07.11.2019 00:30

Najokrutniejsi seryjni mordercy: Zdzisław Marchwicki "Wampir z Zagłębia"

Pochodził z patologicznej rodziny, żył w związku pełnym dewiacji seksualnych, był ograniczony intelektualnie. Zabił 14 kobiet. Kim był "Wampir z Zagłębia"?

Wampir z Zagłębia
foto: kadr z wideo

Dokładnie 55 lat temu Śląsk ogarnęła trwająca 6 lat psychoza strachu. 7 listopada 1964 roku w Dąbrówce Małej doszło do zabójstwa Anny Mycek. Była to pierwsza ofiara "Wampira z Zagłębia". Od tego momentu do 1970 doszło do 21 napadów przypisywanych jednemu sprawcy. 14 z nich było śmiertelnych.

Wszystkie ofiary były traktowane w taki sam sposób. Napastnik ogłuszał je silnym ciosem w głowę. Gdy myślał, że ofiara nie żyje, zdejmował im bieliznę i okaleczał narządy rodne, po czym uciekał. Nigdy nie doszło do gwałtu, nigdy nie znaleziono również nasienia sprawcy. Na miejsce ataku wybierał odludne miejsca.

Operacja "Anna"

Przez wiele lat Milicja i psychologowie nie mogli sprofilować zabójcy. Nie potrafili także zrozumieć jego zachowania. Pół wieku temu uważano bowiem, że powodem napaści może być jedynie rabunek lub akt seksualny.

Najstarsza ofiara miała 50 lat, najmłodsza zaledwie 17. Nic ich nie łączyło. Jedne były niskie, inne wysokie, chude, tęgie, rudowłose i blondynki. Różnej postury i różnie ubrane. Nie miały wspólnego mianownika.

Mieszkańcy Zagłębia żyli w ciągłym strachu. Ktoś puścił plotkę, że morderca zobowiązał się zamordować 1000 kobiet na Tysiąclecie Państwa Polskiego.

Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach ufundowało nagrodę w wysokości jednego miliona złotych dla osoby, która pomoże w schwytaniu mordercy.

Najokrutniejsi seryjni mordercy: Karl Denke - sprzedawca wyrobów z ludzkiego mięsa z Ziębic
Najokrutniejsi seryjni mordercy: Karl Denke - sprzedawca wyrobów z ludzkiego mięsa z Ziębic
Przeczytaj także Najokrutniejsi seryjni mordercy: Karl Denke - sprzedawca wyrobów z ludzkiego mięsa z Ziębic

W całej Polsce wybuchła panika. Kobiety bały się wychodzić po zmroku. Niektóre zakłady pracy wynajmowały autobusy, którymi odwożono pracownice do domów. Rozpowszechniano także ulotki ostrzegające przed przebywaniem w ustronnych miejscach.

17. ofiarą okazała się bratanica Edwarda Gierka, ówczesnego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach. Inna z ofiar, Jadwiga Sąsiek, była krewną dwóch komendantów Milicji i siostrą dyżurnego na komisariacie w Będzinie. Zatrzymanie zwyrodnialca stało się więc dla organów ścigania sprawą priorytetową.

Operacją o kryptonimie "Anna" kierował kapitan Jerzy Gruba, który zaangażował w nią ogromne rzesze funkcjonariuszy i specjalistów kryminalistyki oraz kryminologii. Śledztwem zajmowało się naraz około tysiąca osób.

Do typowania podejrzanych został nawet użyty komputer, a jednym z konsultantów był amerykański specjalista, doktor John A. Brussell, który pomógł w ujęciu "Dusiciela z Bostonu".

Jednak mimo wysiłków wszystkich służb sprawa okazała się niezwykle trudna do rozwiązania.

Pierwszy trop "Wampira z Zagłębia"

Pierwszy przełom w śledztwie nastąpił po śmierci Jadwigi Kucianki. Tuż po jej zabójstwie 4 marca 1970 roku zatrzymany został malarz pokojowy Piotr Olszowy z Sosnowca, który przyznał się do winy.

Po długim i mozolnym przesłuchaniu wypuszczono go jednak na wolność. Kilka dni później Milicja otrzymała anonim, którego autor twierdził, że nie będzie już nigdy zabijał.

