02.01.2018 16:04

5 najsłynniejszych przypadków pojawienia się UFO w Polsce

Dziwnym zbiegiem okoliczności, większość przypadków manifestacji UFO zdarza się w Stanach Zjednoczonych. Tak przynajmniej wynika z tysięcy filmów opowiadających o porwaniach przez obcych, zielonych ludzikach, latających spodkach i innych historiach w tym klimacie. Ale czy pozaziemskie cywilizacje są tylko tworem wyobraźni reżyserów?

5 najsłynniejszych przypadków pojawienia się UFO w Polsce
foto: East News

20 czerwca 2017 roku grupa hakerska Anonymous opublikowała 12-minutowy film, podsumowujący ich włamanie na serwery NASA. Według Anonymous, Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej szykuje się do ujawnienia informacji na temat istnienia życia pozaziemskiego.

Informację tę potwierdził profesor Thomas Zurbuchen: Jesteśmy na granicy dokonania jednego z największych bezprecedensowych odkryć w historii - stwierdził rzecznik NASA.

Wbrew pozorom Obcy nie buszują tylko i wyłącznie w okolicach Strefy 11. Zobaczcie najgłośniejsze przypadki spotkań z UFO w Polsce:

1. Incydent w Emilcinie

10 maja 1978 roku 71 letni wówczas Jan Wolski wracał konnym wozem do domu przez las. Po drodze spotkał dziwne istoty oraz ich pojazd.

Brzmi śmiesznie? Jest to jednak jeden z najgłośniejszych i najlepiej udokumentowanych naukowo przypadków związanych z doniesieniami o spotkaniach z UFO i jego pasażerami w Polsce. Pan Wolski opowiedział, że najpierw spotkał dwóch kosmitów na drodze, potem został zabrany do ich pojazdu, dokładnie przebadany i wypuszczony.
Z zeznań Jana Wolskiego wynika, że najpierw spotkał dwóch kosmitów na drodze, a później wraz z nimi wsiadł do unoszącego się nad ziemią pojazdu, gdzie dwoje innych obcych uważnie go zbadało. Po wszystkim Wolski wrócił do domu. Prosty rolnik z podstawowym wykształceniem dokładnie opisał wygląd kosmitów. Istoty miały około 1,5 metra wzrostu, miały oliwkowozielone twarze, skośne oczy i wystające kości policzkowe. Ubrane były w kombinezony, które na plecach miały coś w rodzaju garba.

Incydentem natychmiast zainteresował się Zbigniew Blania-Bolnar, polski socjolog, jeden z najbardziej znanych ufologów w Polsce. Czynności badawcze objęły szereg badań w tym przeprowadzenie testu Apercepcji Tematycznej, zbadanie Wolskiego za pomocą Skali Inteligencji dla Dorosłych Weschlera, przeprowadzenie Testu Ślepoty Barw oraz pomiarów psychogalwanometrycznych. Wykonano także szereg eksperymentów klinicznych, badań psychiatrycznych, neurologicznych, okulistycznych oraz laryngologicznych. Zbadano również szczegółowo drzewa i roślinność, w pobliżu których, według relacji, unosił się obiekt. Zdaniem specjalistów tzw. incydent emilciński, stanowi autentyczny przypadek bliskiego spotkania trzeciego stopnia. Przez 40 lat nikomu nie udało się podważyć tej teorii, co więcej z inicjatywy członków Fundacji Nautilus, 15 października 2005 we wsi stanął pomnik na pamiątkę tego wydarzenia.

foto: EAST NEWS

2. Gdynia

Tuż po 6:00 rano 21 stycznia 1959 roku, tajemniczy obiekt w kształcie spodka runął wprost do Bałtyku w gdyńskim porcie. Stało się to na oczach wielu świadków, którzy rozpoczęli właśnie pracę na rannej zmianie. Według ich relacji pojazd był dość duży, miał pomarańczowy kolor i otaczało go czerwone światło. Wszystkiemu towarzyszy potworny zgrzyt i huk. Jeden z pracowników, Jan Blok, natychmiast biegnie zgłosić zdarzenie do komendy Milicji Obywatelskiej. Milicjanci sądząc, że to pewnie atak wrogich sił, wzywają Służby Bezpieczeństwa. Tymczasem SB-cy wyciągają z wody pojemnik.

