11.07.2018 14:23

Niebieski wieloryb, jedzenie cynamonu, wyzwanie ognia. Oto niebezpieczne gry i śmiertelne wyzwania w internecie

Internet jest w stanie uczynić nawet najgłupsze rzeczy niezwykle popularnymi. W mediach społecznościowych niemalże nieustannie pojawia się nowe wyzwania, a większość z nich okazuje się bardzo niebezpieczna.

Fight Club
foto: kadr z filmu „Fight Club”

Pamiętacie Niebieskiego Wieloryba? Gra zyskała popularność w 2017 roku i polegała na wykonaniu 50 zadań. Poszczególne wyzwania były codziennie przydzielane graczom – głównie dzieciom – przez tzw.opiekuna. Wśród nich znalazło się między innymi samookaleczenia dzieci czy oglądanie sadystycznych treści w Internecie. Ostatnim zadaniem było samobójstwo.

Niebezpieczne gry i śmiertelne wyzwania w internecie

I chociaż gra wzbudziła wiele kontrowersji – co jest całkowicie uzasadnione – nie powstrzymało to internautów przed wymyślaniem kolejnych niebezpiecznych zadań. Oto 7 najbardziej absurdalnych wyzwań, które zdobyły olbrzymią popularność w sieci w ostatnich latach.

Ultimate Selfie - ostatnie selfie w twoim życiu?

Gra pojawiła się w czerwcu 2017 roku i szybko została okrzyknięta następcą Niebieskiego Wieloryba. Zasada uczestnictwa jest jedna i pozornie bardzo prosta – należy zrobić sobie zdjęcie. I tu pojawia się mały haczyk, otóż fotografia musi być wykonana w wyjątkowo niebezpiecznym miejscu. Jak zostać zwycięzcą tego wyzwania? Warunek jest jeden – trzeba przeżyć.

„Ostateczne selfie” zostało zapoczątkowane w Rosji (kto by się spodziewał) i z miejsca pochłonęło trzy ofiary - 10-letnią Ustinę, jej 12-letniego brata Siergieja oraz 13-letniego Vladyslawa. Grupka dzieci próbowała ukończyć rozgrywkę robiąc sobie zdjęcie na tle jadącego pociągu. Nie trzeba chyba dodawać, że zakończyło się to tragicznie.

Cinnamon challenge - zjedz i nie zwymiotuj

Choć na pierwszy rzut oka to wyzwanie wydaje się być nieszkodliwe, może nieść ze sobą bardzo niebezpieczne dla zdrowia konsekwencje. Pomysł na osobliwą zabawę krąży w internecie już od jakiegoś czasu, jednak największą popularność zyskała ona w 2017 roku. Podejmujący challenge musi zjeść łyżkę cynamonu bez popijania wodą w czasie 60 sekund.

Śmiałkowie, którzy zdecydowali się wziąć udział w wyzwaniu szybko mogli się przekonać, że wcale nie jest to takie łatwe. Przyprawa bowiem natychmiastowo pochłania całą wilgoć z ust, przez co staje się praktycznie niemożliwa do połknięcia. W efekcie człowiek zaczyna się krztusić, kaszleć czy nawet wymiotować. Cynamonowy pył przedostaje się natomiast do płuc, nieznośnie w nich zalegając i wywołując jeszcze gwałtowniejsze odruchy. Okazuje się również, że zwykła internetowa gra może doprowadzić do zapalenia płuc czy nawet ich zapadnięcia. Podczas wykonywania Cinnamon Challenge zdarzały się również przypadki śmiertelne.

48 hours challenge/ Game of 72 - zniknij bez śladu

Reguły tych gier również nie są szczególnie skomplikowane. W sieci pojawiły się dwie wersje wyzwania, różniące się jedynie czasem rozgrywki. Uczestnik „zabawy”, w zależności od jej wersji musi upozorować własne zniknięcie na czas odpowiednio 48 oraz 72 godziny. Im więcej osób będzie go wówczas szukało, tym więcej punktów zdobędzie.

Okazało się jednak, że gdy nastolatkowie z łatwością radzili sobie z grą, w niebezpiecznym challenge’u brały udział nawet kilkuletnie dzieci, które miały o wiele więcej problemów.We Francji 9-letnia dziewczynka zniknęła bez śladu na całe 3 dni. Po tym czasie jak gdyby nic się nie wydarzyło, wróciła do domu. Na pytania rodziców i policji o to, gdzie przez ten czas przebywała odparła jedynie, że udało jej się ukończyć Game of 72.

„The Fire Challenge” - wyzwanie ognia dla odważnych

Czas na uwielbiane przez wszystkich wyzwania filmowe. „The Fire Challenge” polega na polaniu wybranej części ciała łatwopalną cieczą, np. wysokoprocentowym alkoholem. Później należy się po prostu się podpalić. Tak, dobrze przeczytaliście. „Śmiałkowie” podkładają ogień na własnych ciałach, tylko po to, aby nakręcić intrygujące wideo. I chociaż pewnie większości z was wcale to nie zachwyca – i to jest absolutnie zrozumiałe – jak zapewne się domyślacie challenge znalazł wielu naśladowców.

