12.07.2018 18:03

Najokrutniejsi seryjni mordercy: Tillie Klimek – polska Czarna Wdowa, która truła swoich mężów

Twierdziła, że potrafi przewidzieć śmierć bliskich. Mało kto jednak domyślał się, że tragiczne zgony były efektem starannych planów trucicielki. Poznajcie Tillie Klimek, polkę, która z zimną krwią mordowała kolejnych partnerów wśród chicagowskiej polonii.

Tillie Klimek
foto: shutterstock.com/ kadr z wideo The Monster Guys Episode 050: "Monsters Among Us - Tillie Klimek, The Poison Widow" - The Monster Guys Podcast

W kryminalnej historii Polski na przestrzeni lat zapisało się wielu seryjnych morderców. Niektórzy z nich, jak na przykład Karl Denke, kanibal z Ziębic czy Karol Kot, wampir z Krakowa, popełniali zbrodnie tak okrutne, że szokują one do dziś. Jeżeli jednak myślicie, że okrutne zbrodnie były głównie sprawką mężczyzn, to nie poznaliście jeszcze polskiej Czarnej Wdowy - Tillie Klimek.

Tillie urodziła się w Polsce jako Otylia Gburek. W 1876, gdy miała zaledwie rok, jej rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych i osiedliła się w popularnej wśród Polaków dzielnicy Chicago, Near Northwest Side, nazywanej nawet Polish Downtown. To właśnie tam rozpoczęła swoją przestępczą karierę

Tillie Klimek przepowiadała śmierć swoich mężów

W 1890 roku Tillie wyszła za mąż za Józefa Mitkiewicza. Jeżeli spodziewacie się, że Czarna Wdowa szybko postanowiła pozbyć się małżonka, możecie być nieco zaskoczeni. Ich związek trwał bowiem prawie 25 lat, podczas których doczekali się syna. Po tym czasie Mitkiewicz zmarł wskutek problemów z sercem. Nie było to specjalnie zaskakujące, zważywszy na to, że mężczyzna chorował od dłuższego czasu

Jego bliskich niepokoił za to fakt, iż żona praktycznie przepowiedziała zgon Józefa. Ponoć kilka tygodni wcześniej opowiadała sąsiadom o śnie, w którym to wyraźnie widziała ciało męża oraz datę jego śmierci. Podobno w przeszłości sprawdziła się też jej inna senna przepowiednia – Tillie miała ujrzeć plagę ogarniającą okoliczne psy. Jakiś czas później w sąsiedztwie czworonogi faktycznie zaczęły w tajemniczy sposób dokonywać żywota.

Kolejne ofiary Czarnej Wdowy

Po śmierci męża Tillie doskwierała samotność. Postanowiła więc zwrócić się do biura matrymonialnego. Za jego pośrednictwem poznała Johna Huszkakskiego, a później Josepha Ruskowskiego. Co zadziwiające, obaj mężczyźni zmarli krótko po poznaniu nowego obiektu westchnień.

Warto dodać, iż wszystkich dotychczasowych partnerów Tillie straciła w tym samym roku – 1914. Podobno śmierć każdego z nich, podobnie jak pierwszego małżonka, ukazała jej się we śnie. Ogromną stratę niewątpliwie rekompensowały wdowie całe 3000 dolarów, które otrzymała od ubezpieczycieli swoich zmarłych mężów.

Mijały lata, a z nimi odchodzili kolejni wybrankowie Czarnej Wdowy - panowie Grantowski oraz Meyers. Niepocieszona kobieta wciąż szukała miłości z pomocą biura matrymonialnego. Upragnione szczęście odnalazła w ramionach trzeciego męża, Franciszka Kupczyka.

Kupiła trumnę na przecenie i tańczyła nad grobem męża

Mężczyzna cieszył się dobrym zdrowiem, wydawać by się nawet mogło, że Tillie udało się przerwać trwającą kilkanaście lat złą passę. I chociaż los chwilowo oszczędzał jej małżonka, kobieta zaczęła widywać we śnie zgony innych osób , w tym męża jej kuzynki, Nellie Koulik oraz kilkoro ich pociech. Tillie chętnie dzieliła się nawet kolejnymi przepowiedniami ze swoimi sąsiadami, którzy z czasem zaczęli jej zwyczajnie unikać – każdy bał się, iż wkrótce to on stanie się bohaterem sennej wizji seryjnej wdowy.

Po pewnym czasie nocami ponownie zaczęły nawiedzać ją przerażające obrazy śmierci kolejnego wybranka. Tillie postanowiła podzielić się rewelacjami z Franciszkiem i w zasadzie bez ogródek przepowiadała mu rychły zgon. Kobieta była na tyle pewna swoich przypuszczeń, że korzystając z promocji zakupiła nawet trumnę w cenie 30 dolarów, którą postawiła w piwnicy (!). Była więc doskonale przygotowana na ewentualną tragedię.

Zgodnie z proroczymi słowami swojej żony, Franciszek Kupczyk niedługo później zapadł na zdrowiu. Ogarnięta rozpaczą Tillie, podczas przesiadywania przy jego łożu śmierci znajdowała ukojenie w tworzeniu gustownego żałobnego kapelusza. Jej żałość nie trwała jednak długo. Według świadków tuż po odejściu męża, w pomieszczeniu, w którym znajdowały się jego zwłoki rozbrzmiała żywiołowa muzyka, przy której świeżo upieczona wdowa urządziła sobie prywatną potańcówkę.

