29.04.2019 14:11

Tajemnicze morderstwo na farmie Hinterkaifeck. Kto zamordował rodzinę Gruberów?

Od zbrodni na farmie Hinterkaifeck minęło już 97 lat, ale do dzisiaj nic nie zostało dokładnie wyjaśnione. Co wydarzyło się na farmie i kto stoi za morderstwem, które jest uważane za jedno z najbardziej zagadkowych w historii Niemiec?

Farma Hinterkaifeck
fot: shutterstock.com

Farma Hinterkaifeck była zlokalizowana około 70 kilometrów od Monachium, a 31 marca 1922 roku na jej terenie doszło do zbrodni, która jest uważana za jedną z najbardziej tajemniczych w historii Niemiec. Tego dnia cała rodzina Gruberów, razem ze służącą, została zamordowana kilofem. Do dziś oficjalnie nie potwierdzono, kto stoi za tak okrutnym czynem. Zacznijmy jednak od początku...

Trupia farma
Trupia farma
Przeczytaj także Trupia farma - przerażający teren badań naukowców. Co się na nim znajduje?

Rodzina Gruberów nie należała do najbardziej lubianych w okolicy. Głowa rodziny, Andreas, był uważany za gburowatego i opryskliwego mężczyznę. Jego żona, Cecylia, była starsza od męża o 10 lat i nie była za często widywana w okolicy. Większość czasu spędzała w domu, bo była dość chorowita. Para miała córkę, Viktorię, która niedługo po wejściu w  dojrzałość, wyjechała z domu. Wyszła za mąż za Karla Gabriela, który zmarł podczas I Wojny Światowej. Kobieta została sama ze swoją córką, z którą wróciła do rodzinnego domu. Kiedy córka Viktorii, Cecylia, miała 5 lat, urodził się Jozef. Z tym są związane pierwsze kontrowersje dotyczące całej rodziny Gruberów. Dziecko podobno było owocem kazirodczego związku z ojcem, Andreasem.

Morderstwo na farmie Hinterkaifecka. Zagadka kryminalna XX wieku

W domu Gruberów pracowała również gosposia, która pół roku przed masakrą, zrezygnowała z tego dorobku. Według kobiety dom, w którym mała okazję przebywać, był nawiedzony. Mówiła, że ze strychu dochodzą dziwne, niepokojące dźwięki. Według niej wieczorami można było usłyszeć odgłosy stukania. Zwierzęta były osowiałe, płochliwe. Wszystkie urządzenia w domu szybko się psuły i przestawały działać. Zapalone świece gasły, a przedmioty same się przemieszczały. Ponadto według kobiety, każdego wieczoru na skraju lasu można było dostrzec mężczyznę, który bacznie przyglądał się gospodarstwu.

Parę dni przed zbrodnią, Pan Gruber dostrzegł ślady krwi na śniegu, które prowadziły do domu, ale już z niego nie wychodziły. Z domu zniknął klucz do głównego wejścia, zamek do szopy z narzędziami został wyłamany, a bydło zostało odwiązane. Ponadto sam gospodarz mówił sąsiadom, że ze strychu dochodzą go dziwne dźwięki. Mężczyzna wielokrotnie sprawdzał poddasze, ale nie znalazł niczego podejrzanego. W dniu straszliwej zbrodni do gospodarstwa przyjechała nowa gosposia.

Morderstwo na farmie Hinterkaifecka. Co wydarzyło się w nocy 31 marca 1922 roku?

Śledczy ustalili, że wieczorem, 31 marca 1922 roku, Viktoria natknęła się na kogoś w stodole. Sprawca najpierw udusił kobietę, a później uderzył ją w głowę kilofem. Do stodoły udała się Cecylia. Matka kobiety poszła sprawdzić, co się dzieje, ale niestety również została zaatakowana. Za żoną udał się Andreas, którego spotkał taki sam los. Nie wiadomo, czy ludzie zostali wabieni przez mordercę. Ostatnią ofiarą w stodole była 7-letnia Cecylka. Według śledczych cios, który zadał sprawca, nie był na tyle mocny, żeby dziecko zmarło od razu. Wnuczka Gruberów żyła jeszcze przez kilka godzin. Dziecko nie potrafiło poradzić sobie z bólem głowy i zaczęło wyszarpywać sobie włosy.

