18.05.2018 13:32

Największe tajemnice i legendy „niezatapialnego” Titanica. Które mogą być prawdziwe?

15 kwietnia 2012 roku mięło 100 lat od daty zatonięcia Titanica, jednak jedna z największych katastrof na morzu nadal wzbudza ogromne emocje i zainteresowanie. Powszechnie uznawany za cud techniki statek, określany był jako największy, najpiękniejszy i najbardziej luksusowy. Nie na próżno armator White Star Line nadał mu imię na cześć pradawnych tytanów, istot niezniszczalnych o nadludzkich mocach. 

Największe tajemnice i legendy „niezatapialnego” Titanica. Które mogą być prawdziwe?
foto: Shutterstock / Obraz „Sinking of the Titanic" Willy'ego Stowe'a

W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912, podczas swojego dziewiczego rejsu na trasie Southampton - Cherbourg - Queenstown - Nowy Jork RMS Titanic zderzył się z górą lodową i zatonął. Zginęło Spośród pasażerów i załogi statku zginęło ponad 1500 osób. Tyle oficjalnych informacji. Ale czy aby na pewno przyczyną zatonięcia Titanica była góra lodowa? Dziś przedstawimy Wam kilka teorii spiskowych i legend dotyczących tej tragedii.

Niezaspokojone ambicje kapitana Edwarda Smitha

Pierwsza i najbardziej rozpowszechniona legenda mówi o zakładzie kapitana statku Edwarda Smitha, który pragnął pobić rekord przepłynięcia Atlantyku i zdobyć Błękitną Wstęgę. Kapitan zwiększył szybkość okrętu do takiego stopnia, że nie był on w stanie w porę wyminąć góry lodowej. Jak na owe czasy, statek był bardzo szybki, bo płynął z prędkością maksymalną 22 węzłów, czyli ok. 40 km/h ale patrząc z dzisiejszej perspektywy była to prędkość, która już nie robi specjalnego wrażenia.

Edward_J._Smith

Tajemniczy statek widmo

Kolejna historia opowiada o mirażach, które przeszkodziły marynarzom w prawidłowej ocenie sytuacji. Znajdujący się na bocianim gnieździe członkowie załogi po prostu w porę nie zobaczyli lodowej góry. Co więcej, większość z 704 ocalałych pasażerów statku opowiadała o dziwnej mgle unoszącej się w rejonie katastrofy. Okoliczności przyrody były tak niesamowite, że rozbitkowie widząc statek przepływający w okolicy tuż po katastrofie uznali go za... statek widmo.

Na tym jednak nie koniec. Część ocalałych rozbitków twierdziła, że był to piętnastowieczny galeon, płynący pod pełnymi żaglami. Byli też tacy pasażerowie, którzy przysięgali, że był to prawdziwy statek, który wystrzelił torpedę prosto w Titanica i tym samym spowodował tragedię. Należy wspomnieć, że teoria ta miała duże grono zwolenników, ze względu na fakt, że na okręcie znajdowało się wielu bogatych i niezwykle wpływowych ludzi na których śmierci zależało wielu osobom.

Titanic

Klątwa mumii egipskiej kapłanki

Oto kolejna z historii, która fascynowała ówczesną prasę. Podobno na pokładzie znajdowała się mumia kapłanki Amen-Ra, na którą po śmierci została rzucona klątwa. Każdy kto zbliżył się do sarkofagu umierał w męczarniach. Co więcej, pisarz William Thomas Stead tuż przed katastrofą napisał opowiadanie o młodym archeologu, który odnalazł mumię przeklętej kobiety. W jego historii, muzeum będące w jej posiadaniu, chciało ją wywieźć statkiem do Ameryki i pozbyć się ciążącego nad eksponatem fatum raz na zawsze. W wymyślonym przez niego opowiadaniu statek nazywał się Titanic, jego kapitan nosił nazwisko E.J.Smith, zaś sam pisarz-bohater umarł w męczarniach podczas katastrofy... Przypadek?