Poza tym nie dość, że sam ogień jest bardzo niebezpieczny, często pojawiają się inne okoliczności, które dodatkowo zwiększają ryzyko poważnych obrażeń. Często w wyniku związanego z palącym bólem szoku, uczestnicy zaczynają wymachiwać rękoma lub nawet uciekać. Tym samym gwałtownie zwiększają dopływ powietrza do płomienia, przez co staje się on większy.

Jeżeli chcecie poznać więcej ciekawostek na temat groźnego żywiołu zajrzyjcie do tekstu o tajemniczym zjawisku samozapłonu.

Ognista wróżka - zmień się w płomiennego elfa

Kolejna gra, której zasady niejednego wprawią w osłupienie. Wykorzystuje ona bowiem dziecięcą naiwność i wiarę w magiczne istoty. Twórcy wyzwania przekonują, że po wykonaniu odpowiednich kroków dziecko może zmienić się we wróżkę ognia. Co należy zrobić by posiąść magiczne moce rodem z uwielbianej przez dziewczynki kreskówki „Winx Club”? Wystarczy bez wiedzy dorosłego lub innego opiekuna włączyć palniki kuchenki gazowej i pozostawić je bez nadzoru. Następnie należy wypowiedzieć magiczne zaklęcie, którego treść można znaleźć w internecie.

"

Czarodziejki Alfea, małe słodkie wróżki, dajcie mi siłę, proszę! "

Później twórcy niebezpiecznej gry każą uczestnikowi iść spać i oczekiwać aż przyjdzie do nich woń magicznego gazu (!). Rano, po przebudzeniu, trzeba należycie podziękować wróżkom, słowami:

"

Dziękuję Wam czarodziejki Alfea. Stałam się wróżką. "

Salt and Ice Challenge - zabójcza sól z lodem

Co może być niebezpiecznego w kostce lodu i szczypcie soli, spytacie? Żebyście się nie zdziwili. Pod koniec 2017 roku popularne w sieci stało się wyzwanie polegające na posypywaniu dowolnie wybranej części ciała zwykłą, kuchenną solą, a następnie przykładaniu w to miejsce kostki lodu. I tutaj zaczyna się robić poważnie.

Podczas połączenia lodu i soli zachodzi reakcja chemiczna. W jej wyniku temperatura kostki może spaść do nawet kilkunastu stopni poniżej zera. W posypanych miejscach pojawiają się więc groźne odmrożenia i rany, które mogą pozostawić blizny. Mało tego, ten niedorzeczny challenge niesie ze sobą również ryzyko martwicy tkanek! No ale czego się nie robi dla popularności.

Hot Pepper Challenge - papryczki, które mogą zabić

Jedzenie papryczek o wysokim stopniu ostrości zawsze było w sieci bardzo popularne. Widok wykrzywiającej się w bólu twarzy bohaterów kolejnych filmików na Youtube wielu potwornie bawi. Należy jednak pamiętać, że każde wyzwanie niesie ze sobą pewne ryzyko. Żyjemy w takich czasach, że mało co jest w stanie zaszokować odbiorcę. Tak więc żeby zdobyć popularność i wymarzoną liczbę odsłon czy też polubień na portalach społecznościowych trzeba się trochę namęczyć. Miłośnicy ostrego jedzenia (lub też całkowicie przypadkowi ciekawscy) zaczęli więc sięgać po najostrzejsze odmiany papryczek.

Jak może część z was wie, ostrość papryki mierzona jest w tzw. skali Scolville’a. Zwykła papryka  znajduje się na samym dole zestawienia. Popularna wśród amatorów meksykańskiej kuchni jalapeno notuje od 2,5 tys. Do 8 tys. SHU (takim symbolem oznaczane są wartości w skali). Ghost Pepper, uznana w 2007 roku za najostrzejszą według księgi Guinessa, figuruje obecnie w przedziale 855 000–1 075 000 SHU. Liderem zestawienia Scolville’a jest wyhodowana w 2018 roku Paper X, która jest niemalże trzykrotnie ostrzejsza ( 3 180 000 SHU!).

Poniżej możecie zobaczyć nagranie, które idealnie pokazuje jak niebezpieczne może być spożywanie ostrych papryczek. Obecne na filmiku dziewczyny jedzą odmianę Carolina Reaper Pepper. W skali Scolville’a osiąga wartość 1 569 300 SHU, co czyni ją trzecią najostrzejszą obecnie papryczką na świecie.

Pamiętajcie, poza tym, że przedstawione w tekście wyzwania są potwornie głupie, niektóre z nich są także wyjątkowo groźne dla zdrowia i życia. Nie próbujcie przekonać się o tym osobiście. Jeżeli jednak brakuje wam w życiu odpowiedniej dawki adrenaliny, zajrzyjcie do Archiwum Tajemnic.

Olga Konarzycka
Tagi: #Archiwum Tajemnic