19.12.2016 17:38

ABW sprawdza, czy był zamach na media narodowe

„Hybrydowy zamach stanu” czy zwykła awaria? Z map pokazywanych przez TVP wynika, że sygnał mediów narodowych docierał tylko do niewielkiego skrawka Polski, operator nadajników informuje, że zakłócenia objęły 11 ze 137 obiektów transmitujących.

ABW sprawdza, czy był zamach na media narodowe
foto: materiały prasowe

W części mediów wprost mówi się, że mamy do czynienia ze zbrojnym zamachem stanu i próbą przejęcia władzy przez opozycję. Najmniejszych wątpliwości co do celowego działania jako przyczyny awarii nie mają politycy PiS-u – Joachim Brudziński wskazał, że wyłączenie sygnału miało miejsce akurat wtedy, gdy prawdę o sytuacji w Polsce chciała przekazać Rodakom premier Szydło.

Ustaleniami w identyfikacji winnych braku sygnału TVP w naziemnej telewizji cyfrowej podzieliła się we wpisie na Facebooku posłanka Pawłowicz:

Zakłócenia w odbiorze sygnałów mediów narodowych zostały uznane za tak poważne, że do sprawy włączono Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sprawie przygląda się także Urząd Komunikacji Elektronicznej.

UKE nie dopatrzyło się jednak wyłączenia sygnału TVP w większości województw:

"

17, 18 i sporadycznie, w godzinach porannych, 19 grudnia 2016 nastąpiły krótkie zakłócenia w prawidłowej emisji MUX 3 na granicach stref SFN. Ze  wstępnych ustaleń wynika, że mogło dojść do błędów w synchronizacji na 11 ze 137 obiektów nadających sygnał MUX 3.

Ustalając przyczyny wystąpienia nieprawidłowości Urząd Komunikacji Elektronicznej współpracuje z EmiTelem i Telewizją Polską. Jednocześnie UKE powołał zespół kryzysowy do wyjaśnia przyczyn wystąpienia zakłóceń, który prowadzi stały monitoring sygnału MUX 3 oraz rozpoczął niezależną kontrolę. "

SFN to sposób nadawania wykorzystujący we wszystkich nadajnikach tę są częstotliwość. Dzięki temu po dostrojeniu odbiornika na dany kanał nie trzeba szukać sygnału od nowa po znalezieniu się w zasięgu inne stacji nadawczej.

System wymaga jednak precyzyjnej synchronizacji sygnału, tak by nie dochodziło do zakłóceń w strefach, gdzie sygnał dochodzący z różnych nadajników ma porównywalną moc.

Taką mapę awarii pokazało TVP - tereny oznaczone na czerwono miały być pozbawione możliwości odbierania kanałów mediów narodowych:

foto: zrzut ekranu

EmiTel poinformował, że zasięg problemów dotyczył zdecydowanie mniejszej powierzchni Polski:

foto: materiały prasowe

Kłopoty z odbieraniem kanałów TVP i „pozbawieniu dostępu do informacji rządowych” zbiegły się w czasie z demonstracjami przed Sejmem, podczas których protestowano przeciwko ograniczeniu wstępu do siedziby parlementu dla dziennikarzy.

A Waszym zdaniem to była awaria czy zamach stanu?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #TV