Egipska mumia

Pisarze-prorocy kontra katastrofa

Straszliwe wydarzenia przewidział również inny literat, Morgan Robertson. I to dokładnie 14 lat wcześniej. W wydanej w 1898 roku noweli „The Wreck of the Titan or Futility”, opisywał wielką katastrofę na morzu, której bohaterem był gigantyczny, niezatapialny statek pasażerski. Odbywając dziewiczy rejs olbrzym zatonął po zderzeniu z górą lodową, odbierając życie 1531 osobom. Gdy po 14 latach porównano fakty z literacką fikcją, okazało się, że są one zaskakująco podobne.

Zapowiedzi katastrofy Titanica znajduje się również w wierszu „A Thryst” autorstwa amerykańskiej poetki i nowelistki Celii Thaxter, który opowiada o górze lodowej z północy, w którą nocą uderza pasażerski statek. Wiersz kończy strofa: „Przepadli. Wszyscy!”

Titanic tonie

Kuszenie złego losu 

Kolejna teoria mówi o cytatach, które zostały wyrzeźbione na deskach liniowca w czasie budowy. Jeden z nich brzmiał: „Nie ma Boga który by zdołał ten okręt w odmętach morskich pogrążyć". Ponadto w mało widocznym miejscu, została umieszczona figurka diabła a numer na burcie statku w lustrzanym odbiciu brzmiał jak „No Pope”.

Titanic na morzu

Pechowa „panna niezatapialna”

O „pannie niezatapialnej” pisaliśmy już przy okazji przerażających zbiegów okoliczności. Violet Jessop, stewardesa i pielęgniarka, jako jedyna przeżyła wypadki i katastrofy wszystkich trzech linowców typu Olympic. Jedna z teorii, dotyczących zatonięcia Titanica mówi o pechu, który przynosiła Violet wraz ze swoim pojawieniem się na kolejnych rejsach. Czyżby to ona była winna wszystkich katastrof morskich, w których brała udział?

Violet Jessop i tonący Titanic

Prorocze koszmary senne

Długo by można mnożyć historie osób, które wiedzione niejasnym przeczuciem odwoływały swoje rezerwacje na rejs do Ameryki. Colin MacDonald, trzykrotnie odmówił intratnej posady na Titanicu. Jego córka w 1964 roku podała przyczynę kuriozalnej wówczas decyzji ojca: „Ojciec nie opuszczało przekonanie, że nad statkiem tym wisi jakieś zło. Przeczucie to było tak silne, że wolał zrezygnować z intratnego stanowiska i pokaźnych zarobków”.

Kolejna dziwna historia wydarzyła się jeszcze przed wyjściem liniowca z portu w Southampton. Jedna z kobiet, obecna przy tym wydarzeniu, zaczęła histerycznie krzyczeć, że należy coś zrobić, bowiem ten statek wkrótce zatonie. Potraktowano ją jak histeryczkę i natychmiast wyprowadzono z portu. Anglik V.N. Turrey ostrzegał przed katastrofą przy wypływaniu statku w morze, napisał o tym do swojej znajomej pani de Steiger. List doszedł 15 kwietnia 1912 roku.

Titanic - znaczek pocztowy na 100-lecie katastrofy

Echa katastrofy

W czerwcu i lipcu 1936 roku radioamator z Londynu odebrał dziwne radiotelegramy. Były doskonale słyszalne i pochodziły z tonącego statku. Nadawane były alfabetem Morse'a. „16 łodzi ratunkowych spuszczono na wodę. Na pokładzie pozostało jeszcze tysiąc ludzi. Wystrzelono ostatnie rakiety sygnalizacyjne”. Radioamator w pierwszej chwili nie skojarzył faktów, aż do momentu gdy usłyszał komunikaty ze statku ratowniczego: „Płyniemy z możliwie największą szybkością” - odpowiedziała... Carpathia. Mężczyzna natychmiast powiadomił admiralicję, jednak wojskowi w żaden sposób nie umieli odnieść się do sprawy.

shutterstock_569885275

Wierzycie w którąś z tych historii?

Romana Makówka
Tagi: #Archiwum Tajemnic