Zła sława Tillie Klimek

Sprawa seryjnej wdowy, która przewidziała śmierć każdego ze swych partnerów stała się niezwykle popularna wśród polskiej społeczności mieszkającej w Chicago. Nie trzeba chyba dodawać, że Tillie cieszyła się raczej kiepską reputacją. Podejrzliwi wobec kobiety zaczęli być nawet najbliżsi jej krewni.

trucizna

Tillie Klimek zawsze należycie dbała o finanse. W zasadzie każdy jej partner był majętny lub ubezpieczony na wysoką kwotę. Dziwnym trafem każdy z nich dokonywał żywota krótko po poznaniu Czarnej Wdowy, ale przynajmniej otrzymane w ramach spadku lub polisy pieniądze były w stanie zrekompensować opuszczonej kobiecie żal po stracie kolejnego ukochanego.

Wszyscy sceptycznie nastawieni musieli przeżyć niemały szok, gdy dowiedzieli się o kolejnym adoratorze, który zdecydował się zawalczyć o serce bohaterki kontrowersyjnych plotek. Joseph Klimek za nic miał sobie przestrogi swej rodziny i doprowadził nowy związek na ślubny kobierzec w 1921 roku. Jako, że oboje małżonkowie były już w podeszłym wieku zdecydowali o wspólnocie majątkowej, by w razie niespodziewanej śmierci pozostawić drugiej połówce odpowiednie zabezpieczenie finansowe.

Zbrodnie trucicielki zostają ujawnione

Wkrótce świat poznał straszliwą tajemnicę nieszczęścia kobiety. A wszystko za sprawą ostrożności bliskich jej ostatniego małżonka, Josepha Klimka. Mimo dojrzałego wieku, pan Klimek cieszył się nadzwyczaj dobrym zdrowiem oraz samopoczuciem. Dlatego też jego rodzina była niezwykle zdziwiona nagłą chorobą. Gdy Tillie odmawiała zabrania męża do lekarza, zaniepokojeni krewni na własną rękę zdecydowali się umówić wizytę. To co odkrył doktor szokuje do dziś.

Okazuje się, że Klimek był regularnie podtruwany arszenikiem. Podejrzenia rzecz jasna padły na jego małżonkę. W wyniku odpowiednio szybkiej interwencji lekarskiej mężczyzna wyszedł cało z absurdalnej dla niego sytuacji. W późniejszych zeznaniach tłumaczył policji, że nigdy nie spodziewałby się takiego obrotu wydarzeń.

"

Niczego nie podejrzewałem pomimo tego, że zupa i inne posiłki smakowały dziwnie. Potem zachorowałem. "

Miłośniczka kuchni ze szczyptą arszeniku

Cała sprawa została zgłoszona na policję. W nadziei, że wcześniejsze zbrodnie nie zostaną odkryte przez śledczych podejrzana przyznała się do zarzucanych jej czynów. Funkcjonariusze postanowili jednak dokładniej przeanalizować życiorys pani Klimek, przez co doszli do zaskakujących ustaleń. W wyniku ekshumacji ciał zmarłych partnerów Tillie odkryto przebiegłość i wyrachowanie kobiety.

Okazało się bowiem, że w zwłokach wszystkich mężczyzn znajdowała się potężna dawka arszeniku, zdolna zabić nawet 12 dorosłych osób. Przebiegła zabójczyni działała według precyzyjnie obmyślanego planu. Najpierw nakłaniała swoje ofiary do przepisania jej całego majątku bądź też dużej jego części, a w międzyczasie wzbogacała przygotowywane dla ukochanego posiłki o sporą dawkę zabójczej trucizny.

trucizna

Tillie w ogóle była znana wśród chicagowskiej społeczności jako świetna kucharka – podobno gotowała najlepszy bigos w swojej okolicy, a znajomych chętnie częstowała cukierkami. Problem w tym, że wielu z nich po spożyciu tych smakołyków zapadało na choroby, które ostatecznie pozbawiały ich życia. W taki sposób  kobieta przyczyniła się ponoć do zgonu wielu osób w tym kolejnych adoratorów, sąsiadów, a także okolicznych zwierząt.

Proces Tillie Klimek

Postępowanie sądowe ujawniło, że sławna już w Chicago morderczyni miała liczne naśladowczynie. W związku z tym prasa zaczęła nazywać ją „wysoką kapłanką Sinobrodego”. Skąd to osobliwe przezwisko? Otóż Sinobrody był bohaterem baśni Charles’a Perraulta, zamożnym szlachcicem, wielokrotnie żonatym. Wszystkie jego partnerki znikały w tajemniczych okolicznościach. Dostrzegacie pewne podobieństwo?

Okazało się również, że Nellie Koulik, kuzynka, której kilkoro krewnych odeszło w dziwnych okolicznościach, była wspólniczką Klimek. W 1923 roku obie przestępczynie zostały postawione przed wymiarem sprawiedliwości. Podczas procesu oskarżono je o otrucie łącznie 20 osób, z czego 13 nie przeżyło. Jednak nie wszystkie czyny zostały im udowodnione.

Kobiety do samego końca procesu zaprzeczały stawianym im zarzutom. Co więcej były również przekonane, że zostaną uniewinnione. Tak się jednak nie stało. Klimek i Koulik trafiły do więzienia z kara dożywotniego pozbawienia wolności. I podczas gdy Nellie zakończyła odsiadkę po zaledwie roku, Tillie Klimek spędziła w więzieniu resztę swojego żywota.

Jeżeli szczególnie ciekawią was zabójcze kobiety, zapraszamy również do zapoznania się z historią Elżbiety Batory.

Olga Konarzycka
Tagi: #Archiwum Tajemnic