Inżynier portowy Alojzy Data stwierdził:

"

Był to walcowaty, jakby z folii szklanej wypełniony rdzawą cieczą o wiele cięższą od wody. Nasze laboratorium bardzo bało się sprawdzić ten pojemnik. Wie pani, po wojnie dno morza usiane było różnymi świństwami. Podejrzewano, że to może być iperyt albo fosgen. "

Niestety, nigdy później nie udało się zbadać dziwnego znaleziska, ani tego co tak naprawdę zawierał. Pojemnik zarekwirował bowiem Urząd Bezpieczeństwa. Zagraniczne media, które w tym czasie szeroko opisywały i komentowały wydarzenie, wspominały także o obcym, który trafił do szpitala. Jednak tych informacji nie sposób udowodnić.

Dwa dni później redaktorzy „Głosu Wybrzeża” i „Wieczoru Wybrzeża” zaczęli odbierać telefony od zaniepokojonych mieszkańców, którzy opowiadali z przerażeniem o dziwnych obiektach latających nad miastem. Obie gazety napisały o tym na swoich łamach. Należy pamiętać o jednym - prasa w czasach PRL była cenzurowana. Pilnowano w taki sposób ustrój socjalistyczny był przedstawiany w gazetach. Starannie zwalczano zabobony i dekadencję, więc nikt z Redaktorów nie odważyłby się umieścić takich informacji, bez dokładnego sprawdzenia faktów, zaś żaden cenzor nie dopuściłby do wydrukowania tego w prasie.

3. Czaplinek

Czaplinek leży na Pojezierzu Drawskim, między jeziorami Drawsko a Czaplino. To tam wykonano pierwsze w Polsce oraz jedno z pierwszych na świcie zdjęć UFO. Przedstawia ono spory dysk lecący nisko nad ziemią. Był rok 1947, więc absolutnie nikt nie miał pojęcia o jakiejkolwiek obróbce zdjęć.

foto: ufocasebook.com

Na tym jednak nie koniec. Kosmici w szczególny sposób upodobali sobie tą miejscowość. Przez lata okoliczni mieszkańcy często wspominali o dziwnych obiektach w okolicy lecz aż do 2012 roku nikomu nie udało się nagrać dowodów potwierdzających te opowieści. Latem 2012 roku manifestacje nasiliły się na tyle, że udało się je nagrać. Na przełomie lipca i sierpnia wielokrotnie obserwowano niezidentyfikowane obiekty, co możecie zobaczyć na poniższym filmie:

4. Wylatowo

Wieś leżąca w południowo-zachodniej części województwa kujawsko-pomorskiego, nad rynnowym Jeziorem Szydłowskim i niewielką strugą Panną Południową. Wylatowo często nazywane jest polskim Roswell. Od 2000 roku stało się bowiem Mekką dla ludzi zainteresowanych zjawiskami paranormalnymi, ufologów i badaczy zjawisk niewyjaśnionych.

Dzieje się tak za sprawą tzw. piktogramów. Kręgi w zbożu pojawiały się tam regularnie w latach 2000 - 2005, lecz pojedyncze przypadki zdarzają się w tej okolicy niemal do dziś. Jednak pierwsze doniesienia i dziwne, niewyjaśnione historie miały miejsce w tej okolicy już w okresie drugiej wojny światowej i tuż po jej zakończeniu.

5. Muszyna

Miejscowość położona w Tatrach, tuż przy granicy ze Słowacją, również była świadkiem wydarzeń paranormalnych.

To właśnie tu wykonano kolejne zdjęcie przedstawiające UFO w Polsce. I po raz kolejny miało to miejsce w czasach, kiedy nikomu nie śniło się nawet o Photoshopie. 22 grudnia 1958 roku przebywał na urlopie Muszynie doktor Stanisław Kowalczewski. Około godziny piętnastej zaaferowany nietypowym zabarwieniem nieba od strony południowej, postanowił utrwalić niecodzienny widok na kliszy, robiąc zdjęcie z okna swego mieszkania w Muszynie.

Zanim ustawił aparat zobaczył jak chmura nad górą zabarwiła się nagle na żółtawy, wpadający w pomarańczowy kolor. W pierwszej chwili sądził, że to słońce, lecz po wywołaniu na fotografii zobaczył coś niesamowitego. Znajdował się na niej obiekt w kształcie spodka z kopułą na górze.

Analizą zdjęcia i relacji świadka zajęli się prof. Włodzimierz Zonn i Jerzy Pokrzywnicki.  Fotografia ukazała się w prasie codziennej, miedzy innymi w „Stolicy” i „Życiu Warszawy”.

foto: wiki.meteoritica.pl
Romana Makówka
Tagi: Archiwum Tajemnic