nazewnictwo modeli. Jeśli tylko komputer serii Performa otrzymywał nieco inną konfigurację (na przykład dysk twardy o innej pojemności lub odmienny zestaw preinstalowanych aplikacji), dostawał także inną nazwę.

Działo się tak częściowo z powodów marketingowych – specjaliści z Apple wymyślili, że jeśli partner będzie otrzymywał na wyłączność model z danym oznaczeniem, będzie mógł chwalić się sprzedawaniem go w najniższej cenie na rynku i nie wywoła przy tym wojny cenowej z innymi sprzedawcami.

Chęć oferowania jak najniższej ceny (która i tak była wyższa niż komputerów pracujących pod kontrolą DOSa i wczesnych wersji Windows) sprawiła, że dołączane do systemów Performa oprogramowanie nie zawsze było w stanie działać należycie na danej platformie sprzętowej. Kłopoty mogły pojawić się nawet podczas pracy z MacPaintem, który nie na wszystkich modelach mógł być uruchamiany w zmaksymalizowanym oknie.

Po debiucie Windows 95 konkurencyjność linii Performa jeszcze bardziej się pogorszyła. Klienci woleli tańsze komputery, oferujące duża liczbę możliwych do użytkowania programów (w tym gier), a partnerzy Apple często stawiali na firmowane własną marką komputery PC.

1. Apple /// (1980)

foto: wikipedia.org, CC BY-SA 3.0

Apple /// powstało jako broń mająca zdobyć użytkowników biznesowych. Rynek czekał na ciekawą propozycję – IBM PC trafił do sprzedaży rok później.

Co poszło nie tak? Apple chciało zdobyć nie tylko portfele, ale i serca biznesmenów, przez co duży nacisk kładziony był na wygląd i szeroko rozumiane wrażenie estetyczne. Jednym z wymogów postawionych przed inżynierami projektującymi Apple /// było zapewnienie cichego działania komputera. Oznaczało to konieczność zrezygnowania z aktywnego chłodzenia.

W rezultacie w zwartej obudowie znalazły się układy scalone, które nie były chłodzone podczas pracy. Wydzielane ciepło było tak duże, że odkształcało nie tylko wkładane do napędów dyskietki, ale też samą płytę główną, co w rezultacie prowadziło do luzowania się chipów i awarii komputera.

Oficjalny sposób na naprawę? Podnieść Apple /// na wysokość około 10 cm, upuścić i mieć nadzieję, że uderzenie wbije układy scalone z powrotem do ich gniazd. Dość powiedzieć, że klienci, którzy wydawali na komputer od 4300 do 7800 dolarów, nie byli zachwyceni.

Odsetek awaryjności pierwszych 14 000 komputerów Apple /// wynosił… 100%. Wszystkie zostały wymienione na koszt Apple, co kosztowało, jak powiedział sam Steve Jobs „nieskończoną, niepoliczalną ilość pieniędzy”. Według szacunków, na modelu /// Apple straciło około 60 mln dolarów.

Tagi: #Apple #TOP