16.05.2018 17:18

Boy In The Box: Zagadka Nieznanego Dziecka Ameryki wciąż czeka na wyjaśnienie

Ponad 60 lat temu w Filadelfii znaleziono zwłoki niezidentyfikowanego chłopca, spoczywające w kartonie po kołysce. Tożsamość „Dziecka w Pudełku”, jak również jego mordercy nadal pozostają tajemnicą.

Boy In The Box: Zagadka Nieznanego Dziecka Ameryki wciąż czeka na wyjaśnienie
foto: Maria Godfrida / Pixabay

25 lutego 1957 roku, w dzielnicy Filadelfii o nazwie Fox Chase, w lasku przy Sasquehanna Road dokonano wstrząsającego znaleziska. Dziwny obiekt zauważył przechodzący obok student. Przekonany był, że to kłusownicza pułapka na małe zwierzęta, ale kiedy podszedł bliżej dostrzegł, że to po prostu zwykły karton. Wiedziony ciekawością zajrzał do wnętrza i odkrył, że w środku znajdują się owinięte w koc, nagie zwłoki dziecka.

Boy In The Box – Dziecko w pudełku

Dopiero dzień później wstrząśnięty student zaalarmował policję. Tego samego dnia rozpoczęto śledztwo. Przeprowadzono obdukcję ciała, która wykazała, że chłopiec miał od 3 do 7 lat, był jednak zdecydowanie za mało wyrośnięty, jak na swój wiek. Prawdopodobnie fakt te wynikał z niedożywienia, co mogło wskazywać na to, że pochodził z ubogiej rodziny. W przełyku chłopca znaleziono ślady wymiotów – zapewne odżywiał się gotowaną fasolą. Prawdopodobnie chorował na oczy.

Ciało chłopca nosiło liczne rany i znamiona. Na jego klatce piersiowej, kostce i w okolicach pachwiny miał ślady pooperacyjne, a pod brodą znamię w kształcie litery L. Zapewne przeszedł też transfuzję krwi. Już po jego śmierci ktoś obciął mu paznokcie oraz włosy – do ciała przyczepiło się kilka kosmyków. Miał także osobliwie wyregulowane brwi.

Dziecko miało pomarszczoną skórę na dłoniach i stopach, jakby w efekcie długotrwałego przebywania w wodzie. Śledczy ustalili, że śmierć chłopca mogła być wynikiem silnego uderzenia w głowę.

Nieznane Dziecko Ameryki – kto je zabił?

Policja bacznie przyjrzała się kocowi i kartonowi po kołysce, mając nadzieję, że w ten sposób uda jej się zlokalizować morderców. Niestety lokalny sklep, w którym zakupiono kołyskę nie gromadził nazwisk klientów – to mógł być każdy. W pobliżu miejsca, gdzie odnaleziono ciało zarządzono dalsze poszukiwania, ale 270 policjantom udało się znaleźć jedynie szalik, czapkę z daszkiem i serwetkę. Nie na wiele to pomogło.

Funkcjonariusze byli w kropce. Aby zdobyć jakiekolwiek informacje na temat chłopca, zdecydowali się nawet na kuriozalny pomysł – przebrali ciało chłopca w dziecięce ubranka, a jego fotografia trafiła rozwieszane w mieście plakaty. Ulotki z podobizną dziecka dołączano nawet do wszystkich rachunków w mieście. Nawet to na nic się nie zdało – żaden z mieszkańców przeszło dwumilionowej Filadelfii nie poświadczył, że je kiedykolwiek widział. Media, szeroko komentujące sprawę, nazwały je „Nieznanym Dzieckiem Ameryki”.

BoyInBoxPoster

24 lipca 1957, po kolejnych bezowocnych wysiłkach policji, próbującej odnaleźć mordercę, ciało chłopca spoczęło wreszcie w grobie. W 1998 roku, po 41 latach je ekshumowano. Policja miała nadzieję, że postępy kryminalistyki, związane z badaniami nad DNA pomogą rzucić na sprawę nowe światło. Materiał genetyczny pobrano z zęba ofiary, ale jego porównanie z policyjną bazą DNA nie dało żadnych wyników.

Jak zginął Boy In The Box? - teorie

 Do dnia dzisiejszego nie udało się ani odkryć tożsamości chłopca, ani tym bardziej odnaleźć jego zabójcy. Powstało jednak kilka teorii, próbujących wytłumaczyć zagadkę. Podejrzewano mieszkających nieopodal opiekunów rodziny zastępczej. W ich domu rzeczywiście znaleziono kołyskę, do której pasował karton, ale przecież takich kołysek mogły być setki w domach filadelfijczyków. Niczego nie wyjaśniały również koce bardzo podobne do tych, w których znaleziono chłopca. Koroner Remington Bristow, który w 1960 roku poszukiwał tam śladów zbrodni stwierdził, że dziecko mogła urodzić pasierbica właściciela domu i głowy rodziny zastępczej, ale nie miał na to twardych dowodów.

Bardziej szokująca teoria wypłynęła w 2002 roku. Kobieta, która przedstawiła się tylko inicjałem M. wyznała, że jej matka wykorzystywała ją w dzieciństwie jako seksualną niewolnicę. W 1954 roku matka miała kupić chłopca o imieniu Jonathan od jego rodziców. Według relacji M. spotkał go podobny los, co nią samą – przez dwa i pół roku miał być ofiarą molestowania seksualnego.

Pewnego dnia Jonathan, jedząc gotowaną fasolę, zwymiotował w kuchni. Wściekła „właścicielka” chłopca pobiła go do nieprzytomności, a potem zabrała do kąpieli. Dziecko miało umrzeć w wannie. Po jego śmierci matka M. obcięła mu włosy, by utrudnić jego identyfikację, a następnie poprosiła przejeżdżającego kierowcę ciężarówki, by podwiózł ją do lasu z kartonem. Mężczyzna nie widział w tej prośbie nic podejrzanego.

Relacje M. w wielu punktach są zbieżne z wynikami sekcji zwłok chłopca – wyjaśniają między innymi wymiociny w przełyku, zmarszczki na dłoniach i stopach oraz liczne rany. Nie uwierzono jednak kobiecie, ponieważ była uznawana za chorą psychicznie. Podczas wizji lokalnej policjanci nie znaleźli w domu nic podejrzanego, a sąsiedzi mieszkający obok zeznali, że często go odwiedzali i nigdy nie dostrzegli w nim obecności żadnego chłopca.

Jeszcze inną teorię wysunął Frank Bender, który zasugerował, że chłopiec był wychowywany jako dziewczynka, co tłumaczyłoby wyregulowane brwi. Niektórzy wysuwali też przypuszczenia, że blizny były pamiątką po eksperymentach medycznych, jakim go poddano. Także i tych teorii nie dało się jednak udowodnić. Choć od śmierci Chłopca w Pudełku minęło 61 lat, wciąż nie wiemy, kim był i jak zginął. Sprawa pozostaje jedną z najsłynniejszych kryminalnych zagadek USA.

Maciej Koprowicz
Tagi: #adrenalina #Archiwum Tajemnic