17.07.2018 18:03

Klątwa obrazu „Płaczący chłopiec”. Czy portret powoduje pożary?

W latach 80. ubiegłego wieku Wielką Brytanię nawiedziła fala pożarów, w których masowo płonęły domy. Praktycznie w każdym wypadku z tragedii wychodził cało jeden przedmiot – obraz, przedstawiający płaczącego chłopca.

Płaczący chłopiec
foto: kadr z wideo ScareTheater „The Crying Boy Painting Curse"

Nawiedzone domy i okrutni mordercy to nie wszystko. Zło często czyha na nas w najmniej oczekiwanym miejscu. Demony lubią ukrywać się w pozornie nieszkodliwych przedmiotach, takich jak taśmy filmowe, dziecięce zabawki czy nawet zwykłe elementy garderoby. Pisaliśmy już wcześniej o nawiedzonych lalkach. Teraz przyszedł czas na dzieła sztuki. Poznajcie tajemniczą historię obrazu, który wielu uznaje za przeklęty.

Niewyjaśnione pożary w Wielkiej Brytanii

W 1985 roku Wielką Brytanię ogarnęła fala pożarów. W jednym ze zniszczonych domostw dokonano zaskakującego odkrycia. Otóż jeden z przedmiotów należących do domowników przetrwał, był to obraz, przedstawiający małego chłopca.

Zastanawiacie się jakim cudem kawałek pomalowanego płótna, oprawiony w drewnianą ramę nie został strawiony przez ogień? Alan Wilkinson, obecny na miejscu strażak, zeznał, że w przeszłości widział już tego typu sytuacje, w których domostwa były doszczętnie niszczone przez pożary niewyjaśnionego pochodzenia. W każdym przypadku jedynym ocalałym przedmiotem była replika obrazu.

Tajemniczy obraz „Płaczącego chłopca” - skąd się wziął?

Istnieje wiele teorii na temat powstania „Płaczącego chłopca”. Jedna z nich mówi, że stworzył go Hiszpan, Franchot Seville. Ponoć pewnego dnia znalazł on na ulicy dziecko. Chłopiec miał podobno na imię Don Bonillo i był sierotą. Jego rodzice zginęli w pożarze. Po ich śmierci dziecko tułało się po różnych miejscach aż do momentu spotkania z Sevillem. Artysta postanowił je przygarnąć. Namalował też portret chłopca. 

Na Niedługo potem cały jego warsztat stanął w płomieniach. Według niektórych wersji tej historii wściekły malarz obwinił o tragedię Dona i wypędził go z domu. Sprzedał również swoje jedyne ocalałe dzieło – jego podobiznę. Podobno gdziekolwiek przebywało, w nieznanych okolicznościach wybuchał pożar. Porzucony przez malarza mały Don, przepadł bez śladu.

Płaczący chłopiec

 Inna opowieść przypisuje autorstwo obrazu włoskiemu malarzowi, Giovanniemu Bragolinowi, który w latach 50. stworzył całą serię prac z podobiznami płaczących chłopców. Kolekcja liczyła ponad 60 portretów i była reprodukowana na skalę masową. W samej Wielkiej Brytanii sprzedano ponad 50 tysięcy kopii.

Klątwa „Płaczącego chłopca”

W latach 80. portret był bardzo popularny w brytyjskich domach – można go było nawet dostać na większości pchlich targów. Z początku nikt nie podejrzewał, że może on nieść ze sobą klątwę. Gdy jednak kolejne budynki były niszczone przez płomienie, a na miejscu tragedii znajdowano reprodukcje obrazu w praktycznie nienaruszonym stanie, ludzie zaczęli mówić, że jest on przeklęty. Ponoć w środku malowidła uwięziona jest dusza osieroconego chłopca i to właśnie on odpowiedzialny jest za serię przykrych spłonięć.

Temat dość szybko podchwyciły tamtejsze tabloidy. Sprawa nawiedzonego obrazu szczególnie zainteresowała dziennik „The Sun”, który w Halloween urządził nawet… ognisko, podczas którego przerażeni mieszkańcy - właściciele „Płaczącego chłopca” mogli rytualnie palić posiadane przez siebie kopie. Wydarzenie miało pomóc w powstrzymaniu klątwy, jednak dziennikarze przypadkiem sprowadzili nieszczęście również na siebie. Jeden z pracowników redakcji postanowił w ramach żartu powiesić na ścianie replikę przeklętego dzieła sztuki. Redaktor naczelny tabloidu stanowczo nakazał go stamtąd usunąć. Tego samego dnia dom szefa gazety spłonął.

Pożar

Sprawa klątwy „Płaczącego chłopca” jest świetnie znana każdemu Anglikowi, a dziwnych historii związanych z portretem jest wiele i nie dotyczą one tylko pożarów. Ponoć już od samego oglądania malunku ludzie doznają dziwnego uczucia strachu i niepokoju,  nie dziwne więc, że wielu próbowało go zniszczyć. Na fali masowego dewastowania przez Anglików kolejnych replik obrazu, pewien mężczyzna postanowił pomóc swojemu sąsiadowi w pozbyciu się podobizny sieroty. Gdy wrócił do domu, okazało się, że jedno z pomieszczeń stoi w płomieniach.

I chociaż większość tajemniczych tragedii dotyczyła jedynie mienia posiadaczy „Płaczącego chłopca”, zaś oni sami z reguły wychodzili z pożarów co najwyżej z poparzeniami, zdarzały się również przypadki śmiertelne. W wyniku tragedii życie stracił 67-letni William Armitage. Obok jego zwłok znajdował się zachowany w idealnym stanie obraz płaczącej sieroty.

Czy klątwa „Płaczącego chłopca” jest prawdziwa?

Chociaż wszystkie przypadki pożarów, w których przetrwał jedynie portret, są naprawdę niepokojące, szybko znaleziono logiczne wytłumaczenie tego zjawiska. Ponoć „Płaczący chłopiec” był starannie zaimpregnowany, a podczas osuwania się kolejnych ścian płonących budynków spadał twarzą do dołu, co chroniło go przed ogniem.

Wciąż jednak nie wiadomo skąd w Wielkiej Brytanii aż tyle pożarów w podobnym czasie. Być może Brytyjczycy mieli do czynienia z seryjnym podpalaczem? A może jednak klątwa jest prawdziwa? Oceńcie sami. Jeżeli ciekawią was inne tajemnicze historie, takie jak sprawa nawiedzonego domu na Podlasiu czy szpitala psychiatrycznego w Owińskach - zajrzyjcie do Archiwum Tajemnic.

  ZOBACZ TEŻ: Zimny chirurg - historia nekrofila.

Olga Konarzycka
Tagi: Archiwum Tajemnic