30.05.2018 13:51

Opętana lalka Robert z 1904 roku. Czy ta historia zainspirowała twórców „Annabelle” i laleczki Chucky?

To wydarzyło się naprawdę, a lalkę można oglądać w muzeum. Czy twórcy słynnych horrorów zainspirowali się historią o demonicznej lalce Robert?

Opętana laleczka Robert
foto: kadr z wideo

Pamiętacie horror „Annabelle” albo historię laleczki Chucky? Jak dotąd powstały dziesiątki mniej lub bardziej udanych horrorów, które opowiadały o nawiedzonych lalkach. Redakcja Antyradio.pl nie tak dawno pisała Wam o ich dziwnym zachowaniu, które zostało przypadkowo nagrane przez domowe kamery.

Dziś opowiemy Wam kolejną straszną historię, która podobno jest prawdziwa.

foto: materiały prasowe

Dzień dobry, nazywam się Robert

Robert, znany również jako Robert the Doll, to lalka która obecnie jest wystawiona w galerii sztuki Martello Gallery-Key West na Florydzie. Według legendy lalka jest nawiedzona.

Cała historia ma swój początek w 1904 roku, kiedy to w ręce Roberta Eugene'a Otto trafia zabawka zakupiona w Niemczech przez jego dziadka. Lalka podobno została wyprodukowana przez niemiecką firmę Steiff Company, zaś chłopczyk otrzymał ją w ramach prezentu urodzinowego. Inna wersja tej historii mówi, że zabawkę podarowała dziecku służąca, która zajmowała się czarną magią.

Pewnego dnia surowa pani domu (matka chłopca) przyłapała ją na praktykowaniu dziwnych rytuałów. Wściekła zarządziła natychmiastowe wyrzucenie służącej z pracy, a ta na odchodnym obdarzyła młodego panicza pożegnalnym prezentem. Malec mocno przywiązał się do lalki i nie rozstawał się z nią ani na chwilę. Zabawka mierzyła nieco ponad metr wysokości, wypełniona była słomą, miała ludzkie włosy i oczy z czarnych kamyczków. Ubrana była w marynarskie ubranko, dokładnie takie, w jakim zwykł chodzić jej mały właściciel. Chłopiec pokochał ją tak bardzo, że nadał jej nawet własne imię.

foto: 	Cayobo, CC-BY-2.0

Niewyjaśnione rozmowy

Po jakimś czasie rodzice chłopca zauważyli, że ich syn mówi do swojej zabawki. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że... lalka czasem chłopczykowi odpowiadała. Głos, którym odpowiadała zabawka nie był głosem naśladowanym przez małego chłopca.

Z czasem dziwne wydarzenia zaczęły przybierać na sile. Słychać było tupoty dwóch par małych stóp, dziwne chichoty, nie przypominające śmiechu dziecka, ktoś robił bałagan pod nieobecność domowników, rozbijały się wazony, różne przedmioty znikały lub zmieniały swoje położenie.Sąsiedzi państwa Otto opowiadali, że pod nieobecność gospodarzy widywali w oknach domu lalkę, która przemieszczała się po rezydencji.

foto: shutterstock.com

Nie można się mnie pozbyć

Lalka Robert zaczęła żyć własnym życiem. Wszelkie próby pozbycia się jej z pięknej rezydencji kończyły się fiaskiem i poważnymi konsekwencjami. Któregoś dnia ciotka chłopca będąca świadkiem przerażających historii, doradziła rodzinie, by jak najszybciej pozbyła się nawiedzonej zabawki. Zabrała ją ze sobą i schowała na strychu swego domu. Kilka dni później znaleziono ją martwą, a rodzina zabrała ponownie lalkę do siebie.Sam Robert, który wyrósł na ekscentrycznego artystę, nie rozstawał się z nią do końca życia.

Gdy studiował sztukę w Nowym Jorku i Paryżu, lalka cierpliwie czekała, przechowywana w jego rodzinnym domu przy 534 Eaton Street w Key West. 3 maja 1930 roku mężczyzna poślubił Annette Parker i wraz z żoną zamieszkali „w trójkę” w jego rodzinnym domu. Po ich śmierci dom wraz z wyposażeniem i lalką został sprzedany Myrtle Reuter, która była właścicielem przez 20 lat. Obecni właściciele prowadzą w nim pensjonat.

foto: shutterstock.com

Historia zatacza koło

Dziesięcioletnia córeczka nowych właścicieli znalazła Roberta na strychu. Początkowo bardzo się ucieszyła, bo metrowej wielkości zabawka w marynarskim ubranku bardzo przypadła jej do gustu. Jej radość nie trwała jednak długo. Już pierwszej nocy w nowym domu rodzinę obudziły krzyki dziewczynki. Przerażona dziewczynka opowiedziała rodzinie, że znaleziona na strychu zabawka żyje i chce ją zabić.

Po jakimś czasie ataki nawiedzonej lalki przybrały na sile. Przerażone dziecko opowiadało, że lalka chodzi po jej pokoju, wywraca różne przedmioty, a nawet że usiłuje zrobić jej krzywdę.

foto: shutterstock.com
Lalka Robert nadal straszy

W 1994 roku lalka została przekazana do Muzeum East Martello w Key West na Florydzie, gdzie ostatecznie stała się popularną atrakcją turystyczną. Ale na tym nie kończy się ta historia. Pracownicy Muzeum twierdzą, że w budynku dzieją się dziwne rzeczy. Lalka sama zmienia pozycje, stuka ręką w szybę, zmienia wyrazy twarzy, a od czasu do czasu słychać jej przeraźliwy chichot.

Co więcej aparaty fotograficzne, kamery i telefony w pobliżu gabloty przestają działać. Turyści, którzy bez „zgody” Roberta wykonali mu zdjęcie doświadczali wypadków samochodowych, rozwodów, ciężkich chorób, kradzieży, a nawet śmierci. Wielu z nich, aby odwrócić klątwę, często wraca do muzealnej sali ze spisanymi na kartce przeprosinami i prośbą o wybaczenie. Do tej pory nikomu nie udało się jednoznacznie wyjaśnić czym (lub kim) jest Lalka Robert.

Romana Makówka
Tagi: #Archiwum Tajemnic