W domu była gosposia i najmłodszy syn Viktorii, Jozef. Kobieta została zamordowana tym samym narzędziem, co reszta domowników. Jej ciało leżało przy swoim łóżku. Sprawca nie chciał patrzeć na to, co robi małemu Jozefowi, więc przykrył kojec sukienką matki chłopca.

Dopiero po 4 dniach odkryto, że cała rodzina i służąca zostali zamordowani. Co najdziwniejsze, po morderstwie ktoś żył w gospodarstwie Gruberów. Bydło było karmione i pojone, krowy zostały wydojone, a psy wyczesane i najedzone. Zapas chleba, który przygotowała sobie rodzina Gruberów, został zjedzony, a mięso, które było w spiżarni, pokrojone. Ponadto sąsiedzi widzieli dym, który wydobywał się z komina w ciągu tych czterech dni.

Jednak nieobecność małej Cecylii w szkole zaniepokoiła nauczycieli, a to, że rodzina nie przyszła na niedzielną mszę do kościoła, było co najmniej dziwne dla mieszkańców. Listonosz zauważył, że gazety, które prenumerowali Gruberowie, leżały nietknięte pod domem. Dopiero 4 kwietnia 1922 roku odkryto zwłoki domowników.

Zobacz także: >>Czy w Koszalinie grasuje klaun-morderca?<<

Morderstwo na farmie Hinterkaifecka. Kto był mordercą?

Gdy policjanci przybyli na miejsce, przeszukali dom i odnaleźli ciała. Ofiary, które znajdowały się w szopie, były przykryte. Sąsiedzi zeznali policji, że zanim doszło do zbrodni, gospodarz skarżył się na hałas, który dobiegał ze strychu. Okazało się, że na poddaszu było rozłożone małe stogi siana, żeby wygłuszyć kroki. Dachówki na dachu były poprzekrzywiane, a z okna zwisała lina. Nie wiadomo, czy morderca wszedł po niej na strych, czy uciekał tym sposobem z domu.

Policja wykluczyła morderstwo na tle rabunkowym, ponieważ z domu nie zniknęły żadne kosztowności. Zastawa stołowa, pieniądze i biżuteria zostały na swoim miejscu. Wszystko więc wskazywało na osobiste porachunki. Podejrzewano sąsiadów, bo wiadome było, że rodzina nie utrzymywała z nimi najlepszych kontaktów. W końcu lekarz postanowił sam dojść do tego, co się wydarzyło tamtej nocy. Wszystkim ofiarom odciął głowy. Jedne źródła podają, że wysłał je do jasnowidza.

Sprawę zamknięto w latach 50. ale w 1977 roku, 58 kilometrów od miejsca zbrodni, postanowiono zburzyć kościół, który jak się później okazało, skrywał tajemnicę. Podczas wyburzania znaleziono zdjęcie rodziny Gruberów z notatką, w której było napisane, że rodzina przynosiła hańbę całej okolicy, że byli zazdrośnikami, lichwiarzami, a kara boska spotka ich w ciągu jednego roku.

W końcu sprawę przekazano studentom prawa, którzy na ochotnika podjęli się jej rozwiązania. Przyszli prawnicy doszli do rozwiązania, które nigdy nie zostało oficjalnie potwierdzone. Rodzinę Gruberów prawdopodobnie zamordował Lorenz Schlittenbauer. Mężczyzna na krótko związał się z Viktorią, która chciała od mężczyzny pobierać alimenty na Jozefa. Podejrzenia na tego mężczyznę kieruje również fakt, że wszystkie ciała były przykryte, a więc zbrodnię popełnił ktoś, kto mógł znać ofiary i nie chciał patrzeć na nie po morderstwie. Prawdopodobnie kłótnia z Viktorią w stodole wymknęła się spod kontroli. Tego tropu nigdy oficjalnie nie potwierdzono więc pozostaje nam jedynie domyślać się, co naprawdę wydarzyło się 31 marca 1922 roku.

Zobacz także: >>Kim są dzieci z czarnymi oczami? Przerażająca miejska legenda<<

Tagi: Archiwum Tajemnic