W nocy z 14 na 15 marca 1970 roku domniemany seryjny zabójca zabił żonę, dwójkę dzieci, oblał się benzyną i podpalił we własnym domu. Pożar doszczętnie strawi wszystkie potencjalne dowody na jego udział w zbrodniach.

Funkcjonariusze jednak byli pewni, że był to mylny trop.

Aresztowanie "Wampira z Zagłębia"

Zdzisław Marchwicki został aresztowany 6 stycznia 1972 w Dąbrowie Górniczej dokładnie po 7 latach i 2 miesiącach od pierwszego zabójstwa. "Wampira z Zagłębia" zatrzymano zaraz po tym, jak jego żona złożyła zawiadomienie do Milicji Obywatelskiej o znęcaniu się nad nią i dziećmi.

W maju 1972 aresztowani zostali także bracia Zdzisława: Jan i Henryk. Ich siostra Halina Flak została aresztowana w lipcu 1972, a jej syn Zdzisław Flak w listopadzie 1972. Ostatniego aresztowania dokonano w grudniu 1972, osobą tą był kochanek Jana MarchwickiegoJózef Klimczak. Dwóch braci Zdzisława – Jana i Henryka – oskarżono o udział w morderstwie Jadwigi Kucianki.

W toku śledztwa żadna z kobiet, które przeżyły napaść, nie rozpoznała w Marchwickim napastnika. Jednak u członków rodziny seryjnego mordercy znaleziono rzeczy, które należały do zabitych kobiet, a także pejcz, którym została zabita jedna z ofiar.

Proces Zdzisława Marchwickiego

Proces zbrodniarza miał charakter poszlakowy i trwał prawie trzy lata. Rozprawy odbywały się w hali widowiskowej klubu zakładów "Silesia" i sprzedawano na nie bilety wstępu.

28 lipca 1975 roku sąd skazał Marchwickiego na karę śmierci. Wyrok na "Wampirze z Zagłębia" wykonano w milicyjnym garażu w Katowicach, 26 kwietnia 1977. Na najwyższy wymiar kary skazany został również jego brat Jan, jako namawiający do zabójstwa Jadwigi Kucianki.

Jednak wątpliwości czy Marchwicki rzeczywiście był Wampirem, pojawiły się jeszcze w latach 70. W śledztwie pojawiła się bowiem masa nieścisłości.

Część milicjantów i dziennikarzy było zdania, że skazany zamordował tylko jedną, ostatnią ofiarę. Duża grupa ludzi była przekonana, że w sprawie Wampira chodzi o skazanie kogokolwiek, byle tylko odnotować triumf władzy. W czasie procesu zrezygnował także jeden z prokuratorów zajmujących się Marchwickim, Leszek Polański.

Proces miał charakter poszlakowy i trwa prawie trzy lata. Wampir został skazany głównie na podstawie profilu psychologicznego, co nigdy nie powinno służyć jako podstawa do wyroku, a jedynie jako środek pomocniczy.

Cała procedura przypominała igrzyska dla mas i miała na celu pokazanie skuteczności ówczesnej władzy.

Pozostała część patologicznej rodziny otrzymała karę więzienia. Braci Marchwickich pochowano w nieoznakowanych mogiłach. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Jednak nie na długo.

Inspiracja zbrodnią

Jak wspominaliśmy wcześniej, proces Zdzisława Marchwickiego był otwarty i właściwie każdy mógł w nim uczestniczyć. Wśród widzów znalazł się młody robotnik z Bytomia, Joachim Knychała.

Przez cały proces zachodził w głowę, jakim cudem otumaniony i niezbyt lotny seryjny zabójca bezkarnie zabijał i za każdym razem wymykał się organom ścigania. Był zazdrosny o jego "sławę".

Jednocześnie z ogromną przyjemnością przysłuchiwał się szczegółowym opisom przerażających zbrodni. Uznał, że mógłby to zrobić znacznie lepiej. Jego pierwszą ofiarą była Mirosława Sarnowska, główny świadek w sprawie zabójstwa Jadwigi Kucianki.

Tu zaczyna się historia "Wampira z Bytomia", którą opowiemy Wam w jednym z kolejnych odcinków Archiwum Tajemnic.

Zobacz również: Najokrutniejsi seryjni mordercy: Edmund Kolanowski - nekrofil z Poznania

Tagi: Archiwum Tajemnic